Panie prezydencie, radni otrzymali projekt budżetu miasta na rok 2012, o którym, na spotkaniu z udziałem prezydentów Białegostoku i Łomży, mówił pan, że będzie to budżet na miarę czasów w jakich żyjemy, ale niekoniecznie na miarę oczekiwań mieszkańców.
Czesław Renkiewicz: - I takim ten budżet jest. Nie ulega wątpliwości, że przyszło nam konstruować budżet na okres bardzo niepewny jeśli chodzi o wskaźniki wzrostu gospodarczego. Widzimy co się dzieje w kraju. Przed wyborami były założenia wzrostu PKB na poziomie czterech procent, teraz wariant optymistyczny zakłada 3,2 procenta, a pesymistyczny spadek o jeden procent. To, co dzieje się w gospodarce kraju przekłada się na funkcjonowanie samorządów. Projekt budżetu na rok 2012, który 15 listopada złożyłem do Rady Miejskiej, jest projektem budżetu bezpiecznego. Zakłada on dalszy rozwój naszego miasta, ale też przygotowuje do tego co może nas spotkać, czyli do spowolnienia gospodarczego, a nawet recesji. Mimo niepewnych czasów chcemy nie tylko kontynuować już rozpoczęte inwestycje, ale też rozpoczynać nowe.
Przybliżmy zatem mieszkańcom podstawowe założenia budżetu Suwałk na rok 2012.
Cz. R.: - Średni roczny wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych – wzrost o 2,8 procenta, subwencje ogólna i oświatowa według założeń Ministerstwa Finansów, przyjęliśmy wzrost podatków i opłat lokalnych na poziomie 3,5 procenta, przy maksymalnym, określonym przez resort finansów, wynoszącym 4,2 procenta. Gros środków po stronie dochodów budżetu pochodzi z podatku od nieruchomości, który w porównaniu do roku 2011 wzrośnie o 3,5 procenta, przy dopuszczalnym 4,2 procenta. W budżecie jest taka pozycja jak wzrost wpływów z podatku PIT, czyli podatku dochodowego od osób fizycznych. W założeniach ministra Rostowskiego przyjęto wzrost tego podatku aż o 16 procent, co w skali naszego budżetu powinno przynieść siedem milionów złotych więcej niż w kończącym się roku.
Spadek zatrudnienia i wzrost podatku PIT i to tak znaczny? Brzmi to jak bajka...
Cz. R.: - Nie ukrywam, że według mnie jest to pozycja wątpliwa. Jeżeli będzie spowolnienie gospodarcze, a jeszcze gorzej recesja, to z czego mają wzrosnąć wpływy z podatku PIT? Chyba, że rząd w krótkim terminie wprowadzi zmiany w ustawie o podatku od osób fizycznych, zredukuje system ulg i zwolnień w tym podatku i wówczas być może uda się osiągnąć zakładany wskaźnik wzrostu wpływów z tego podatku. Jeżeli to się nie uda może wzrosnąć deficyt budżetu. Na dziś zakładamy uzyskanie dochodów ogółem w wysokości 290.944.000 złotych, natomiast wydatki na poziomie 299.157.000 złotych. Zakładamy zatem deficyt na poziomie 8,2 miliona złotych. Jest to deficyt bezpieczny, który pokryjemy z kredytu bankowego. Planujemy, że w roku 2012 miasto zaciągnie kredyt w wysokości 21 milionów złotych, z czego część pieniędzy, ponad 13 milionów, przeznaczymy na spłaty zaciągniętych już kredytów i pożyczek, a resztą pokryjemy deficyt budżetowy. Zgodnie z nowymi przepisami w budżecie nie może być deficytu w wydatkach bieżących. W naszym przypadku dochody bieżące będą wyższe od wydatków o ponad 14 milionów. Te wskaźniki pokazują, że nasz budżet na rok 2012 jest budżetem bezpiecznym
Na co wydamy pieniądze z kasy, a raczej z konta bankowego miasta?
