www.suwalki24.pl - Suwalski Dziennik Internetowy, najnowsze wiadomości z Suwałk i okolic, własne źródła informacji, darmowe ogłoszenia, informacje, zdjęcia, fotoreportaże, kalendarz imprez. Odwiedziło nas już ponad DWANAŚCIE MILIONÓW osób! dodaj do ulubionych Dodaj do ulubionych startuj z nami Startuj z nami
Start arrow Reportaże arrow Debata arrow Żołnierze Wyklęci: Zbyt wiele wycierpiał, by ufać
Menu Główne
Start
O Nas
Reklama
Usługi
Patronat medialny
Napisz do nas
Linki
Szukaj
Mapa Serwisu
EPasaż
Informacje
Wydarzenia
Gospodarka
Kultura
Sport
Reportaże
Historia
Przegląd Prasy
Galerie
Fotogaleria
Ogłoszenia
Oferty pracy PUP
Ogłoszenia drobne
Informator Miejski
Spis informacji
Rozkład Jazdy MZK
Rozkład Jazdy PKS
Rozkład Jazdy PKP
Taxi
Mapa Suwałk
Scieżki rowerowe
Urzędy
Instytucje Finansowe
Instytucje Kulturalne
Dyżury Aptek
Hotele
Restauracje/Puby
Opieka Społeczna
Zdjęcie losowe
20lat_SKKK 11
Porozmawiaj z nami

Redakcja: 5053591

Marketing: 9452004

Admin: 1607477

Bądź z nami na

follow us on facebookfollow us on twitter



Translate our site
Reklama
Zliczamy od 30.01.08
Aktualnie na stronie
Odwiedza nas 30 gości

statystyka


Reklama
Ostatnio komentowane
Reklama
Sprzedam
pilnie
pilnie sprzedam nokie n 8 na dwie karty bateria trzyma tydzien mam słuchawki adapter brak simloka dotykowy stan doby cena do uzgodnienia
Chmura tagów

suwałki wośp wigry suwałkach ślepsk siatkówka suwałk sejny finał aleksandra historia reklama bakałarzewskiej kowalewski 2010 2011 klasztor augustów kameduli obwodnicy plaza suwalscy suwalskie suwalszczyzna zdjęcia aquapark badminton filipów praca pwsz sowietologia suwalczanie baltica cmentarzy fantasy festival kamedułowie konopnickiej kowna kwaterski

Strony zaprzyjaźnione
ESTACJAFM
Ślepsk Suwałki
PODLASKI SPORT
wilniuki
Portal samorządowy
wigrytv
ESTACJAFM
ESTACJAFM
Forum Suwałki
Wojciech Kowalewski
Żołnierze Wyklęci: Zbyt wiele wycierpiał, by ufać PDF Drukuj Email
Wpisał: Waldemar Brenda, Debata   
05.12.2009 14:13


W archiwalnych zasobach IPN jest tego kilkaset stron. Akta sądowe, charakterystyki personalne, plany rozpracowania, dane członków rodziny, znajomych, współpracowników. Informacje o aresztowaniach. Planowane i dokonane przez UB werbunki agentów. Setki stron opowiadające o systematycznym, trwającym kilka lat osaczaniu człowieka, który w niczym nie zagrażał panującemu w powojennej Polsce systemowi politycznego. Poza tym, że chciał być wolny.

 


*
Szczepan Sawicki urodził się w 1922 r. w Nowogrodzie nad Narwią, gdzie jego ojciec po I wojnie światowej pracował jako organista. Tam ukończył szkołę powszechną i od 1938 r. pobierał nauki w szkole średniej w Łomży.  

 

 
Fot. Zdjęcie Ślubne Haliny i Szczepana Sawickich.


Po wybuchu wojny obiekty kościelne w Nowogrodzie zostały zajęte przez funkcjonariuszy okupacyjnej straży granicznej i Sawiccy wyprowadzili się do Chmielewa k. Łomży. W tym czasie część rodziny wywieziono do ZSRR, pozostali – wstąpili do Związku Walki Zbrojnej. Po wybuchu wojny niemiecko- sowieckiej, swój akces do konspiracji zgłosił też 20 – letni Szczepan. W 1942 r. przyjął propozycję szkolnego kolegi Wiesława Elandta „Orlika” i został zaprzysiężony do organizacji „Polska Niepodległa”, w tym samym roku scalonej z Armią Krajową.

Sawicki używał pseudonimów „Ponęta”,„Lopek”, „Werk”, „Wicher”. W PN-AK przeszedł szkolenie rekruckie, prowadzone przez ppor. Józefa Frąckiewicza „Fausta”. Po zaliczeniu kursu sanitarnego, od maja 1943 r. otrzymał zadanie organizowania służby sanitarnej. Gromadził środki opatrunkowe i lekarstwa, wyznaczał punkty sanitarne, które byłyby gotowe na przyjmowanie rannych. Kolportował też prasę podziemną i prowadził działania wywiadowcze, obserwując poczynania żandarmów z posterunku w Miastkowie. Konspirowanie łączył z zarabianiem na życie. Oficjalnie pracował jako pomocnik dróżnika, ale gdy Niemcy próbowali go wywieźć na roboty do Prus Wschodnich, uciekł z transportu i zaczął się ukrywać. W tym czasie część żołnierzy AK przeszła do Narodowych Sił Zbrojnych. W szeregach partyzantki NSZ znalazł się również Sawicki „Wicher”.

Nasilenie działań partyzanckich na tym terenie wiązało się z przygotowaniami do akcji „Burza”. Żołnierze NSZ (scaleni wówczas z Armią Krajową) znaleźli się m.in. w I batalionie 33 pp AK. Uczestniczyli w potyczce koło wsi Żelazne w czerwcu 1944 r. Kilka dni później zorganizowali zasadzkę na Niemców między Kolimagami a Pupkami. We wrześniu 1944 r. między Janowem a Łosewem przechwycili niemiecki transport z bronią. W tych walkach brał też udział Sawicki, zyskując opinię solidnego i ideowego żołnierza. Jeden z jego dowódców, pisał w 1989 r.: Obywatel Szczepan Sawicki (...) wyróżnił się w szeregach Wojska w konspiracji nieugiętą postawą, dużą ofiarnością i poświęceniem w walce z niemieckim najeźdźcą.

*
W1945 r., po przejściu frontu sowieckoniemieckiego, Szczepan Sawicki pozostał w podziemiu. (...) „N. S. Z.” zmieniła swoją nazwę na nielegalną organizację „N. Z. W.„(...) wobec czego ja automatycznie pozostałem członkiem nielegalnej organizacji „N. Z. W.”- czytamy zapis zeznań Sawickiego w protokole przesłuchania z 1954 r. To jedno zdanie mówi o nim bardzo wiele. „Wicher” czuł się związany przysięgą, a nowa sytuacja polityczna nie zwalniała go z obowiązku dalszej walki o niepodległość, skoro w szeregach Narodowego Zjednoczenia Wojskowego znalazł się automatycznie. Początkowo był żołnierzem oddziału partyzanckiego NZW pod dowództwem Szczepana Filipkowskiego „Orła”. Dowodził w nim siedmioosobową sekcją. Być może oddział uczestniczył w zwalczaniu hitlerowskich niedobitków, ukrywających się w lasach Puszczy Piskiej. Przy okazji poszukiwano broni, pozostawionej po przejściu frontu. Tak przynajmniej wynika z Oświadczenia S. Sawickiego złożonego podczas amnestii w 1947 r. Jednak bardziej prawdopodobne wydaje się, że leśni” szukali na wyludnionym pograniczu wygodnej odskoczni po uderzeniach wymierzonych w siły komunistyczne. Nie zawsze było to możliwe: w czasie pacyfikacji oddział nasz został otoczony razem z oddziałem „Młota” z terenu warszawskiego w lasach piskich. Z okrążenia wyszliśmy bez strat.

