|
10 kwietnia 2010, godz. 9.00 w Nowosybirsku, w Warszawie dopiero 4.00 rano. Słoneczny poranek na Syberii. Poranna kawa jak co dzień, przegląd wiadomości w internecie. Dzisiaj 70 rocznica mordu w Katyniu. Prezydent Kaczyński wraz z polską delegacją ma uczestniczyć w uroczystych obchodach rocznicy tego tragicznego w historii Polski wydarzenia. Ja natomiast już o 12.30 rozpoczynam trening na stadionie, jutro kolejny mecz ligowy. Nic nadzwyczajnego, zaczął się kolejny dzień w moim sportowym życiu. Około 14.30 kończymy, wracamy do szatni. Rutynowo sprawdzam swój telefon. Mam kilka nieodebranych połączeń i sms od żony. Czytam z niedowierzaniem... Kolejne sms-y spływają jak lawina. Do mojej świadomości dociera fakt, że stanęliśmy w obliczu ogromnej tragedii. W Warszawie jest godzina 9.30. Dzwonię do Polski. Nie mogę uwierzyć w to co się stało.
Rosyjska telewizja przerywa emisję programu. Pojawiają się zdjęcia z miejsca tragedii oraz oficjalna informacja: „...Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński zginął w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem. Prezydencki samolot TU 154M rozbił się przy lądowaniu. Nikt nie przeżył.”. Patrzę na ekran telewizora i nie mogę uwierzyć w to co widzę, zapewne jak miliony Polaków w kraju i za granicą. Nie mogą uwierzyć również moi koledzy z zespołu: Rosjanie, Litwini, Białorusini, Czesi. Pytają co się stało, co teraz będzie? Ja nie mogę odpowiedzieć, szok powstrzymuje mój głos. Milczę.
Mijają kolejne godziny. Spływają kolejne informacje, świadomość tragedii jest coraz większa. Zginęli ludzie, Polacy, ojcowie i matki, liderzy. Polska i Polacy pogrążają się w żałobie. W niedzielę przed meczem zapytano czy potrzebuję czarną opaskę. Powiedziałem, że już mam. W szatni okazało się, że wszyscy je mieli. Zawodnicy, trenerzy i kibice składali mi, jako obywatelowi Rzeczypospolitej, szczere kondolencje. Przed pierwszym gwizdkiem sędziego wszyscy obecni na stadionie w Nowosybirsku uczcili minutą ciszy pamięć ofiar tragedii pod Smoleńskiem. Wtedy przypomniałem sobie, że zaledwie tydzień wcześniej w ten sam sposób uczciliśmy pamięć ofiar zamachów w moskiewskim metrze. Każdy naród przeżywa swoje tragedie. Bezsilność w ich obliczu jest przytłaczająca. Poniedziałek. Kolejny dzień, kolejne informacje, wszystko w czarno-białym kolorze. Rosjanie jednoczą się w bólu z Narodem Polskim. 12 kwietnia 2010 został ogłoszony dniem żałoby narodowej w Rosji. Otrzymuję kolejne telefony i sms-y z kondolencjami i wyrazami współczucia. Dzwonią ludzie, których poznałem podczas mojego wieloletniego pobytu w Rosji. Piłkarze, kibice i osoby nie związanie ze sportem, zwykli Rosjanie. Ich intencje są szczere, a głos niejednokrotnie łamie się w słuchawce. Są przerażeni. Niektórzy wyrażają nawet poczucie winy, że to tragiczne wydarzenie miało miejsce właśnie w Rosji i to w miejscu tak bolesnym dla Polaków. Wiedzą o Katyniu. Teraz o Katyniu wie już cały świat.
W imieniu własnym jak również w imieniu licznych obywateli Federacji Rosyjskiej chciałbym przekazać głębokie wyrazy współczucia rodzinom i bliskim ofiar tragedii pod Smoleńskiem.
Z szacunkiem Wojciech Kowalewski Nowosybirsk 12.04.2010 |