|
Menu Główne |
|
|
Informacje |
|
|
Galerie |
|
|
Ogłoszenia |
|
|
Informator Miejski |
|
Zdjęcie losowe |
|
|
Porozmawiaj z nami |
|
Bądź z nami na |
|
|
|
|
|
Translate our site |
|
|
|
Reklama |
|
|
|
Zliczamy od 30.01.08 |
|
gości: 14226086
|
|
Aktualnie na stronie |
| Odwiedza nas 29 gości |
|
|
Reklama |
|
|
|
Ostatnio komentowane |
|
Reklama |
|
|
|
Chmura tagów |
|
suwałki wośp wigry suwałkach ślepsk siatkówka suwałk sejny finał aleksandra historia reklama bakałarzewskiej kowalewski 2010 2011 klasztor augustów kameduli obwodnicy plaza suwalscy suwalskie suwalszczyzna zdjęcia aquapark badminton filipów praca pwsz sowietologia suwalczanie baltica cmentarzy fantasy festival kamedułowie konopnickiej kowna kwaterski |
|
Strony zaprzyjaźnione |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| Na scenie życia - reportaż |
|
|
|
| Wpisał: Monika Waraksa, fot. T. Moćkun | |
| 23.07.2011 20:09 | |
|
W Sejnach zna go wiele osób. Wiosną zakłada wyhaftowane przez siebie koszule, latem dogląda ogródka, jesienią śpiewa cygańskie i litewskie pieśni, a zimą przebiera się za Świętego Mikołaja. Pór roku nie starcza, aby opisać jego wcielenia, a nieliczni wiedzą, że za wszystkimi stoi jeden człowiek- Julian Pachucki.
![]() Wyobraźmy sobie 1081 filiżanek wypełnionych krwią. Gdybyśmy ustawili je jedna obok drugiej, ciągnęłyby się przez prawie 100 metrów. Spacer takim szlakiem wydaje się nieco makabryczny i pewnie wielu wzdryga się na samą myśl. Ale, jeśli uznamy zawartość filiżanek za lekarstwo, na dodatek pochodzące od jednego człowieka, zmienia to postać rzeczy.
Lekarze, których zapytałam o opinię, nie kryli podziwu, czasem niedowierzania. Taka ilość oddanej krwi czyni z pana Juliana bohatera, oznacza, że systematycznie stawiał się w punkcie krwiodawstwa, poddawał badaniom, przyjeżdżał do szpitala, jeśli miał miejsce wypadek, a jego grupa krwi okazała się potrzebna. I tak przez niemal całe życie.
- Teoretycznie to możliwe, aby ofiarować tyle litrów krwi. Kiedyś można było oddawać też osocze, sześćset mililitrów, co dwa tygodnie i wpisywano to jako krew. Zupełnie prywatnie jestem pod wrażeniem tego krwiodawcy- mówi Józef Krakowski, lekarz ze Szpitala Powiatowego w Sejnach.
Sceptyczni są za to pracownicy Regionalnego Centrum Krwiodawstwa w Suwałkach. Kiedy mówię im, ile litrów krwi oddał sejnianin, w ruch idzie kalkulator. Julian Pachucki w lutym skończył 76 lat, oddawać krew mógł przez ponad 40 lat. Jednak w 173 litry nikt w Suwałkach nie wierzy.
- Nie słyszałam o osobie, która byłaby w stanie oddać taką ilość krwi. Nasz suwalski rekordzista ma na koncie 50 litrów. Myślę, że pan Julian mógł oddać nie więcej niż sto – kwituje Maria Sirodzka, kierowniczka suwalskiego centrum krwiodawstwa.
- Bardzo chciałem pomagać innym ludziom – wyjaśnia J. Pachucki. – Zawsze lubiłem robić dobre uczynki. Kiedy mieszkałem na wsi pomagałem starszym ludziom, a to rąbać drewno na opał, a to przerzucać siano. Potem poszedłem do wojska i byłem ciekaw, jaka jest moja grupa krwi, czy mógłbym ją oddawać.
Ojciec pana Juliana ma ostrzejsze rysy twarzy i surowe spojrzenie. To on nie zgodził się, aby jego syn został aktorem, a właściwie „błaznem”, bo tak pogardliwie nazywał artystów. Nawet, kiedy Julek dostał się na studia aktorskie w Warszawie, nie chciał słyszeć o scenicznej karierze najmłodszego syna. Po kilkudziesięciu latach pan Julian mówi o nim już tylko z miłością, ale swego czasu, jak przyznaje, miał do ojca pretensje. Woli rodzica się nie przeciwstawił, zamiast kostiumu scenicznego przybrał żołnierski mundur.
Młody Julek na niemal każdej fotografii pozuje wśród kwiatów. Jest niewysoki, szczupły, nieco podobny do śpiewaka Jacka Wójcickiego. Większość tych cech została mu do dzisiaj, tylko włosy z czerni przeszły na biel.
- Wcześniej rozmawiałem z siostrą, która zastanawiała się, które z naszego rodzeństwa Pan Bóg zabierze najpierw. Jako starszy, odpowiedziałem, że na pewno mnie, ale nikt się z tym nie zgodził. Ludzie zawsze mi powtarzali, że jak oddałem tyle krwi, to Bóg da mi za to długie życie. Ale choroba w końcu zapukała do moich drzwi - wspomina pan Julian.
Diagnoza brzmiała krótko – przepuklina. Niebezpieczna, bo tak długo ignorowana. Kiedy pan Julian trafił na stół operacyjny na szali było jego życie. Dowiedział się o tym, dopiero, kiedy wzbudził się z narkozy. Lekarz żartował, że u Pana Boga Julian ma specjalne względy, gdyby zwlekali z operacją choćby godzinę, mogłoby być naprawdę niebezpiecznie. „Śmierć?”, zapytał pacjent. Lekarz skinął głową na potwierdzenie.
Czesław Miłosz pisał: „Aktorstwo dnia codziennego tym się różni od aktorstwa w teatrze, że wszyscy grają przed wszystkimi i wiedzą nawzajem o sobie, że grają”. Pan Julian zdejmuje siwą brodę, odczepia perukę, zmywa róż z policzków, do szafy odwiesza haftowane koszule. Ale nie przestaje się uśmiechać.
|
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|