|
Kolejny już raz obchodzimy w sierpniu rocznicę „cudu nad Wisłą”, czyli zwycięskiej ofensywy armii polskiej w 1920 roku odrzucającej wojska bolszewików spod przedmieść Warszawy i ratującej tym samym dopiero co powstałą Polskę Niepodległą. W okresie „dawnego reżimu”, przed 1989 rokiem, powszechnie komunistyczna propaganda lansowała tezę o polskiej agresji w stosunku do bolszewickiej Rosji, o niechęci Piłsudskiego do jakichkolwiek rozmów i rokowań, o polskim rzekomym imperializmie i wręcz kolonializmie, o próbie bezzasadnego nawiązywania do tradycji Bolesława Chrobrego, „machania szabelką”, i tym podobne jadowicie obraźliwe bzdury. Są one do dziś często powtarzane przez byłych komunistycznych aparatczyków i tych, którzy nawet nieświadomie są kontynuatorami sowieckiej mentalności i zachowań.
W swoim ostatnim wywiadzie dla portalu „Fronda”, nieżyjący już wybitny polski historyk, profesor Paweł Wieczorkiewicz, mówił m.in. : „Z perspektywy czasu widzimy, że komunizm był groźniejszy dla tożsamości europejskiej niż nazizm. Nazizm był ideologią przemijającą, a komunizm jest niestety ideologią ciągle żywą. Naprawdę bardzo trudno wytrzebić i dobić tego gada w jego legowisku, bo rozprzestrzenił się po całym świecie!”.
To dotyczy również opinii związanych z wojną polsko- bolszewicką, postawą Piłsudskiego i relacjami dyplomatycznymi polsko- sowieckimi. Należy również wyraźnie podkreślić, że przeciwnicy – zarówno wojny z bolszewikami jak i w ogóle Piłsudskiego – znajdowali się nie tylko w szeregach komunistów, ale także wśród narodowców, to znaczy zwolenników Romana Dmowskiego i narodowej demokracji. Konflikt pomiędzy Dmowskim i Piłsudskim, konflikt pomiędzy Polską Partią Socjalistyczną i Stronnictwem Narodowo- Demokratycznym, pomiędzy nacjonalistami i piłsudczykami był głównym wewnętrznym polskim konfliktem politycznym w wieku XX. O tym dziś często zapominamy, traktując okres międzywojennego dwudziestolecia, okres II Rzeczypospolitej, jako pewną jednolitą całość. Tak samo postrzegamy ruch niepodległościowy, poprzedzający odzyskanie niepodległości jak i okres wojny polsko- bolszewickiej.
Mało który z polskich polityków i mężów stanu, był tak opluwany i tak pomawiany o różnorakie bezeceństwa, łącznie ze zdradą stanu, jak marszałek Piłsudski. Atakowany był przede wszystkim przez endecję, czyli zwolenników narodowej demokracji, politycznych uczniów Romana Dmowskiego. Piłsudskiemu odmawiano wszystkiego: talentów politycznych i militarnych, moralności, religijności, a nawet … patriotyzmu. Również samo określenie – „ cud nad Wisłą” było sformułowaniem endeckim, mającym odebrać Piłsudskiemu chwałę militarnego zwycięstwa. Cud miał nastąpić po ośmiodniowych modlitwach zarządzonych przez generała Józefa Hallera w intencji zwycięstwa polskiego oręża. Haller był czołowym politycznym przeciwnikiem Piłsudskiego, jednym z głównych filarów endecji. I to jemu, jego rozkazowi ośmiodniowych modlitw, a nie manewrowi militarnemu Piłsudskiego, polska armia zawdzięczała według narodowych demokratów zwycięstwo. Dużą rolę przypisywano też alianckiej misji wojskowej, zwłaszcza francuskiemu generałowi Maxime Weygandowi, który to według przeciwników Piłsudskiego miał być wojskowym autorem operacji uderzenia bocznego polskiego zgrupowania znad rzeki Wieprz, która przyczyniła się do rozbicia armii bolszewickiej. Nawiasem należy dodać, że generał Maxime Weygand był w roku 1940 jednym ze współodpowiedzialnych za klęskę Francji w wojnie z Niemcami, od 19 maja tegoż roku piastując stanowisko naczelnego wodza armii francuskiej. Zwolennik kolaboracyjnego rządu generała Philippe Petaine’a, był głównodowodzącym kolaboracyjnej armii francuskiej rządu Vichy w Afryce Północnej. Wątpliwe więc, że tak słaby dowódca mógł być autorem pomysłu zwycięskiej, polskiej ofensywy. A jak to było w owym czasie?
