04.10.2019

Możemy pomóc osobom chorym i niepełnosprawnym. Dołóżmy cegiełkę do budowy hali do hipoterapii

Fundacja Kaja potrzebuje blisko 100 tys. zł, żeby w stadninie koni w Wołowni koło Jeleniewa zbudować halę z salą zajęciową do hipoterapii i zooterapii dla niepełnosprawnych.

Fundację Kaja założyła Bożena Banachowska, która razem z Maciejem Mastalerczukiem, także hipoterapeutą prowadzi zajęcia dla kilkudziesięciorga podopiecznych z całego regionu. Do stadniny Quest, w której dzisiaj znajduje się 9 koni, przyjeżdżają uczniowie Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Suwałkach, dzieci,  młodzież i dorośli, którymi opiekują się różne stowarzyszenia i fundacje, jak Jesteśmy Razem czy Synergia.

- Jednego konia trzymamy w Ośrodku Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczym w Brodzie Nowym, prowadzonym przez suwalskie koło Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Niepełnosprawnością  Intelektualną – opowiada Bożena Banachowska. – Dojeżdżam tam na zajęcia z dziećmi i młodzieżą z niepełnosprawnością i schorzeniami neurologicznymi, w tym porażeniem mózgowym. Właśnie tam, po specjalistycznych kursach,  zaczynałam prace hipoterapeutki, od razu zostałam rzucona na głęboką wodę.

W mijającym, mokrym i wietrznym tygodniu, zajęć praktycznie nie było. Jesienią trzeba „łapać” cieplejsze, bezdeszczowe dni, by jak podopieczni jak najdłużej mogli korzystać z terapii.  Każda przerwa, brak ciągłości ćwiczeń powoduje regres w leczeniu, a ta długa, zimowa sprawia, że wszystko trzeba zaczynać od początku. Pozbawieni ruchu podopieczni przybywają na wadze, od nowa muszą przyzwyczajać się do koni.

- Niestety, pomagać niepełnosprawnym w walce o lesze jutro możemy tylko w sezonie letnim – przyznaje Bożena Banachowska. – Stąd pomysł budowy hali, która umożliwi prowadzenie zajęć przez cały rok, a wówczas hipoterapia przyniesie zamierzone efekty.

Bożenę Banachowską o Macieja Mastalerczuka  nie stać na taką inwestycję. Mają 18 koni, które podzielili miedzy stadniny w rodzinnym gospodarstwie Macieja w Kolonii Seroczyn koło Sokołowa Podlaskiego i tę pod Suwałkami. Utrzymanie tylu zwierząt kosztuje, a w Wołowni jak najszybciej trzeba wybudować stajnię, bo konie nocują w budynku wynajętym od sąsiada i pod wiatą.

- Coraz bardziej jesteśmy „sprowadzani na ziemię” – opowiada szefowa Fundacji Kaja. - Wydaliśmy całkiem sporą kwotę na pierwszy projekt hali, według którego budowa miała pochłonąć ponad milion złotych. Kolejna wersja, hali z  oddzielną salą, na której dzieci będą mogły ćwiczyć wraz z fizjoterapeutami to koszt 185 tys. zł. I na taka kwotę opiewa zbiórka prowadzona na portalu zrzutka.pl. Jeżeli nie uda się jej zgromadzić, to jest szansa na zakup hali o wymiarach 20 na 20 metrów za trochę ponad 100 tys. zł.

Wszystko zależy od ludzkich serc. Fundacja Kaja, jak dotąd, nie może narzekać na brak pomocy. Od kwietnia, kiedy rozpoczął się sezon w zajęciach uczestniczą wolontariusze. Podopieczni z autyzmem czy zespołem Downa są sprawni fizycznie, ale tych z cięższymi schorzeniami trzeba usadzać i trzymać na koniu. Rodzice nie zawsze dają sobie z tym radę, niektórzy boją się prowadzić konia, pomoc wolontariuszy jest bezcenna. Teraz chodzi o to, by wysiłek wszystkich nie poszedł na marne.  

- Tworzymy dzieciom szansę na uśmiech, mniej bólu i cierpienia. To właśnie dzięki Tobie te dzieciaki nadal będą mogły przyjeżdżać do swoich końskich przyjaciół – apeluje Bożena Banachowska.   

Wojciech Drażba

 Fot. Wojciech Drażba, Paweł Karczewski. Fundacja Kaja

Szczegóły dotyczące zbiórki pieniędzy znajdziesz TUTAJ 

Więcej o Fundacji Kaja - TUTAJ

udostępnij na fabebook
Skomentuj:
nick*
komentarz*
 
 
Sponsor pogody
Pogoda
Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać od nas informacje o nowych wiadomościach w serwisie podaj nam swój e-mail.

Kursy walut
10.15.2019 Kupno Sprzedaż
EUR 0.28% 4.2590 4.3450
USD 0.58% 3.8533 3.9311
GBP 3.14% 4.8872 4.9860
CHF 0.82% 3.8632 3.9412
Dodaj nowe ogoszenie