02.10.2013

P. Poskrobko: Do Nysy jedziemy po...

... Zwycięstwo i nie widzę innej możliwości – przed inaugurującym rozgrywki I ligi spotkaniem Stal AZS PWSZ Nysa – Ślepsk Suwałki mówi Piotr Poskrobko, trener Ślepska. - Chcę przełamać złą passę spotkań z tą drużyną na jej terenie, ale zdaję sobie sprawę, że nie będzie to zadanie łatwe. Oni muszą wygrać. My chcemy i zrobimy wszystko, żeby wracać do domu z punktami.

Rozmowa z Piotrem Poskrobko, I trenerem Ślepska Suwałki:

Do meczu ze Stalą AZS PWSZ w Nysie inaugurującego piąty sezon rozgrywek Ślepska w I lidze pozostały już tylko godziny. W jakiej formie jest aktualnie Ślepsk?
Piotr Poskrobko: Kończmy drobne korekty, bo jak pokazały ostatnie mecze, nie wszystko w naszej grze funkcjonowało tak, jakbyśmy chcielibyśmy ja, działacze i zawodnicy. Źle nie jest, ale nad pewnymi szczegółami trzeba było jeszcze popracować.   

Mecze kontrolne, te z rywalami z I ligi, ale przede wszystkim z wielokrotnym medalistą mistrzostw Białorusi Komunalnikiem Grodno, czy zespołami ze środka naszej PlusLigi: AZS AZS Politechnika Warszawska i Effector Kielce, pokazały, że stać was na wiele, ale też zdarzają się wam przestoje, w czasie których seriami tracicie punkty. I nie zawsze te straty udawało się odrobić.
P.P.:  Wszystko było fifty fifty, ale od wyniku ważniejsza była gra i sprawdzenie możliwości poszczególnych zawodników w konfrontacji z silnym rywalem. Żałuje tylko, że w tych grach kontrolnych nie mogłem sprawdzić wszystkich zawodników. Nasz drugi atakujący Michał Jutkiewicz jest kontuzjowany, a australijski rozgrywający Benjamin Bell przebywa z reprezentacją swojego kraju na Mistrzostwach Azji Środkowej. Wiadomo, że w meczach z zespołami z Plus Ligi czy Komunalnikiem zmiennicy grali trochę mniej. Ale nie sposób jest dać wszystkim możliwość grania w równym wymiarze czasu. Rzeczywiście, pierwszy mecz w Memoriale z Politechniką nam nie wyszedł. To niepowodzenie zrzuciłbym na karb tremy, towarzyszącej pierwszemu oficjalnemu występowi naszej drużyny przed naszą publicznością. Sportowcy, podobnie jak aktorzy, mają tremę przed premierą, a ten mecz był naszą premierą w Suwałkach.       

Słyszałem opinie, że sport to swego rodzaju teatr, teatr wyjątkowy, niepowtarzalny, bo jednej akcji, nawet najlepiej rozpisanej i wykonanej, nie da się dwa razy zagrać tak samo.
P.P.: W tym porównaniu jest coś na rzeczy. Być może bliska najlepszego teatru jest gra Brazylii. Chyba oni są najbliżsi niemal identycznego zagrania tej samej akcji po raz drugi.  Ale czy ją zagrają? To wymagałoby bardzo, ale to bardzo precyzyjnych analiz z użyciem stopklatek, nałożenia akcji na akcję z precyzją do setnych, a może tysięcznych części sekundy. Trening jest po to, żeby niektóre akcje grać niemal automatycznie, na pamięć, ale idealnie ich powtórzyć chyba rzeczywiście się nie da.

Żeby dojść do powtarzalności trzeba długich ćwiczeń w tym samym składzie, ustawieniu, a takiej szansy jako trenerzy Ślepska jeszcze nie mieliście. O kontuzji Michała Jutkiewicza i absencji Benjamina Bella wspomnieliśmy. Michał trenował  trochę z drużyną, Bell`a praktycznie nikt jeszcze nie widział na własne oczy, a znacie go tylko z filmów, jakie otrzymaliście....
P.P.: Czekamy na Australijczyka, a póki co zastępuje go Maciek Mendak. Maciek na tej pozycji grał mało, ale stara się jak może. Obaj, on i ja wiemy, że na sezon mam dla niego inne zadania. Nawet z pierwszym na dziś rozgrywającym, Łukaszem Makowskim, jeszcze nie wszystko wygląda tak jak to sobie wyobrażam, ot co tu mówić o umownie „drugim”. Starałem się dawać więcej pograć Łukaszowi, żeby chłopcy mieli większe możliwości zgrania się, zrozumienia, wyczucia.