Cz. R.: - W wydatkach dominuje oświata i edukacyjna opieka wychowawcza, na które planujemy wydać w roku przyszłym 115 milionów złotych, czyli nieco ponad 38 procent wydatków ogółem. Na pomoc społeczną zaplanowaliśmy wydać prawie 17 procent budżetu, czyli około 50 milionów złotych. Po stronie wydatków znaczącą pozycją są wydatki na kulturę i ochronę dziedzictwa narodowego, na które zaplanowaliśmy ponad 34 miliony złotych, czyli 11 procent. Ale w nazwie kultura i ochrona dziedzictwa narodowego jest małe nazwijmy to przekłamanie polegające na ujecie w tej pozycji ponad 26 milionów złotych wydatków inwestycyjnych przeznaczonych na budowę sali koncertowo-teatralnej. Kolejna znacząca pozycja po stronie wydatków zapisana została w dziale transport i łączność, a chodzi konkretnie o nasze drogi. W budżecie na ten cel zapisaliśmy ponad 24 miliony złotych, ale potrzeby są znacznie większe. Tak jak wspomnieliśmy na początku rozmowy, to jest budżet skrojony na miarę możliwości, a nie potrzeb miasta i i jego mieszkańców.
Na kilka tygodni przed przekazaniem projektu budżetu radnym mówił pan, że w roku 2012 na inwestycje miasto przeznaczy 60-63 miliony złotych, czyli tyle ile w roku bieżącym. Czy te założenia zostały utrzymane?
Cz. R.: - Są zmiany. W projekcie budżetu na inwestycje zapisaliśmy kwotę 56 milionów 397 tysięcy złotych. To jest tak zwana wyjściówka, bo zawsze rok budżetowy zaczynamy z niższym zapisanym poziomem wydatków inwestycyjnych, a w trakcie roku uzyskujemy dofinansowanie zewnętrzne i wchodzą kolejne inwestycje. Wiemy, że na pewno będzie realizowana ulica Wigierska z przedłużeniem do ulicy Grunwaldzkiej i na ten cel w budżecie przewidzieliśmy 11 milionów złotych. Uzyskaliśmy ponad 2 miliony na kolejną schetynówkę czyli przebudowę ulicy Mieszka I . Naszą bolączką jest stan ulic na osiedlach mieszkaniowych. Na ich przebudowę i modernizację zaplanowaliśmy 1,2 miliona złotych, ale to za mało w stosunku do potrzeb. Mam nadzieję, że w trakcie roku uda się nam wygospodarować pieniądze na sfinansowanie dwóch kolejnych ulic. Jakich, na razie nie wiemy. Będziemy się starali całkowicie uporządkować Zieloną Górką, na której oprócz wspomnianej już ulicy Mieszka I dobrze byłoby zrobić ulicę Łokietka i Kazimierza Wielkiego. Kolejne zadanie inwestycyjne to rekultywacja składowiska przy ulicy Staniszewskiego. Na ten cel mamy dofinansowanie z urzędu marszałkowskiego, a z budżetu dokładamy 1,2 miliona złotych. W przyszłym roku zaplanowaliśmy też zbudowanie parkingów wraz z drogami dojazdowymi przy szkole muzycznej i III LO. Chcemy też przystąpić do rewitalizacji parku Marii Konopnickiej. Na ten cel przewidzieliśmy dwa miliony złotych. Nie jest to dużo, bowiem szacunkowy koszt całej inwestycji ot 10 milionów. Do końca listopada powinien być projekt techniczny. W roku przyszłym ogłosimy przetarg i wyłonimy wykonawcę, który w drugim półroczu 2012 roku powinien przystąpić do pracy. Mamy też w projekcie sporo zadań inwestycyjnych, przy których nie ma na razie żadnych zaplanowanych pieniędzy, a to dlatego, że na te zgłoszone w różnych programach projekty nie ma jeszcze rozstrzygnięć.
Jakie to projekty?
Cz. R.: - Do programu Polska-Litwa–Rosja złożyliśmy dwa projekty. Pierwszy to przebudowa Placu Europejskiego II etap, to jest Plac Piłsudskiego. Drugie zadanie to budowa ścieżki rowerowej wzdłuż ulicy Staniszewskiego w stronę Płociczna, do granic administracyjnych miasta. Kolejne zadanie na które chcielibyśmy otrzymać dofinansowanie to przebudowa budynku przy ulicy Sejneńskiej 18 z przeznaczeniem na lokale socjalne. Wniosek złożyliśmy do Banku Gospodarstwa Krajowego, a możliwe dofinansowanie wynosi 40 procent. Ostanie ważne zadanie to termomodernizacja Zespołu Szkół numer 8 i Zespołu Szkół numer 10. Ten wniosek został złożony do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Panie prezydencie, plany planami, a co będzie jak dochody miasta będą niższe od zakładanych, na przykład z powodu niższych wpływów z podatku PIT? Będą cięcia w inwestycjach?