W oddziale leśnym Sawicki nie pozostał długo, gdyż powierzono mu funkcję szefa gospodarczego w Komendzie Powiatu NZW „Łaba” (Łomża). Jego zastępcą i równocześnie jednym z najbliższych kolegów był Bronisław Karwowski „Grom”, który tak opisał tamtą współpracę: Zaopatrywaliśmy redakcję „Głosu znad Narwi” [organ prasowy NZW- przyp. WB], której redaktorem był „Grot” [Bolesław Kozłowski- przyp. WB], a red. tech. Ruchała Józef ps. „Piast”. Punkt redakcji był we wsi Pupki. kol. „Wicher” brał udział w rozbrajaniu [20 osobowego – WB] oddziału KBW w Lachowie podczas ściągania kontyngentów zboża i mięsa. Sam „Wicher” we własnoręcznie spisanym życiorysie dodaje: przebywałem na terenie pow. Kolno, tam prowadziłem archiwum – we wsi Borkowo u Stanisława Kulisia i załatwiałem sprawy gospodarcze.

W początkach 1946r. powstała Komenda Okręgu NZW „Bałtyk”. Władze NZW stawiały przed nią zadanie rozszerzenia siatki organizacyjnej na teren województwa olsztyńskiego. W rzeczywistości kierujący okręgiem Marian Kozłowski „Lech” zdołał zorganizować tylko komendę „Bałtyku”. W kilku mazurskich powiatach na dawnym pograniczu (Pisz, Giżycko) powstały też szkielety Komend Powiatowych. Szefem gospodarczym w KO „Bałtyk” został Szczepan Sawicki „Wicher”. Ponieważ nowy okręg był dopiero w stadium organizacji, więc zapleczem dla niej pozostawały tereny pogranicza, gdzie istniały bardzo prężnie działające struktury NZW. Przed „Wichrem” stanęło więc trudne zadanie stworzenia materialnych podstaw funkcjonowania „Bałtyku”. Ponownie oddajmy głos Bronisławowi Karwowskiemu „Gromowi”. Z jego wspomnień dowiadujemy się, że S. Sawicki załatwiał sprawy finansowe, zaopaOrganizował też kwatery dla dowódcy i organizował ochronę tych kwater. W innym miejscu relacji „Groma” możemy odnaleźć nieco więcej szczegółów: Praca Szczepana Sawicki go polegała na gromadzeniu i dysponowaniu środków pieniężnych na cele doraźne okręgu jak również terenu. Skąd braliśmy środki pieniężne? W tym czasie władze komunistyczne otrzymywały tzw. dary z UNRR-y w postaci naturalnej (konie, maszyny, samochody) i rozdawały to gospodarstwom uspołecznionym. W porozumieniu z [Jerzym Karwowskim] „Newadą” [dowódcą oddziału Pogotowia Akcji Specjalnej NZW] odbierano te dary a następnie sprzedawano na „czarnym rynku”. Sprzedawano konie UNRR-owskie, na które wyrabiano fałszywe dokumenty na drukach zabranych wcześniej z urzędów, opatrzonych pieczątkami (...). Jeśli chodzi o rozliczenia gospodarcze z okręgu, dokonywał tego „Wicher” w ten sposób, że przekazywał pieniądze i posiadał pokwitowania dla osób z okręgu. Ulokowane były w skrytce w archiwum.

Okręg „Bałtyk” istniał do początków 1947 r. Podczas amnestii ujawnił się komendant Marian Kozłowski „Lech” i część jego podkomendnych. Z możliwości powrotu do legalnego życia próbował również skorzystać Szczepan Sawicki. Ujawnił się w kwietniu 1947 r. w Ostrołęce, ale wkrótce potem dotarła do niego informacja, że UB zamierza go aresztować. W tej sytuacji Sawicki ponownie zaczął się ukrywać. Krótko współpracował z oddziałem Hieronima Rogińskiego „Roga”, ale zatęsknił za stabilizacją.