Z powodu kontuzji Michała Jutkiewicza na maksa eksploatowany był jedyny atakujący Wojtek Winnik?
P.P.: To fakt. Michał jeszcze przynajmniej dwa tygodnie będzie poza treningiem. Nie jest to dla mnie sytuacja komfortowa. Można próbować przestawiać na atak zawodnika z przyjęcia, ale to rozwiązanie awaryjne. Być może będę musiał po nie sięgnąć. Póki co Wojtek jest zdrowy, w formie, gra dobrze i oby tak było do końca sezonu.

Oglądając grę Ślepska odnosi się wrażenie, że najrówniejsze formacje to środek i przyjęcie.
P.P.: Na środku i przyjęciu mamy po czterech zawodników, co daje większe możliwości rotacji. O obsadę tych pozycji jestem w miarę spokojny. Ale ten spokój burzy układ w ataku i rozegraniu. Nie ukrywajmy, że taka sytuacja ma też swoje odbicie w treningu. Obecna dwunastka nie daje szans na wystawienie dwóch równych szóstek.

Co sztab trenerski Ślepska wie o najbliższym rywalu?
P.P.: Nie dużo. Poza Stancelewskim i Bułkowskim reszta nazwisk nie jest mi zbyt dobrze  znana. Mamy materiały filmowe, oglądamy je, poznajemy zawodników z Nysy i, mam taką nadzieję, do soboty zdążymy ich rozszyfrować. Liczę na pomoc naszego libero Krzyśka Andrzejewskiego, który jeszcze w poprzednim sezonie grał w Nysie.

Jednym z atutów Nysy jest mała hala. Na przykład Wojtek Winnik przy zagrywce potrzebuje około pięciu metrów od linii końcowej, w Nysie będzie miał góra trzy. Rywalom nie sprzyja też kocioł jaki tworzą, w dużej liczbie fanatyczni wręcz, fani Nysy. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do gry w takich warunkach...
P.P.: Rzeczywiście to publiczność bardzo głośna, żywiołowo reagująca na każde zagranie swoich pupili, starająca się złamać psychicznie rywala. Nie ulega wątpliwości, że będzie to ciężkie spotkanie, a przeciwko sobie będziemy mieli rywali po drugiej stronie siatki i kibiców po obu stronach hali.

Na co dziś stać Ślepsk?
P.P.: Nie wiem, bo nie wszystkie zespoły widziałem w akcji. Poza tym czym innym są sparingi, a czym innym gra o ligowe punkty. Wracając do porównania siatkówki z teatrem, to sparingi są jak próba, a mecz ligowy jak premiera. Różnica w obciążeniu psychicznym olbrzymia. Kto je lepiej zniesie, ten wygra. Teoretycznie nie ma zespołu, którego nie można pokonać. Praktyka pokaże czy i komu się to uda. A do faworytów zaliczałbym bez wątpienia Cuprum Lubin, Będzin. Te dwa zespoły najwięcej zainwestowały w transfery. Czy trafiły zobaczymy na koniec sezonu. Silny kadrowo jest też Camper Wyszków.

Do Nysy jedziemy po...
P.P.: Zwycięstwo i nie widzę innej możliwości. Chcę przełamać złą passę spotkań z tą drużyną na jej terenie, ale zdaję sobie sprawę, że nie będzie to zadanie łatwe. Rzecz w tym, żebyśmy więcej myśleli o swojej grze, niż o grze rywala, unikali przestojów w grze i straty punktów seriami.  Jestem pewny, że rywale zrobią wszystko, żeby do początku narzucić nam swój styl gry, nie dać nam wejść w uderzenie, a jak wejdziemy – wybić z niego jak najszybciej. Jeżeli cały czas będziemy trzymali kontakt z rywalem, to w końcówkach wszystko zdarzyć się może. Powinniśmy wykorzystać to, że dla gospodarzy, znajdujących się pod presją kibiców, ten mecz też nie będzie łatwy. Oni muszą wygrać. My chcemy i zrobimy wszystko, żeby wracać do domu z punktami.

Życzę powodzenia i dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Tadeusz Moćkun                           
 

udostępnij na fabebook
Skomentuj:
nick*
komentarz*
 
 
Sponsor pogody
Pogoda
Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać od nas informacje o nowych wiadomościach w serwisie podaj nam swój e-mail.

Kursy walut
05.26.2019 Kupno Sprzedaż
EUR 0.00% 4.2665 4.3527
USD 0.00% 3.8321 3.9095
GBP 0.00% 4.8450 4.9428
CHF 0.00% 3.8024 3.8792
Dodaj nowe ogoszenie