Cz. R.: - Jeżeli tak się stanie to być może trzeba będzie zwiększyć deficyt budżetowy. Ale od razu chcę uspokoić mieszkańców miasta, że zakładany na koniec 2012 roku wskaźnik zadłużenia wynosi 42,64 procent, przy maksymalnym dopuszczalnym wskaźniku wynoszącym 60 procent. Miasto jest zatem w bardzo dobrej sytuacji,. Nawet sięgnięcie po dodatkowy kredyt nie spowoduje przekroczenia tego wskaźnika powyżej 50 procent. Inny bardzo istotny wskaźnik, to wskaźnik spłaty zobowiązań do dochodów budżetu. Wynosi on 6,89 procenta przy maksymalnym dopuszczalnym w wysokości 15 procent. Biorąc to pod uwagę uważam, że budżet na rok 2012 jest budżetem rozwojowym i bezpiecznym, nie stanowiącym żadnego zagrożenia dla sytuacji finansowej miasta.
W czasie jednego ze spotkań, mówiąc o sytuacji w Suwalskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej ,użył pan określenia, że rok 2011 może być jaskółką zwiastującą lepsze czasy dla strefy. Tymczasem nic nie wskazuje na to, żeby rząd szybko podjął decyzję o przedłużeniu działalności strefy z roku 2020 do na przykład ro0ku 2040, jak uczynili to Litwini. A bez tego żadna jaskółka wiosny w strefie zwiastować nie będzie.
Cz. R.: - Rzeczywiście, jeżeli nie będzie zmian w terminach funkcjonowania stref ekonomicznych w Polsce, to o inwestorów będzie coraz trudniej. Okres zwrotu inwestycji poprzez zwolnienie w podatku staje się coraz krótszy. Jest nadzieja, że rząd będzie dalej prowadził i skutecznie zakończy negocjacje z UE na temat wydłużenia terminu działania stref w naszym kraju. Wracając do podstrefy suwalskiej nie ma w niej nowych inwestorów, ale są reinwetsycje czyli rozbudowa, zwiększanie zatrudnienia w firmach już działających. Takimi przykładami są firmy Padma Art., Malow czy Aquael. To nowe miejsca pracy, ale też może za sobą pociągnąć nowe inwestycje lub przyciągnąć inwestorów zewnętrznych. Naszą bolączką jest brak dostępności komunikacyjnej. Dopóki nie będzie szybkiej kolei, dobrych ekspresowych dróg czyli via i rail Baltica oraz lotniska to om pozyskanie nowych inwestorów będzie bardzo trudno. Co z tego, że mamy niską cenę gruntów, koszty pracy niższe niż w centralnej czy zachodniej Polsce? Dla przedsiębiorcy to za mało. On musi mieć komfort szybkiego dostępu do swojej firmy. Jeżeli ma jechać ósemką, slalomem między tirami to mu się odechciewa inwestowania w Suwałkach. Mam nadzieję, że za kilka lat to się zmieni. Dobra informacja jest taka, że białostocka Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad uzyskała na rok 2012 środki na dokumentację obwodnicy Suwałk. Teraz pora na ogłoszenie przetargu na projekt obwodnicy. Potrwa to z półtora roku, a zatem pod koniec roku 2013 można wystąpić o wydanie decyzji budowlanej. W roku 2014 wykupić grunty i w drugim półroczu tegoż roku przystąpić do budowy drogi. Póki co, wszystkie wcześniejsze ustalenia są w tej sprawie dotrzymywane.
Gdyby tak słowna była też kolej.
