www.suwalki24.pl - Suwalski Dziennik Internetowy, najnowsze wiadomości z Suwałk i okolic, własne źródła informacji, darmowe ogłoszenia, informacje, zdjęcia, fotoreportaże, kalendarz imprez. Odwiedziło nas już ponad DWANAŚCIE MILIONÓW osób! dodaj do ulubionych Dodaj do ulubionych startuj z nami Startuj z nami
Advertisement
Start arrow Reportaże arrow Debata arrow Polski Sierpień 30 lat później
Menu Główne
Start
O Nas
Reklama
Usługi
Patronat medialny
Napisz do nas
Linki
Szukaj
Mapa Serwisu
EPasaż
Informacje
Wydarzenia
Gospodarka
Kultura
Sport
Reportaże
Historia
Przegląd Prasy
Galerie
Fotogaleria
Ogłoszenia
Oferty pracy PUP
Ogłoszenia drobne
Informator Miejski
Spis informacji
Rozkład Jazdy MZK
Rozkład Jazdy PKS
Rozkład Jazdy PKP
Taxi
Mapa Suwałk
Scieżki rowerowe
Urzędy
Instytucje Finansowe
Instytucje Kulturalne
Dyżury Aptek
Hotele
Restauracje/Puby
Opieka Społeczna
Zdjęcie losowe
cmentarze 15
Porozmawiaj z nami

Redakcja: 5053591

Marketing: 9452004

Admin: 1607477

Bądź z nami na

follow us on facebookfollow us on twitter



Translate our site
Reklama
Zliczamy od 30.01.08
Aktualnie na stronie
Odwiedza nas 40 gości

statystyka


Reklama
Ostatnio komentowane
Reklama
Polski Sport Melius rehabilitacja
Sprzedam
pilnie
pilnie sprzedam nokie n 8 na dwie karty bateria trzyma tydzien mam słuchawki adapter brak simloka dotykowy stan doby cena do uzgodnienia
Chmura tagów

suwałki wośp wigry suwałkach ślepsk siatkówka suwałk sejny finał aleksandra historia reklama bakałarzewskiej kowalewski 2010 2011 klasztor augustów kameduli obwodnicy plaza suwalscy suwalskie suwalszczyzna zdjęcia aquapark badminton filipów praca pwsz sowietologia suwalczanie baltica cmentarzy fantasy festival kamedułowie konopnickiej kowna kwaterski

Strony zaprzyjaźnione
ESTACJAFM
Ślepsk Suwałki
PODLASKI SPORT
wilniuki
wigrytv
ESTACJAFM
ESTACJAFM
Forum Suwałki
Wojciech Kowalewski
Portal samorządowy
Polski Sierpień 30 lat później PDF Drukuj Email
Wpisał: Bogdan Bachmura, Debata   
28.08.2010 21:12
 

bachnura"Wierzyć się nie chce, że 30 lat temu narzekaliśmy na szalejącą biurokrację, mając świadomość jej wpływu na naszą wolność osobistą. Dzisiaj, choć dźwigamy na swoich barkach polsko-brukselskie monstrum, które naznaczyło każdego z nas trzema numerami i produkuje prawne ukazy z szybkością młota parowego, to większość z nas wciąż uważa się za ludzi wolnych."- pisze Bogdan Bachmura.

 

To już kolejna okrągła rocznica polskiego Sierpnia i powstania „Solidarności”. Od tamtej pory, od 30 lat, nie było ważniejszego, zbiorowego doświadczenia Polaków. Głębszego poczucia narodowej wspólnoty wartości i celu. Właściwszego wykorzystania szansy na podniesienie głów w obliczu słabnącego systemu i stania się prawdziwym, zjednoczonym wokół spraw najważniejszych narodem.

Jednak w miarę upływu czasu  obchody kolejnych okrągłych rocznic Sierpnia stają się coraz trudniejsze i bardziej kłopotliwe. Koncerty, występy i oficjalna celebra coraz trudniej zagłuszają narastające kłótnie i podziały wśród dawnych działaczy. Choć tamta prawdziwa „Solidarność” to przede wszystkim czas sporów i otwartych debat o Polsce, dzisiaj jesteśmy jak najdalsi od wolnej dyskusji i pytań o jaką Polskę nam wtedy chodziło. Choć 30 lat po tamtym Sierpniu  los natarczywie zapukał do naszej świadomości gotując nam tragedię smoleńską, zaprzepaściliśmy szansę na refleksję i dyskusję nad stanem państwa. Potęga krzyża, który niby piorun jaśniał jednoczącą mocą nad Stocznią Gdańską, dzisiaj stał się narzędziem walki i podziałów.

