www.suwalki24.pl - Suwalski Dziennik Internetowy, najnowsze wiadomości z Suwałk i okolic, własne źródła informacji, darmowe ogłoszenia, informacje, zdjęcia, fotoreportaże, kalendarz imprez. Odwiedziło nas już ponad DWANAŚCIE MILIONÓW osób! dodaj do ulubionych Dodaj do ulubionych startuj z nami Startuj z nami
Advertisement
Start
Menu Główne
Start
O Nas
Reklama
Usługi
Patronat medialny
Napisz do nas
Linki
Szukaj
Mapa Serwisu
EPasaż
Informacje
Wydarzenia
Gospodarka
Kultura
Sport
Reportaże
Historia
Przegląd Prasy
Galerie
Fotogaleria
Ogłoszenia
Oferty pracy PUP
Ogłoszenia drobne
Informator Miejski
Spis informacji
Rozkład Jazdy MZK
Rozkład Jazdy PKS
Rozkład Jazdy PKP
Taxi
Mapa Suwałk
Scieżki rowerowe
Urzędy
Instytucje Finansowe
Instytucje Kulturalne
Dyżury Aptek
Hotele
Restauracje/Puby
Opieka Społeczna
Archiwum
Porozmawiaj z nami

Redakcja: 5053591

Marketing: 9452004

Admin: 1607477

Bądź z nami na

follow us on facebookfollow us on twitter



Zapraszamy do korzystania z naszego kanału RSS
Translate our site
Reklama
Zliczamy od 30.01.08
Aktualnie na stronie
Odwiedza nas 19 gości

statystyka


Reklama
Sonda
Czy nowe transfery są wzmocnieniem II-ligowych Wigier ?
 
Ostatnio komentowane
Reklama
Sprzedam
pilnie
pilnie sprzedam nokie n 8 na dwie karty bateria trzyma tydzien mam słuchawki adapter brak simloka dotykowy stan doby cena do uzgodnienia
Chmura tagów

suwałki wośp wigry suwałkach ślepsk siatkówka suwałk sejny finał aleksandra historia reklama bakałarzewskiej kowalewski 2010 2011 klasztor augustów kameduli obwodnicy plaza suwalscy suwalskie suwalszczyzna zdjęcia aquapark badminton filipów praca pwsz sowietologia suwalczanie baltica cmentarzy fantasy festival kamedułowie konopnickiej kowna kwaterski

Strony zaprzyjaźnione
Ślepsk Suwałki
PODLASKI SPORT
ESTACJAFM
wigrytv
wilniuki
ESTACJAFM
ESTACJAFM
Wojciech Kowalewski
Portal samorządowy
Forum Suwałki
Kogo obrażają reklamy? PDF Drukuj Email
Wpisał: Kinga Kamińska, Debata   
28.06.2009 13:00

Po raz kolejny feministki uderzyły na alarm, tym razem w związku z najnowszą reklamą Krakowa. Na plakacie, obok lajkonika, widnieje napis: „Kraków wart jest zaliczenia”. Panie stwierdziły, że reklama obraża wszystkie kobiety, a jej autorzy to idioci. Feministki co pewien czas podnoszą larum, najczęściej w związku z „nietrafionymi” ich zdaniem reklamami, traktującymi kobiety przedmiotowo. Abstrahując od słuszności zarzutów, warto przyjrzeć się reklamom z innej strony, czyli sposobu, w jaki kreują wizerunek mężczyzn. Oglądając je bowiem można odnieść wrażenie, iż statystyczny mężczyzna to upośledzony umysłowo osobnik w średnim wieku, który nie potrafi myśleć o niczym innym niż piciu piwa i oglądaniu meczów.

Prof. Magdalena Środa, znana lewicowa komentatorka podsumowała najnowszą reklamę Krakowa: „To hasło jest żałosne. Nie ma chyba drugiego takiego kraju, gdzie są tak tępi reklamodawcy, którzy wykorzystują seksizm i bazują na prymitywnych instynktach”. Pani Środa nie widziała chyba reklam amerykańskich lub brytyjskich, ostrzejszych niż rodzime, gdzie motywy „seksistowskie” oraz półnagie ciała pojawiają się znacznie częściej niż w polskich. Mam wrażenie, że feministkom wszystko kojarzy się zawsze jednoznacznie. Kto rozsądny bierze do siebie, przeważnie durne hasła reklamowe (vide: „nie dla idiotów”)?

W zeszłym roku firma produkująca gładź szpachlową wypuściła serię bilboardów w całej Polsce, przedstawiających profil odwróconej plecami nagiej kobietę, nad którą widniał napis: „gładź, gładź, gładź”. Feministki wytoczyły działa armatnie i zaczęły dopisywać do plakatów: „się sam”, „won od mojego ciała” lub doklejać penisy w męskich dłoniach.  Na zarzuty o niszczenie mienia odpowiedziały: „To nie jest niszczenie mienia, tylko gra społeczna (…) To praktyka  demokratycznego świata”. A od kiedy to wandalizm jest „grą społeczną”?

Istnieje co najmniej kilkanaście reklam,  co do których mężczyźni mogliby mieć zastrzeżenia, iż traktują ich przedmiotowo. Najświeższy przykład, to reklama Heinekena, na której widać kilku mężczyzn skaczących, krzyczących i ściskających się z radości na widok pokoju z piwem. Mam wrażenie, że większość reklam tego trunku infantylizuje mężczyzn, vide: seria reklam Królewskiego, w których panowie z tzw. Syndromem  prezesa (vel: mięsień piwny), wymykają się z domu, w kapciach i wyciągniętych kalesonach, pod pozorem wytrzepania dywanu, aby wypić piwo przy trzepaku. Oglądając takie reklamy, ma się wrażenie, iż w życiu mężczyzny wszystko kręci się wokół piwa (podobnie jak w reklamach środków czystości, w których świat kobiety to jedynie kuchnia i toaleta). Jest to przecież znaczne uproszczenie, ale który z mężczyzn bierze do siebie tego typu reklamy?

Inny przykład to wypolerowani, umięśnieni i przystojni aktorzy paradujący w samych slipkach (lub czasem bez), reklamujący np. kosmetyki dla mężczyzn. Feministka, oglądając w podobnej roli kobietę, nie zostawiłaby na reklamie suchej nitki. A czy słychać głosy oburzenia ze strony mężczyzn? Znam jeden przypadek, gdy Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zajęła się sprawdzeniem czy reklama paneli podłogowych, na której mężczyzna paradował z gołymi pośladkami, nie była przypadkiem… sprzeczna z prawem. Mężczyzna potraktowany został bowiem jako obiekt seksualny, co ponoć jest niezgodne z konstytucyjnym zakazem dyskryminacji. Konia z rzędem temu, kto pojmie logikę tego typu uzasadnienia.

Który konsument buduje swój pogląd na otaczającą go rzeczywistość na podstawie reklam? Czy fakt, iż w reklamie wystąpi skąpo ubrana kobieta lub „matka Polka” szorująca gary lub muszlę klozetową, sprawi iż odbiorca zacznie postrzegać kobiety jako obiekty seksualne lub kuchty domowe? Nie przemawia do mnie argument, iż półnaga kobieta reklamująca np. gładź uwłacza wszystkim kobietom. W reklamie występuje aktorka, która bierze za to pieniądze.

Inna sprawą jest oczywiście wyczucie smaku; niestety większość naszych reklam jest żenująca i zionie głupotą. Jednakże środowiskiem, które chyba najczęściej ma pretensje do kształtu reklam są właśnie feministki. Ich nadmierna wrażliwość ociera się niekiedy o granice absurdu.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Kamila Kamińska
Doktorantka w ISP PAN

 

Tekst ukazał się w numerze  6(21)/2009 miesięcznika Debata

 

 

 
« poprzedni artykuł