Konflikt pomiędzy Polską, jeszcze wtedy formalnie nieistniejącą, a rządem bolszewickim, zaczął się już 9 lutego 1918 roku, z chwilą podpisania przez Niemcy i Austro- Węgry układu z Ukrainą, konkretnie z rządem Ukraińskiej Republiki Ludowej, na czele której stał wtedy prezydent, profesor Mychajło Hruszewski . Na podstawie tego układu Ukrainie zostały przyznane Chełmszczyzna i część Podlasia. Wtedy to, w ramach protestu polskich środowisk politycznych podał się do dymisji rząd Jana Kucharzewskiego, powołany przez Radę Regencyjną po 12 września 1917 roku. Piłsudski przebywał wówczas w więzieniu w Magdeburgu, osadzony tam przez władze niemieckie.
Wybuch pierwszej wojny światowej, mimo przewidywań konfliktu przez polskie niepodległościowe kręgi w gruncie rzeczy zaskoczył wszystkich, podobnie jak wiele lat później rozpad systemu komunistycznego w roku 1989. W okresie I wojny światowej jedynym polskim działaczem politycznym mającym spójną i logiczną geopolityczną wizję konsekwencji wojny był Józef Piłsudski. Zakładał on, że po wybuchu najpierw konfliktu Austrii i Rosji o Bałkany, Niemcy staną po stronie Austrii, zaś Francja i Anglia po stronie Rosji. Później ewentualnie według koncepcji Piłsudskiego dołączy do nich Ameryka. Zakładał też, że w konsekwencji działań wojennych Rosja będzie najpierw pobita przez Niemcy i Austrię, a te z kolei będą zwyciężone przez koalicję zachodnią. To była według niego wskazówka dla Polaków, ukazująca kierunek działań. A więc w pierwszej fazie wojny - z Niemcami przeciwko Rosji, w drugiej fazie – z Anglią i Francją oraz Ameryką przeciw Niemcom.
Tak jak przewidział, tak też się stało. W roku 1917, Piłsudski uważał, że współpraca z Niemcami nie jest już do niczego potrzebna. Niemcy spełniły swoją rolę ogłaszając 5 listopada 1916 roku akt przywrócenia Królestwa Polskiego, wprawdzie bez granic i bez armii, ale za to wprowadzając „sprawę polską” na dyplomatyczne salony Europy i stawiając ją w rzędzie podstawowych spraw politycznych do uregulowania po wojnie. Zajmując ziemie polskie zaboru rosyjskiego w 1915 i 1916 roku, Niemcy zaczęli organizować polską administrację, samorządy, powstała Tymczasowa Rada Stanu w skład której wszedł też Piłsudski, a która stała się namiastką pierwszego polskiego rządu. Później została zastąpiona przez Radę Regencyjną. Niemcy chcieli wykorzystać sytuację ogłoszenia niepodległego Królestwa Polskiego zyskując do armii polskich rekrutów. Już wcześniej powołany w ramach armii austro- węgierskiej Polski Korpus Posiłkowy, w skład którego weszły formalnie I, II i III brygada Legionów, został częściowo przekazany przez Austriaków pod dowództwo niemieckie. Niemcy powołali też w roku 1917 Polskie Siły Zbrojne ( Polnische Wehrmacht). Żołnierze legionów wcieleni do Polnische Wehrmacht mieli składać przysięgę na wierność cesarzowi niemieckiemu. W lipcu 1917 roku doszło do tzw. „kryzysu przysięgowego”, to znaczy odmowy składania przysięgi, zarówno przez żołnierzy jak i oficerów legionowych, zwłaszcza I i III brygady. Żołnierze II brygady, pod dowództwem generała Józefa Hallera, reprezentującego narodową demokrację w większości przysięgę złożyli i byli skierowani na front wschodni, do ciężkich walk w Karpatach z armią rosyjską. Ci, którzy odmówili złożenia przysięgi zostali aresztowani, w tym też Józef Piłsudski i Kazimierz Sosnkowski. Obaj zostali osadzeni w twierdzy Magdeburgu po krótkim epizodzie uwięzienia w gdańskim więzieniu. W tym roku odbędzie się w Gdańsku z tej okazji, 11 listopada, uroczystość wmurowania tablicy pamiątkowej i sesja popularno- naukowa, gdzie też autor tego tekstu wygłosi swój referat.