*
Od kilku lat sympatyzował z młodą nauczycielką, również współpracującą z NZW – Haliną Komorowską. W 1947 r. wyjechali do Warszawy, gdzie zawarli związek małżeński. Tam Sawicki próbował dokończyć edukację w szkole wieczorowej. Utrzymywał też kontakty z dawnymi kolegami z podziemia, choć nie podejmował czynnej działalności. A jednak bezpieka nie dawała mu spokoju. Obawiając się aresztowania powrócił w rodzinne strony, gdzie ukrywał się u rodziny, znajomych. W 1948 r. małżonkom Sawickim urodził się syn Janusz, dwa lata później Adam. Teściowie z córką i wnukami przenieśli się do Gaudynka k. Pisza, żeby zgubić ubecki ogon. Ale władze bezpieczeństwa z Białegostoku, Olsztyna, Łomży, Pisza, Ostrołęki podejmowały ciągłe próby wyśledzenia Sawickiego, chcąc go wykorzystać do schwytania „Roga”.

Dwukrotnie aresztowano żonę, aby zdradziła miejsce pobytu męża. Bito mnie tak, że skóra odchodziła od kości – wspomina H. Sawicka – ubecy kładli mnie na ławę i bili po stopach. Nie mogłam chodzić. Wybito jej zęby, uderzano w głowę. Zwerbowano co najmniej kilkunastu agentów, aby donosili, gdzie przebywa „Wicher”. Takie „ciąganie” trwało kilka lat. Niewiele z tamtych czasów pamięta starszy syn. Byliśmy z bratem małymi chłopcami i nie rozumieliśmy, dlaczego ojciec pojawia się tak rzadko. Zawsze zasłaniano nam oczy, gdy ojciec miał nam strzyc włosy. Wtedy mówiło się, żeby obcięte resztki nie drażniły oczu. A to chodziło o to, byśmy nie wiedzieli jak wygląda nasz Tato. Żebyśmy nie zdradzili tego przypadkiem.

Aż wreszcie, w 1954 r. jeden z donosicieli przekazał informację o pobycie „Wichra”. W okolice Gaudynka wysłano funkcjonariusza UB, który udawał partyzanta. W ślad za nim ruszył pościg. Gdy obława dotarła do Gaudynka, synowie Sawickiego objadali się wiśniami w sadzie dziadków. Zobaczyli żołnierzy. Jakie dobre wiśnie! – krzyknęli do mundurowych. Ale oni nie zwracali na to uwagi. Za chwilę prowadzili poszukiwanego od siedmiu lat „bandytę”...

 

 


 

 

Oświadczenie o ujawnieniu Szczepana Sawickiego.

 

S. Sawicki został skazany na 3 lata i 4 miesiące więzienia. Wysłano go do pracy w kopalni „Andaluzja”. Ale to już były inne czasy. Warunkowo zwolniony w 1956r., więcej już do więzienia nie wrócił. Przez kilka lat mieszkał wraz z żoną i synami w Białymstoku., potem w gm. Mońki, gdzie pracował jako nauczyciel zawodu. W latach 1963 -1970 pełnił funkcję inspektor agrotechnicznego w przemyśle lniarskim w Ełku i Szczytnie. Gdy nie przyjął „propozycji” współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, wyrzucono go pracy. W tym czasie żona zaczęła pracę w szkole w Pilchach (pow. Pisz). Przenieśli się na Mazury, gdzie Sawicki próbował kupić gospodarstwo rolne. Bandycie się nie należy – odpowiedź urzędnika z Pisza była odmowna. Próbował swych sił w Spółdzielni Pracy w Piszu, prowadził też własny zakład artystyczny.

W 1983r. Sawiccy wyjechali do Łomży. Siedem lat później S. Sawicki przeszedł na emeryturę. Zmarł w 1997r... Ojciec był wielkim patriotą. Wielkim ideowcem. Głęboko wierzącym. I strasznie rozczarowanym, że odrzucono tyle poświęceń jego i jego współpracowników. Że wszystko poszło na marne. To dlatego zawsze odradzał mi angażowanie się w politykę. Z rezerwą odnosił się nawet do „Solidarności”... Zbyt wiele wycierpiał, by ufać....

 

 

historyk, jego głównym

tematem badawczym jest

działalność podziemia

niepodległościowego

po II wojnie na Warmii

i Mazurach, kustosz Muzeum

Ziemi Piskiej w Piszu, redaktor

naczelny rocznika „Znad Pisy”

WALDEMAR BRENDA

 

 

 

Tekst ukazał się w numerze 8/2008 miesięcznika Debata

 

 

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »