19.01.2014

Spór o spadającą windę

Nieszczęśliwy wypadek, kontrolowane sprowadzenie i "rzekome spadnięcie" - to trzy różne wersje zdarzenia do którego doszło pod koniec ubiegłego roku w suwalskim szpitalu. Wtedy to szpitalna winda z pięcioma pasażerami gwałtownie opadła z wysokości pierwszego piętra. W wyniku nietypowego zachowania windy, ucierpiała jedna z pielęgniarek.

- Do windy wsiadłam na parterze. Ta na chwilę zjechała piętro niżej, gdzie wsiadła jedna z pacjentek i ruszyliśmy w górę. Na wysokości pierwszego piętra z głośnika rozległ się komunikat „piętro szóste" i winda zaczęła spadać - tak opisuje zdarzenie Wiesława Giczewska. Oprócz niej windą jechały jeszcze cztery osoby - pacjentka i personel szpitala. Spadająca winda gwałtownie zatrzymała się na poziomie „-1", a chwilę później opadła niżej.

- Wszyscy byli przerażeni sytuacją. Po chwili z głośnika rozległ się komunikat z pytaniem, czy ktoś jest w windzie. Gdy potwierdziliśmy, windę podciągnięto i powoli otworzyły się drzwi. Na korytarzu jednak nikt nie czekał, więc się rozeszliśmy - relacjonuje pielęgniarka z suwalskiego szpitala. Podkreśla też, że w wyniku tąpnięcia, poczuła ból w kręgosłupie i obecnie jest na zwolnieniu lekarskim.

Dyrekcja szpitala widzi całą sytuację zupełnie inaczej i dementuje pogłoski o tym, że w doszło tam do zerwania linii windy. - Jedna z pracownic rozpowszechnia takie plotki, bo chce wyłudzić odszkodowanie - mówi dyrektor Adam Szałanda. Według jego wersji, tego dnia winda została sprowadzona na poziom techniczny, ale stało się to w wyniku prac konserwatorskich. - Była kontrola, instalację sprawdzał dozór i nie stwierdzono nieprawidłowości - dodaje dyrektor szpitala i podkreśla, że w windzie jechało kilka osób, ale one na nic się nie uskarżały.

Wyjaśnienia dyrekcji nie uspokajają jednak Wiesławy Giczewskiej. - Jeżeli w tym momencie prowadzono prace, to powinno być ostrzeżenie, żeby nikt do windy nie wsiadał, a winda powinna być wyłączona użycia - uważa pielęgniarka, która pełni również funkcję przewodniczącej Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Jeżeli doszło do nieprawidłowości w działaniu windy, to obowiązkiem szpitala było zgłosić to do dozoru technicznego. Natomiast informację o zaistnieniu wydarzenia, dotarła do Białegostoku wyłącznie od inspektorów Powiatowej Inspekcji Pracy.- W suwalskim szpitalu był nasz inspektor i sprawdził dwa dźwigi windy, bo konserwator nie potrafił nawet powiedzieć w której miało dojść do zdarzenia - wyjaśnia Krzysztof Turoń z Urzędu Dozoru Technicznego. Zapisu zdarzenia nie znaleziono jednak w aparaturze elektronicznej, a w szybie windy nie było śladów "mocnego uderzenia". Urzędnik, z braku dowodów, mówi więc o sytacji jako o „rzekomym spadnięciu".

(mkapu)

udostępnij na fabebook
Skomentuj:
nick*
komentarz*
 
 
Sponsor pogody
Pogoda
Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać od nas informacje o nowych wiadomościach w serwisie podaj nam swój e-mail.

Kursy walut
02.22.2020 Kupno Sprzedaż
EUR 0.14% 4.2342 4.3198
USD 0.14% 3.9145 3.9935
GBP 0.84% 5.0374 5.1392
CHF 0.06% 3.9859 4.0665
Dodaj nowe ogoszenie