Po uwolnieniu z Magdeburga, Piłsudski przyjechał 10 listopada 1918 roku do Warszawy, gdzie 11 listopada objął funkcję Tymczasowego Naczelnika Państwa, czyli faktycznie dyktatora nowo powstającego państwa, posiadającego na okres trzech miesięcy, do czasu zwołania w lutym 1919 roku pierwszego polskiego sejmu, władzę absolutną. Władzy tej nie nadużywał ani nie wykorzystywał na rzecz swoich interesów osobistych. Tym różnił się od dzisiejszych, tzw. „polityków”. Pierwsza siedziba Tymczasowego Naczelnika Państwa i posiedzenia rządu odbywały się do czasu przysposobienia do tego wnętrz Pałacu Belwederskiego w hotelu „Bristol” w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu. Obok dzisiaj znajduje się siedziba prezydenta RP. W Belwederze Piłsudski prywatnie z rodziną zajmował małe dwupokojowe mieszkanko na pierwszym piętrze. Nie miał „wypasionej” willi ani żadnych apartamentów, nie traktował władzy jako środka do dorobienia się bezprawnie majątku na koszt obywateli. Dlatego też między innymi był w stanie stworzyć Niepodległą Polskę.
Kiedy pisze się o wojnie polsko- bolszewickiej roku 1920, powinno się, zgodnie z stanem faktycznym pisać o wojnie w latach 1919- 1920, gdyż pierwsze działania wojenne zaczęły się w roku 1919. W tym też roku miała miejsce, zapomniana już, pierwsza wielka bitwa tej wojny i jednocześnie ostatni w historii polskiej wojskowości rajd kawalerii na tyły wroga przez kilkaset kilometrów celem zajęcia celu strategicznego. Rajd ten można bez przesady porównać do rajdu jazdy polskiej w okresie wojen moskiewskich króla Stefana Batorego pod koniec wieku XVI. Wtedy to, na głębokie tyły wroga, moskiewskiego państwa cara Iwana Grożnego ruszyło spod Połocka zgrupowanie lekkiej jazdy, w tym chorągwie litewskich Tatarów pod dowództwem Krzysztofa Radziwiłła zwanego „Piorunem”. Zagon polskiej kawalerii dotarł aż nad Wołgę, o mało nie porwał samego cara, narobił wiele spustoszeń, mocno przestraszył przeciwnika i przyczynił się do jego kapitulacji. Ten rajd opisał w swoim wierszu sam Jan Kochanowski. W początkach roku 1919 na tereni Białorusi, Ukrainy i północno- zachodniej Rosji stacjonowały jeszcze wojska niemieckie, które cofały się na skutek rewolucji w Niemczech, abdykacji cesarza Wilhelma II i chaosu w państwie. Tereny opuszczane przez Niemców sukcesywnie zajmowali bolszewicy. Piłsudski w roku 1919 uważał, że wszystko, co Polska otrzyma na Zachodzie, będzie to podarunek Ententy, zaś na wschodzie sama musi wywalczyć swoje granice.
W połowie kwietnia 1919 została przez Piłsudskiego wybrana doborowa grupa kawaleryjska pod dowództwem wtedy pułkownika Władysława Beliny Prażmowskiego. Był on organizatorem i dowódcą pierwszego, 7- osobowego patrolu kawaleryjskiego I Kadrowej Brygady Legionów Polskich i już 2 sierpnia 1914 roku ze swoimi ułanami przeszedł ówczesną granicę zaboru rosyjskiego. W połowie sierpnia 1914 roku był już dowódcą 140-osobowego szwadronu, a później I Pułku Kawalerii Legionów. Była to legenda przedwojennego polskiego wojska. Oddział Beliny posuwając się szybkim, konnym marszem już 19 kwietnia 1919 roku zajął Wilno. 21 kwietnia do miasta Wilna wjechał na swojej Kasztance Naczelnik Piłsudski, owacyjnie witany przez ludność miasta. Ludzie płakali. Łzę upuścił i sam Piłsudski. 27 kwietnia odbyło się uroczyste nabożeństwo pod brazem Matki Boskiej Ostrobramskiej, zaś Piłsudski kazał jako votum powiesić w kaplicy obrazu tabliczkę srebrną z napisem : „Dzięki Ci, Matko za Wilno”.
22 kwietnia 1919 roku ogłosił Piłsudski odezwę „Do mieszkańców byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego”, w której to sformułował oficjalnie program federacyjny, nowocześnie pojętej tradycji dawnej Rzeczypospolitej łączącej Polskę, Litwę, Białoruś i Ukrainę jako federację państw pod przewodem Polski. Zaciętymi wrogami tej federacyjnej koncepcji byli zarówno polscy nacjonaliści skupieni w Stronnictwie Narodowo Demokratycznym pod przewodem Romana Dmowskiego, jak też nacjonaliści litewscy oraz ukraińscy. Trwały walki z Ukraińcami o wschodnią Małopolskę ze Lwowem. Walkę tę Polska wygrała, ale zadra wrogości została. Piłsudski pragnął ją przezwyciężyć. Już wtedy widział, że istnienie niezależnej Ukrainy, związanej z Polską jest niezbędnym warunkiem bezpiecznego istnienia obu narodów, zagrożonych przez Moskwę.
Mimo oskarżeń propagandy komunistycznej o imperialne zamiary, Polska już w roku 1919 w lipcu i sierpniu zaczęła prowadzić wstępne rokowania z bolszewikami. Spotkanie obu delegacji miało miejsce w Baranowiczach, dzisiaj mieście na Białorusi. Ze strony bolszewickiej rozmowami kierował Polak z pochodzenia, Julian Marchlewski, ze strony polskiej Aleksander Więckowski i Michał Kossakowski. W tym też okresie Piłsudski stale próbował budowy nowych państw na wschodzie, to znaczy Litwy, Białorusi, Ukrainy. Próbował też rozmów politycznych z Litwinami. Miał też bardzo realistyczne spojrzenie na Rosję sowiecką i jej realia. Za naprawdę niebezpiecznego uważał Lenina, natomiast lekceważył raczej Trockiego, uważając tego ostatniego za wiecowego krzykacza zawodowego agitatora. Grę polityczną i militarną z Leninem uważał Piłsudski za bardzo trudną tym bardziej, że na forum międzynarodowym nikt tak naprawdę nie rozumiał i nie znał rzeczywistych intencji bolszewickiego przywódcy. Pod koniec 1919 roku, w drugiej połowie grudnia bolszewicy rozpoczęli na Zachodzie szeroką akcję propagandową mającą przekonać opinię zachodnioeuropejską o ich dążeniu do ugody i porozumienia z Polską. Według Piłsudskiego chodziło bolszewikom wyłącznie o zyskanie na czasie, by rozbiwszy „białe” kontrrewolucyjne armie, przegrupować wojsko i uderzyć na Polskę. Z kolei bolszewicy przewlekali negocjacje wstępne.
Tymczasem w dniu 21 kwietnia 1920 roku zostały sfinalizowane negocjacje polsko- ukraińskie i nastąpiło podpisanie umowy międzypaństwowej. W tym akcie Polska uznała prawo Ukrainy do własnego suwerennego państwa oraz uznała rząd Ukraińskiej Republiki Ludowej na czele z Semenem Petlurą. Również porozumiano się co do przebiegu linii granicznej na rzece Zbrucz i dalej na wschód aż do rzeki Prypeć. Z kolei 24 kwietnia w ślad za tym podpisano polsko- ukraińską umowę wojskową i sprecyzowano warunki sojuszu. Na tej polityczno- militarnej podstawie postanowił Piłsudski rozpocząć natarcie na skoncentrowane siły bolszewików, szykujących się do uderzenia na Polskę aby uprzedzić i tak niechybne uderzenia. Ofensywa rozpoczęła się 25 kwietnia i już 7 maja oddziały polskiej kawalerii weszły do Kijowa.
Tu muszę wspomnieć o tym, że pierwszym zwartym polskim oddziałem, który wszedł do tego miasta był Pułk Ułanów Tatarskich, pod dowództwem generała kawalerii Aleksandra Romanowicza, polskiego Tatara. 18 maja Piłsudski powrócił do Warszawy, gdzie był fetowany przez wszystkie frakcje polityczne i ludność stolicy. W kościele świętego Aleksandra, gdzie odbyło się uroczyste nabożeństwo dziękczynne odprawiane przez biskupa polowego Galę, kolumny były ustrojone kwiatami. Chór akademicki odśpiewał „Te Deum Laudamus”. Po mszy rozentuzjazmowana młodzież wyprzęgła konie z powozu Piłsudskiego i ciągnęła go aż do Belwederu. Wieczorem, podczas uroczystego posiedzenia Sejmu, jego marszałek, narodowiec i zwolennik Dmowskiego, Wojciech Trąmpczyński porównał Piłsudskiego do … Bolesława Chrobrego.
Niestety, zbliżało się niebezpieczeństwo militarne, które nad zbyt rozciągniętą linią polskiej armii zawisło na początek od północy. Już 14 maja słynny bolszewicki dowódca, późniejszy marszałek Związku Sowieckiego, a jeszcze później ofiara zemsty Stalina, dawniej zawodowy carski oficer, Michaił Tuchaczewski, rozpoczął kontratak, zmuszając polskie siły do odwrotu. Z kolei na południowym froncie rozpoczęła atak przybyła z okolic Kubania armia konna pod dowództwem Siemiona Budionnego. Konarmia ta przerwała linię wojsk polskich i rozpoczęła siać panikę na tyłach. Było to między 28 maja i 5 czerwca. Zaś 8 czerwca Piłsudski zdecydował o uszczeniu Kijowa. Armią polską w rejonie Kijowa dowodził Edward Rydz Śmigły, wtedy jeszcze generał. Zdołał on, mimo niesprzyjających warunków, zmasowanego ataku bolszewickich hord i okrążenia, wyprowadzić i wycofać w należytym porządku podległe sobie oddziały. Tymczasem w Warszawie podał się do dymisji rząd premiera Skulskiego. Rozpoczął się, i to w tak krytycznej wojskowej sytuacj , kryzys polityczny i gabinetowy, który skończył się dopiero 23 czerwca porozumieniem głównych sejmowych partii i powołaniem rządu premiera Władysława Grabskiego. Prasa zaczęła oskarżać Piłsudskiego o nieudolność, awanturnictwo, niekompetencje, dyletantyzm, niefachowość i domagać się jego ustąpienia z funkcji Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza. W dniu 1 lipca powołano Radę Obrony Państwa. 4 lipca rozpoczęła się ofensywa wojsk bolszewickich pod dowództwem Tuchaczewskiego. Front utworzony przez Tuchaczewskiego liczył 20 dywizji piechoty i 3 dywizje kawalerii. Naprzeciw stanęły siły polskie o łącznej liczbie 13 dywizji piechoty. Armia bolszewicka posuwała się szybko do przodu. Polacy zaczęli tracić ducha walki. Rozpoczęła się panika w polskich szeregach, która przekształciła się w bezładny odwrót. Klęski na froncie spowodowały bezprzykładny atak politycznej opozycji na Piłsudskiego. Rada Obrony Państwa uchwaliła wysłanie do Spa w Belgii, gdzie w tym czasie zebrała się konferencja aliantów w celu uregulowania ytuacji ekonomicznej w Europie. Udał się do Spa również sam premier Grabski. 10 lipca podpisał on w Spa układ fatalny dla Polski, rezygnując faktycznie z granic wschodnich i godząc się w zamian za pośrednictwo aliantów zachodnich w rokowaniach z rządem bolszewickim na granice na tak zwanej linii Curzona, przebiegającej na Bugu i oddawała lekką ręką zarówno wschodnią Małopolskę Ukrainie, jak i Śląsk Cieszyński Czechosłowacji.
Lord Curzon, minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, na początku wieku XX, po podboju przez Anglię Afryki Południowej, ustalał granice bantustanów – rezerwatów dla ludności murzyńskiej i na tej podstawie był uznawany za znawcę spraw narodowościowych oraz dlatego powierzono mu wykreślenie tzw. „granic etnicznych” dla Polski. Uznanie tego było wyjątkowo małoduszne ze strony premiera Grabskiego, który nie wierzył w zwycięstwo. W zwycięstwo nie wierzyła też część generalicji, zwłaszcza generał Stanisław Szeptycki oraz Haller. Wierzył Piłsudski. 24 lipca powstał rząd jedności narodowej na czele z Wincentym Witosem. Bolszewicy rozpoczęli rokowania w sprawie Polski bez Polaków z Lloydem Georgem i lordem Curzonem. Propozycje postawione przez bolszewików równały się faktycznej likwidacji dopiero co powstałego, niepodległego kraju. Jednocześnie z tymi rozmowami w zdobytym Białymstoku zorganizowali bolszewicy Tymczasowy Komitet Rewolucyjny, który według planów miał pełnić rolę rządu po zajęciu całego kraju. W slad tego komitetu weszli zdrajcy, komuniści polskiego i żydowskiego pochodzenia: Julian Marchlewski, Feliks Dzierżyński, Feliks Kon, Edward Próchnik i Józef Unszlicht. Czekali na zajęcie Warszawy w Wyszkowie, paręnaście kilometrów na wschód od stolicy. Stefan Żeromski w noweli pt. „ Na parafii w Wyszkowie” opisuje ten moment w polskiej historii. Pisze o zdrajcach, Marchlewskim, Dzierżyńskim, Unszlichcie, pisze o sumieniu, demokracji i wolności.
W dniu 25 lipca przyjechała do Warszawy aliancka misja wojskowa, której przewodniczył brytyjski ambasador w Berlinie lord D’Abernon. W składzie delegacji był też już wspomniany generał Maxime Weygand. Został on do 25 sierpnia formalnie doradcą szefa sztabu generalnego, generała Tadeusza Rozwadowskiego. Ostatecznie Piłsudski nie przyjął planów Weyganda, który doradzał uderzenie na wschód z rejonu Modlina. Manewr ten Weygand chciał powtórzyć za generałem Joffre, który w roku 1914 w ten sposób odrzucił armię niemiecką spod Paryża, uderzając znad rzeki Marny.
Po długich rozmyślaniach i wahaniach oraz przeanalizowaniu różnych koncepcji strategicznych i taktycznych, przyjął Piłsudski plan własny, ryzykowny, polegający na uderzeniu w bok lewego skrzydła armii bolszewickiej, rozciągniętej na dużej przestrzeni, która dochodziła już do przedmieść Warszawy. Walki trwały o Radzymin, odległy o 15 kilometrów od stolicy. Ofensywa w sile tylko 5 dywizji musiała być zwycięska. Poprowadził ją osobiście sam Piłsudski. 10 dywizji broniło Warszawy. W mieście wybuchła panika. Przyjęto ako rejon koncentracji i przegrupowania wojsk polskich obszar nad rzeką Wieprz, do okolic Dęblina. Stamtąd miała wyjść ostateczna, decydująca o losach państwa i wojny ofensywa. Tymczasem 13 sierpnia armia bolszewicka Tuchaczewskiego rozpoczęła bój o Warszawę. 16 sierpnia rozpoczęła się polska ofensywa. Po trzech dniach Tuchaczewski rozpoczął odwrót, który z kolei wśród bolszewików przerodził się w chaotyczną i paniczną ucieczkę. Bitwę tę angielski autor, lord D’Abernon, zaliczył do 18 decydujących bitew w dziejach świata, a Piłsudskiego umieścił wśród takich wodzów jak Militiades, Aleksander Wielki, Temistokles, Hannibal czy Juliusz Cezar. D’Abernon posiłkował się klasyczną książką Edwarda Shepherda Creasy’ego pt. „ The Fifteen Decisive Battles of the World.”
Konsekwencją tego zwycięstwa była bitwa nad rzeką Niemen we wrześniu i zakończenie wojny. Polska była uratowana, wolna i niepodległa.
Tyle o bitwie i Piłsudskim. Warto przytoczyć przedwojenne, może dziś zbyt emocjonalnie brzmiące, ale jakże prawdziwe słowa o Nim: „(…) Człowiek, którego nazwisko wyryte zostanie w historii Polski po wieczne czasy, jako symbol i nazwa epoki walki i zwycięstwa. Życie i czyny Jego zakrzepły już w spiżową patetyczną legendę, owianą szumem sztandarów i dźwiękiem kilofów, a pokolenia przekazywać ją będą pokoleniom dla nauki i podniesienia”. Niech będzie więc, dla nauki i podniesienia moralnego następnych pokoleń, wieczna cześć i chwała Pierwszemu Marszałkowi Niepodległej Rzeczypospolitej, Józefowi Piłsudskiemu. Selim Chazbijewicz
 Profesor w Instytucie Nauk Politycznych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego jest założycielem i prezesem Związku Tatarów Rzeczypospolitej; poeta, członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, autor kilku tomów poezji
Tekst ukazał się w numerze 8(23)/ 2009 miesięcznika Debata |