|
Papież Benedykt XVI wydanej w 1985 roku kiążce „Szukajcie tego, co w górze” napisał: „Jeśli spojrzymy na to głębiej, fenomen światowego zainteresowania piłką nożną może być źródłem nie tylko naszej rozrywki, ale znacznie większych korzyści”. Przed Mundialem w RPA międzynarodowa Federacja Piłkarska FIFA zakazała prezentowania na boiskach symboli i gestów religijnych. Piłkarze jednak zupełnie zignorowali ten „poprawny politycznie” zakaz.
Fanatyzm antyreligijny FIFA kontra piłkarze FIFA tłumaczyła swoją absurdalną decyzję o zakazie prezentowania na boisku symboli religijnych tym, że nie chce dopuścić przede wszystkim do takich scen jakie miały miejsce w zeszłym roku podczas Pucharu Konfederacji w RPA, kiedy to po zwycięstwie w finale nad USA piłkarska reprezentacja Brazylii wraz ze swym kapitanem Lucio żarliwie modliła się na murawie boiska. Takie zachowanie, według działaczy, może obrażać ateistów. Za napis „Kocham Jezusa” na podkoszulce, jaki noszą m.in Brazylijczycy Lucio i Kaka, i za wszelkie napisy o charakterze religijnym, politycznym czy osobistym na podkoszulkach piłkarzy grozi czerwona kartka. Rozporządzenie skrytykowali szybko przedstawiciele kościołów chrześcijańskich. Katolicki kapelan sportu w Niemczech, ks. Hans-Gerd Schütt, krytykując zakaz powiedział: „Zawsze wychodzę z założenia, że to, co się nosi w sercu, również na sercu leży”. Również ewangelicki kapelan klubu piłkarskiego FC Schalke 04 z Gelsenkirchen, Hans-Joachim Dohm zauważył w jednym z wywiadów, że „ Już 4 lata temu podczas piłkarskich mistrzostw świata w Niemczech FIFA narzuciła bardzo surowe ramy prawne właśnie w sprawie neutralności religijnej. Przeznaczone na modlitwę i skupienie specjalne kaplice na stadionach w Berlinie i Gelsenkirchen decyzją FIFA trzeba było zamknąć na czas Mundialu”. Jednak trudno było nałożyć kaganiec poprawności politycznej na piłkarzy podczas turnieju w RPA, gdzie grają zawodnicy z bardzo uduchowionej Afryki oraz Ameryki Południowej. Szybko więc się okazało, że po pierwszym gwizdku sędziego na turnieju w Afryce piłkarze nic sobie z zakazu FIFY nie robią. Grający na co dzień w Interze Mediolan ,gwiazdor zespołu Wybrzeża Kości Słoniowej, Didier Drogba robił znak krzyża po każdej bardziej niebezpiecznej sytuacji podczas meczu z Portugalią. Bramkarz Nigerii Vincent Enyeama dziękował Bogu na boisku za pomoc podczas meczu z Argentyną. Bardzo znamienne były słowa niemieckiego piłkarza Cacau, który w reakcji na zakaz manifestowania swojej wiary na boisku, po strzelaniu bramki wznosił ręce ku niebu.” Patrzę w niebo po strzeleniu bramki, by ukazać Bogu moją wdzięczność za to, że dał mi tak wiele”- mówił zawodnik ekipy Jaohima Loewa. Szczególnie mocno swoją wiarę manifestowali piłkarze z Ameryki Południowej. Na gesty religijne porwał się nawet piłkarz, którzy notabene jest największym odkryciem Mundialu w RPA, Urugwajczyk Diego Forlan znany ze swojego zamiłowania do Che Guevarry i idol samego Castro. Religijność piłkarzy można było klarownie zobaczyć w meczach Paragwaju, Meksyku czy Chile. Zawodnicy tych drużyn zupełnie zapominali od restrykcjach FIFA, przeżegnując się kilka razy w ciągu spotkań. Zresztą bardzo znamienna i zarazem absurdalna sytuacja zdarzyła się na jednej z konferencji prasowych reprezentacji Anglii. Gdy dziennikarz John Cross z "Mirror" zapytał angielskiego napastnika Wayna Rooneya, dlaczego nosi różaniec podczas treningów, ten odpowiedział, że nosi go na treningach od lat, ale dziennikarze rzadko go oglądają. „Szkoda, że nie mogę w nim grać meczów. To moja religia” - przyznał napastnik. Szybko przerwał mu rzecznik prasowy angielskiej kadry i powiedział, że nie promują w tej chwili żadnej religii. God bless America…and Brazil „Znak krzyża czyniony przed wejściem na boisko, podziękowania skierowane do niebios po strzelonym golu, wspólne modlitwy za zwycięstwo, deklaracje, że Bóg jest Brazylijczykiem, czy bardziej kontrowersyjne stwierdzenia o ręce Boga, jak czynił to Diego Maradona - świat piłki przepełniony jest symbolami religijnymi, a zawodnicy lubią odwoływać się do tej sfery”- napisał Maciej Kaliszuk na portalu Sports.pl. Najlepszym przykładem zawodników, którzy chętnie odwołują się do sfery sacrum byli na Mundialu w RPA Amerykanie. Obrońca reprezentacji USA, która odpadła w 1/8 finału w meczu z Ghaną, Clarence Goodson powiedział podczas turnieju, że z dumą obnosi się ze swoją wiarą gdziekolwiek jest. „ Tylko dlatego, że wchodzę na murawę boiska nie znaczy, że zostawiam miłość do Chrystusa w szatni. Chcę, żeby inni wiedzieli ,że Jezus jest ważną częścią mojego życia”. Goodson zaskoczył amerykańskich komentatorów sportowych mówiąc, że przed jednym z meczy, wraz z kilkoma zawodnikami , czytali Pismo Święte. „ Jesteśmy szczęścili, że jesteśmy chrześcijanami i Amerykanami. Wiedząc, że gdzieś tam jest ktoś kto się mną opiekuje sprawia, że jestem spokojny. Ja muszę tylko dać z siebie wszystko, reszta jest w rękach Pana”- dodał obrońca. Jego kolega z drużyny, jeden z najlepszych bramkarzy świata, Tim Howard stwierdził natomiast, że Chrystus daje mu siłę na boisku. „ Pomaga mi On zarówno na boiskach w Afryce jak i podczas moich występów w lidze angielskiej. Nie jestem perfekcyjny dlatego potrzebuję Jezusa. To pewnie zabrzmi jak wariactwo dla niektórych ludzi, ale miłość, którą mnie obdarzył Jezus daje mi wielką siłę.” Pomocnik amerykańskiej jedenastki Ricardo Clark stwierdził, że jego wiara jest tak samo mocna na boisku jak poza nim. „ Każdego dnia zmagam się ze swoją wiarą i każdego dnia dodaje mi ona odwagę i siłę. Jest ze mną na dobre i na złe. Jest niezbędna na boisku piłkarskim”. Rezerwowy bramkarz USA Brad Guzan również przyznał, że to Chrystus pomaga mu na boisku. „ Wiara pomaga mi wykorzystywać maksymalnie moje umiejętności podczas meczu. To ona zaprowadziła mnie tam gdzie jestem”. Natomiast Herculez Gomez powiedział portalowi internetowemu należącemu do babtystów ,że „są rzeczy, które nie zależą od nas. Bóg ma dla nas wszystkich plan.” Z wypowiedzi reprezentantów USA przebija się teza postawiona przez Benedykta XVI-go, który w przywołanej już pracy “ Szukajcie tego, co w górze” napisał, że: „Piłka nożna uczy nas uczciwej gry, w której zasady gry są źródłem tego, co łączy i jednoczy wszystkich graczy, nawet gdy naprzeciw siebie stają twarzą w twarz przeciwnicy.” Wiara w Chrystusa odgrywa również wielką rolę w życiu Brazylijczyków, którzy niespodziewanie odpadli z Mundialu po porażce z rewelacyjnie grającą Holandią. Podobno niemal cały skład reprezentacji Brazylii, która zdobyła na boiskach Korei Płd i Japonii mistrzostwo świata w 2002 roku, miał na podkoszulkach hasła wyrażające miłość do Chrystusa. Jeden z najlepszych obecnie piłkarzy na świecie- Brazylijczyk Kaka powiedział niedawno, że jego życie należy do Jezusa. Zawodnik Realu Madryt oddaje 10 procent swojej pensji ( a liczona on jest w milionach euro) na Kościół Ewangelicki Odrodzonych w Chrystusie. „Poczułem wiarę, gdy w wieku 12 lat miałem chrzest. Od tego momentu Bóg jest blisko mnie. To było dla mnie jak duchowe odrodzenie – opowiadał czołowy zawodnik Brazylii. W 2000 roku, gdy miał 18 lat, poślizgnął się na basenie i doznał poważnego urazu głowy.- „Lekarze powiedzieli mi, że miałem szczęście, że mogę normalnie chodzić. Oni mówili o szczęściu, ale ja wiem, że to Bóg tak chciał. To on mnie uratował” - wspominał. To właśnie jego reakcji na boisku po strzeleniu gola obawiała się FIFA wprowadzając zakaz manifestowania przez piłkarzy swojej wiary. Gdy Kaka świętował zdobycie Pucharu Konfederacji, miał na sobie podkoszulek z napisem „Jezus cię kocha" w kilku językach. W 2002 roku, paradował po zwycięskim finale z napisem „ Należę do Jezusa” na piersi. Kaka oskarżył nawet dziennikarza, który pomawiał go o symulowanie kontuzji, że ten prześladuje go jako chrześcijanina. „Tak jak ja akceptuję Jucę Kfouriego jako ateistę, tak samo wymagam od niego, by akceptował mnie i miliony Brazylijczyków, którzy wierzą w Jezusa Chrystusa” – powiedział pomocnik „canarinhos” podczas jednej z konferencji prasowych. Kaka przyznaje, że na boisku nie jest mu łatwo. „ Mecz często wyzwala agresje. Ja jednak muszę pozostać spokojny i powstrzymać się nawet od używania brzydkich słów. Staram się być przykładem dla moich przyjaciół z drużyny. Skoro Bóg potrafił mnie zmienić to chcę im pokazać ,że oni też mogą się zmienić.” Kaka jest zresztą traktowany jako przykład dla młodzieży. Piłkarz zapewnia, że kierując się zasadami religijnymi nie uprawiał ze swoją partnerką seksu przed ślubem. - Biblia uczy, że prawdziwa miłość jest dopiero po ślubie. To że dziś jesteśmy tak szczęśliwi, zawdzięczam temu, że czekaliśmy - opowiadał. Ewangelizacja na boisku jest coraz poważniej traktowana przez hierarchie kościelną. W piśmie, wydanym przez Konferencję Episkopatu Chile, biskup pomocniczy Cristian Contreras Villarroel powiedział, że większość piłkarzy to ludzie wierzący, mający wielkie możliwości prowadzenia ewangelizacji. „ Sport - a piłka nożna w szczególności - przysparza ogromnych dóbr dla wszechstronnego rozwoju człowieka. Każdy kleryk i ksiądz powinien być zaangażowany w jakiś rodzaj sportu, nawet jeśli jest to po prostu jazda na rowerze, jak w moim przypadku”- dodał biskup. Słowa hierarchy potwierdza kolega Kaki z boiska Lucio, który w jednym z wywiadów powiedział, że żeby być dobrym piłkarzem trzeba wierzyć w Boga. „ Jest ciężko bowiem musimy się mierzyć ciężkimi chwilami, brutalnymi zachowaniami naszych przeciwników czy nawet poniżeniem z ich strony. Wierząc w Boga mamy jednak siłę by walczyć z tymi przeciwnościami i możemy dzięki temu szerzyć wiarę w Boga”- powiedział brazylijski obrońca. Nawrócony lider Holendrów Fenomenalnie grający pomocnik reprezentacji Holandii, zwany przez kibiców „Mechaniczną pomarańczą”, Wesley Sneijder jeszcze do niedawna był nazywany przez złośliwych „Whiskey” Sneijder. Jak pisze Paweł Wilkowicz w „Rzeczpospolitej” Sneijder był zawsze rozrywkowym człowiekiem. „ Podczas ostatniego Euro wywalczył u Marco van Bastena pozwolenie na muzykę w autokarze reprezentacji i dopóki Holandia nie odpadła, robił za didżeja. Nazywany za czasów gry w Realu „Whiskey” Sneijder, bo nie było w Madrycie klubu, w którym by razem z Roystonem Drenthe nie sprawdził, o której wyganiają z parkietu i zza baru. Rozwiedziony rok temu po kilku latach małżeństwa (z byłą żoną Ramoną ma czteroletniego syna Jesseya)”. Mimo tego, że Sneijder jest na tym Mundialu gwiazdą numer 1, która pognębiła w ćwierćfinale wielką Brazylię, to dla kibiców „pomarańczowych” prawdziwą muzą jest jego narzeczona, modelka Yolanthe Cabau van Kasbergen. To właśnie on przyczyniła się do nawrócenia się gwiazdy Interu Mediolan. Dziennikarze pisali, że Sneijder przyjechał na Mundial kompletnie odmieniony. Tuż przed mistrzostwami były imprezowicz i rozwodnik został ochrzczony w jednej z mediolańskich świątyń. Piłkarz jest zresztą w stałym kontakcie ze swoim opiekunem duchowym, księdzem, który go ochrzcił. Codziennie wspólnie ze swoją narzeczoną modlą się łącząc się telefonicznie. Jednak nie tylko jego przyszła żona przyczyniła się do skierowania się Sneijdera w stronę Boga. Wielki wpływ na jego decyzję miał również kolega z Interu, mocno wierzący katolik Javier Zanetti, którego z niewiadomych przyczyn ( z wiadomym za to skutkiem) na Mundial nie zabrał trener Argentyny Diego Maradona. Sam strzelec zwycięskiej bramki w meczach z Brazylią i Urugwajem mówi, że wiara daje mu wielką siłę. „ Codziennie modlę się do naszego Pana. Modle się szczególnie przed każdym meczem.”- mówi nierozstający się z różańcem człowiek, który już zapisał sobie z drużyną Holandii miejsce w historii. „Zawsze wierzyłem, ale nie byłem katolikiem. Nie byłem wychowywany religijnie, ale spotkałem dziewczynę, która była. Miała chrzest, komunię, bierzmowanie. Też chciałem się w jej wierze zanurzyć i dużo o tym rozmawialiśmy.”- dodaje „mechaniczna pomarańcza”. Zobaczymy czy jego modlitwy zostaną wysłuchane w finałowym meczu mistrzostw świata w RPA, w którym Holandia zmierzy się z mistrzami Europy Hiszpanami. „Fascynacja piłką nożną opiera się przede wszystkim na tym, że ludzkie siły mają to do siebie, że potrzebują zdyscyplinowania, a poprzez trening człowiek zdobywa nad nimi panowanie" – napisał kard. Ratzinger. "Przez władzę nad nimi, człowiek zdobywa przewagę. A dzięki tej wyższości – wolność" – dodał obecny papież. Kaka, Sneijder, Lucio, Rooney czy wielu innych piłkarzy biegający po afrykańskich stadionach są tego najlepszym przykładem. I jak pokazał Mundial, nawet antychrześcijańskie pomysły FIFA nie są w stanie te wolności ograniczyć. Łukasz Adamski Tekst pochodzi z portali www.fronda.pl oraz www.debata.olsztyn.pl |