Mało kto dziś pamięta treść 21 postulatów strajkujących stoczniowców. Większość, podyktowana  sytuacją i potrzebą chwili, straciła na aktualności. Jednak stojąc wtedy ramię w ramię pod krzyżem, wszyscy - wierzący i ci wątpiący w moc Chrystusa, wiedzieliśmy o jaką wolność w przyszłej Polsce nam chodzi.  Dzisiaj, w Polsce demokratycznej, bezradnie musimy patrzeć, jak wolnością nazywa się pozbawioną odpowiedzialności i umiaru hucpę. Zamiast wyniesionych na ramionach stoczniowców przywódców i podpartych mocą Kościoła autorytetów mamy demokratycznych bawitłumków i medialnych harcowników. Znienawidzoną cenzurę zastąpiła dużo skuteczniejsza lecz mniej rażąca w oczy autocenzura. Marzenia o wolnych mediach poległy na ołtarzu komercji, cyklicznego „odpolityczniania” mediów publicznych i opresji lokalnych kacyków. Prawa człowieka, dawniej rozumiane jako spójne z prawem naturalnym, stały się narzędziem walki z tradycją, wiarą i jej symbolami. Szerokimi wrotami prawnej afirmacji zboczeń oraz narzędziem inżynierii społecznej o jakiej nasi komuniści mogli tylko pomarzyć.

Wierzyć się nie chce, że 30 lat temu narzekaliśmy na szalejącą biurokrację, mając świadomość jej wpływu na naszą wolność osobistą. Dzisiaj, choć dźwigamy na swoich barkach polsko-brukselskie monstrum, które naznaczyło każdego z nas trzema numerami i produkuje prawne ukazy z szybkością młota parowego, to większość z nas wciąż uważa się za ludzi wolnych. Ponieważ polski parlament stanowi jedynie w 20 procentach niezależne od Brukseli prawo, o te pozostałe 80 proc. musieliśmy zweryfikować nasze dawne marzenia o narodowej suwerenności.  Marząc o kraju, w którym chcielibyśmy w przyszłości wychowywać własne dzieci, nie braliśmy pod uwagę obecnego zdziczenia obyczajów, skali chamstwa i brutalności wszystkich sfer życia. Nie spodziewaliśmy się wreszcie, broniąc na wszystkie sposoby przed komunistami polskiej rodziny, że prawdziwym dla niej zagrożeniem stanie się dopiero demokratycznie uchwalony w 2010 r. totalitarny eksperyment nazywany ustawą o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

Owszem, zamiast pustych półek z octem i musztardą mamy uginające się od towarów regały. Większość z nas jeździ samochodami i wyposażyła się w dawniej niedostępne sprzęty. Posługujemy się wyrafinowanymi gadżetami, a otaczająca nas materialna rzeczywistość  zbliżyła nas do wymarzonego Zachodu. Podróżujemy jak nigdy dotąd, nadrabiając wieloletnie zaległości. Ale to wszystko osiągnęliśmy sami, dzięki własnej ciężkiej pracy. Raczej pomimo, a nie dzięki pętającej na wszelkie sposoby naszą inicjatywę biurokratycznej władzy.

Wielu Polaków dostrzega, jak wiele zawodu przyniosła nam demokratyczna rzeczywistość. Zwłaszcza odporniejsze na postępowe pranie mózgów i poprawność polityczną starsze pokolenie przeczuwające, że ogarniający państwa europejskie proces moralnego rozkładu to coś więcej, niż przejściowy kryzys. Różnica polega na tym, że choć w czasach zmierzchu komuny walczyć o swoje łatwo nie było, to przyczyna zła, także dzięki opozycyjnym intelektualnym elitom, była aż nadto oczywista. Obecni  przywódcy dwóch największych partii, to członkowie demokratycznego establishmentu z natury  zamkniętego w kręgu wzajemnych podejrzeń o psucie demokracji i głuchych wezwań do jej naprawy. Bezsilność wobec rzeczywistych zagrożeń pokrywają więc oskarżeniami o spuściznę po dawnym ZOMO, o zapateryzm i pozornymi wojnami, ostatnio nawet z wykorzystaniem krzyża do wzajemnego okładania się przed Pałacem Prezydenckim. Tymczasem, korzystając z nadarzającej się okazji, do jego wynoszenia znów na serio zabiera się rosnąca w siłę, teraz pod sztandarami rewolucji obyczajowej, nowa przeflancowana lewica. Tym wyraźniej widać, jak autentyczny i dotykający istoty rzeczy był rozpoczynający półtoraroczny festiwal Solidarności Sierpień 1980 roku. Choć uroczyste obchody, koncerty i drętwe mowy oficjeli to klimaty kiepsko nawiązujące do tamtych wydarzeń, jednak ich pamięć zasługuje na odpowiednią oprawę. Z nadzieją, że nie zabraknie miejsca na rozmowę o Polsce w starym stylu i refleksję nad tym, co zrobiliśmy z naszą wolnością.

 

Bogdan Bachmura, Debata

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »