22.05.2019

Wigry Suwałki bez Mirosława Smyły. Niczego nie można robić na pół gwizdka

Mirosław Smyła z powodów osobistych i rodzinnych nie zostanie w Suwałkach. Zarząd Wigier chciał przedłużyć z nim umowę, ale szkoleniowiec wraca na Śląsk.

- O pieniądzach nawet nie było mowy – zdradza kulisy wczorajszego wieczornego spotkania ze szkoleniowcem Marek Wołągiewicz, dyrektor i członek zarządu suwalskiego klubu.

Trener podkreśla, że w Suwałkach czuł się bardzo dobrze, ale do domu ciągnie go rodzina i obowiązki.   

- Nie mam innych, lepszych propozycji – mówi Mirosław Smyła. – Byłoby podłe z mojej strony dzisiaj powoływać się na względy rodzinne, a jutro zameldować się w jakimś klubie daleko od domu.  

Mirosław Smyła w Radzionkowie tworzy Szkołę Mistrzostwa Sportowego, buduje dom, jego syn z powodzeniem gra  w koszykówkę. O przeprowadzce rodziny na drugi koniec Polski nie ma mowy.

- Daleko od domu, widząc najbliższych raz na kilka tygodni nie czułbym takiej moblizacji i swobody, jakie miałem w tych ostatnich szalonych, pełnych zwrotów akcji tygodniach – przekonuje trener. – Nie lubię zaś niczego robić na pół gwizdka.    

 W swojej karierze trener pracował zawsze blisko domu – Katowicach, Sosnowcu, Opolu. Z Rozwojem Katowice spadł z I ligi, w poprzednim sezonie w Odrze zanotował znakomita rundę jesienną, ale wiosną drużynie szło znacznie gorzej i trener został zwolniony. W Suwałkach sympatyczny, elokwentny, bardzo dobrze odbierany przez zawodników szkoleniowiec pracował przez sześć tygodni. Cudem, bo cudem, ale wywiązał się z roli strażaka, Biało-Niebiescy uratowali się przed spadkiem.

Pod wodzą Mirosława Smyły Wigry wygrały 4:2 z Bytovią, zremisowały 3:3 w Bielsku Białej, zremisowały 1:1 z ŁKS-em Łódź, przegrały 0:5 w Tychach, przegrały 1:2 z Sandecją Nowy Sacz, pokonały 2:1 z Puszczę Niepołomice i wygrały 2:1 w Częstochowie.

Bilans 7 meczów: 3 zwycięstwa, 2 remisy, 2 porażki1, 11 punktów, bramki 13:15.   

- W Suwałkach przeżyłem jeden z najfajniejszych momentów w życiu – podsumowuje Mirosław Smyła. – Utrzymując zespół w I lidze w jakiś uratowaliśmy też życie klubowi. Pomogło nam trochę szczęście, ale ono w sporcie jest nieodzowne. Emocjonująca końcówka I ligi pokazała, jak piękny, ekscytujący jest futbol na niższym poziomie. Nie każdy może być Barceloną, Legią czy Piastem Gliwice. Do Wigier musi przyjść teraz ktoś chętny, kto doda świeżego powiewu, rozwinie ten zespół.          

Właściwe wybory

Miniony sezon był wyjątkowy w historii Wigier, nigdy wcześniej w tak krótkim czasie drużyny nie prowadziło trzech trenerów (Kamil Socha, Ariel Jakubowski, Mirosław Smyła). Od wczorajszego wieczora władze klubu, które liczyły się z tym, że Mirosław Smyła wróci do Radzionkowa, prowadzą rozmowy z trenerami, którzy w  Suwałkach będą w stanie wypromować się tak jak on.

- Niby pośpiechu nie ma, ale to nowy trener będzie dobierał do drużyny zawodników – mówi Marek Wołągiewicz. – Na pewno jednak w zespole nie będzie takiej rewolucji, jaka miała miejsce rok temu. Wtedy w Suwałkach zostało kilku graczy, teraz będzie ich przynajmniej 12.

Dłuższe niż do końca sezonu umowy mieli m.in. Joel Huertas, Robert Bartczak, Filip Karbowy, Kamil Sabiłło, Bartosz Olszewski, Adrian Piekarski, Wojciech Kuriata. Dzisiaj będą prowadzone rozmowy w sprawie przedłużenia kontraktów z kilkoma innymi piłkarzami. Nie wiadomo, czy ich menedżerowie nie mają dla nich innych ofert.

Odeszli, niektórzy może wrócą  

W poprzednim sezonie Wigry bazowały na młodych graczach, a w tym roku tę strategie burzy nieco przepis, że przynajmniej jeden młodzieżowiec (w tym sezonie rocznik 1998) będzie musiał występować w zespole Lotto Ekstraklasy. Ekstraklasowe kluby, z uwagi na kontuzje czy kartki, muszą więc w swoich kadrach zarezerwować miejsce dla 3-4 takich piłkarzy.

W suwalskim zespole byli ogrywani zawodnicy, których macierzyste ekstraklasowe kluby pokrywały część kosztów utrzymania.  

Wiktor Biedrzycki i Daniel Smuga wracają do Górnika Zabrze, Bartosz Bida i Damian Węglarz do Jagiellonii Białystok, Damian Pawłowski do Pogoni Szczecin, a Sebastian Bergier do Śląska Wrocław.

Nie wiadomo, czy Jagiellonia nie sięgnie po Dawida Polkowskiego, Pawła Olszewskiego i Karola Mackiewicza.

Może się zdarzyć , że dani piłkarze pojadą z ekstraklasowym zespołem na pierwsze czy drugie zgrupowanie, a potem dostaną wolną rękę w znalezieniu sobie klubu. Tacy będą do "wzięcia” w końcu czerwca lub na początku lipca.

Wojciech Drażba

udostępnij na fabebook
Skomentuj:
nick*
komentarz*
 
 
Sponsor pogody
Pogoda
Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać od nas informacje o nowych wiadomościach w serwisie podaj nam swój e-mail.

Kursy walut
09.17.2019 Kupno Sprzedaż
EUR 0.40% 4.2771 4.3635
USD 0.69% 3.8641 3.9421
GBP 0.12% 4.8098 4.9070
CHF 0.49% 3.9119 3.9909
16.09.2019

Praca - barman

16.09.2019

Praca - pizzerman

16.09.2019

Doradca Klienta

Dodaj nowe ogoszenie