Cz. R.: - Z koleją jest inna sytuacja. Wiadomo, że rail Baltica będzie przebiegała przez Olecko-Ełk-Białystok, a nie jak chcieli niektórzy przez Augustów i Sokółkę. Ciągle jednak nie wiadomo kiedy kolej przystąpi do realizacji tego zadania. Rząd polski chciał część środków finansowych skierować z kolei na budowę dróg, ale nie uzyskał zgody Komisji Europejskiej i musi je wydać na kolej. Są prace przygotowawcze dotyczące pierwszego odcinka Suwałki – granica państwa (Litwa). Jest on na liście rezerwowej programów infrastruktura i środowisko. Nie wiem czy jest szansa, żeby ten projekt wszedł na listę podstawową, ale mam nadzieję, że decyzja Komisji Europejskiej nie wyrażająca zgody na przesuwanie pieniędzy z kolei na drogi spowoduje przyspieszenie prac przy budowie rail Baltici.
W ciągu kilku ostatnich lat Suwałki znalazły się w centrum inwestycji dużych sieci handlowych. Powstały Kaufland, Plaza, OBI, a przed kilkunastoma dniami Tesco Extra. Z listy dużych firm handlowych, które chciały inwestować w Suwałkach po cichu zniknął Carrefour. Czyżby bezpowrotnie?
Cz. R.: - W założeniach obok OBI równocześnie miał powstać supermarket Carrefour. Kiedy okazało się, że ta firma, mam na myśli Carrefour, ma problemy nastąpiła zwłoka w realizacji tej inwestycji. Carrefour zainwestował w Suwałkach w działkę, a razem z OBI finansował budowę ulicy Armii Krajowej na odcinku od Pułaskiego do Reja. Myślę, że pieniądze włożone przez firmę w Suwałki zaczynają już „parzyć”. Czas pokaże czy Carrefour będzie inwestował w firmą u nas czy też będzie szukał nabywcy na zakupione grunty. Jasne jest, że po otwarciu Tesco Extra miasto jest nasycone tego typu działalnością handlową i dla kolejnego podmiotu będzie coraz trudniej wejść na rynek.
Rok 2012 miał być początkiem porządkowania terenów pomiędzy ulicami Kolejową, Utratą i Przytorową.
Cz. R.: - Dopóki kolej nie wyprowadzi się z centrum miasta nie ma mowy o porządkowaniu tego fragmentu Suwałk. Podpisaliśmy porozumienie ze spółkami kolejowymi, które przewiduje wyprowadzenie obecnego dworca oraz likwidację torowisk, a także likwidację ciepłowni Centrum. Będziemy przystępowali do opracowania planu przestrzennego zagospodarowania tej części miasta i mam nadzieję, że w ciągu roku, w uzgodnieniach z PKP, plan ten uda się uchwalić. Ale dopóki nie zniknie torowisko nie będzie możliwe inne zagospodarowanie tego terenu. Jeśli chodzi o ciepłownię, to jeżeli będzie tylko taka potrzeba to ten obiekt bardzo szybko zniknie z tej części miasta. Na to jesteśmy przygotowani.
Czy, a jeżeli tak to jakimi gruntami do sprzedaży pod inwestycje dysponuje jeszcze miasto?
Cz. R.: - Mamy takie tereny, ale w tej chwili jest dekoniunktura jeśli chodzi o rynek nieruchomości. Jest problem z ich zbyciem. Ceny w Suwałkach, w porównaniu z cenami na przykład w Białymstoku, też nie są cenami atrakcyjnymi. Wystawialiśmy na sprzedaż wycenioną na 3,5 miliona złotych działkę o powierzchni 1,5 hektara pomiędzy aquaparkiem a ulicą Świerkową. Wpłynęła jedna oferta, ale była niekompletna i działki nie sprzedaliśmy. Podjęliśmy już decyzję o ponownym wystawieniu na sprzedaż tej nieruchomości. Kolejną działką, która nie znalazła nabywcy zlokalizowana jest na ulicy Jagiełły, na Zielonej Górce z przeznaczeniem na cele handlowo-usługowe. Kolejne nieruchomości do zbycia to około 3,5 hektara działek za Parkiem Naukowo-Technologicznym. Jeszcze nie wiadomo czy grunty te będzie sprzedawało miasto, czy też przekaże je aportem do spółki Park Naukowo-Technologiczny. Mamy też kilka mniejszych działek położonych w centrum miasta, przy Państwowej Szkole Muzycznej i prawdopodobnie w roku przyszłym wystawimy je na sprzedaż.
Dziękuję za rozmowę.