|
W 2011 roku padł historyczny rekord obrotów handlowych między Polską i Litwą - ogłosił 27 stycznia br., podczas konferencji prasowej Ryszard Kowalski, kierownik Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Wilnie.
Obroty handlowe w pierwszych 11 miesiącach ubiegłego roku wyniosły 11 miliardów litów i były o pół miliarda wyższe od obrotów w dotychczas rekordowym roku 2008. "Po ogłoszeniu danych za grudzień 2011 roku będziemy w stanie określić, jak bardzo obroty za 2011 roku przekroczyły wcześniejszy rekord. Spodziewany się wzrostu na poziomie około 10 procent" - powiedział radca Ryszard Kowalski. Na zdjęciu: Litewskie wędliny może i są droższe od polskich, ale za to za smak i zapach mają niepowtarzalne
Polska przed Niemcami
Polska jest czwartym partnerem Litwy w eksporcie i trzecim w imporcie. W okresie styczeń-listopad 2011, najważniejszymi partnerami Litwy w eksporcie były: Rosja (16,2%), Łotwa (10,2%), Niemcy (9,2%) i Polska (7,1%), w imporcie - Rosja (32,9%), Niemcy (9,8 %), Polska (9,1%) i Łotwa (6,6%). Najważniejszymi grupami towarowymi importowanymi z Polski są artykuły rolno-spożywcze (19,3 procenta), najważniejszymi strumieniami litewskiego eksportu do Polski są produkty mineralne (45 procent). W stosunku do 2008 roku o połowę zmniejszyło się ujemne saldo w handlu z Polską - z (-) 4 miliardów litów do (-) 2 miliardów litów. Polska jest drugim, po Szwecji, największym inwestorem zagranicznym na Litwie, wartość bezpośrednich inwestycji zagranicznych na koniec III kwartału bieżącego roku przekroczyła 4,8 miliarda litów. To więcej niż zainwestowali na Litwie Niemcy, Rosjanie, Holendrzy, Duńczycy, Norwegowie albo Finowie.
Jedną z ostatnich i zresztą ciekawych polskich inwestycji na Litwie jest przejęcie przez Lotos Petrobaltic litewskiej AB Geonafta. Spółka AB Geonafta, wraz ze spółkami wchodzącymi w skład jej grupy kapitałowej: UAB Minijos Nafta, UAB Genciu Nafta oraz UAB Manifoldas, zajmuje się poszukiwaniem oraz wydobyciem ropy naftowej na terenie Litwy od 20 lat. Statystyki
Ze stabilną gospodarką, dobrze rozwiniętym rynkiem kapitałowym i potencjałem wzrostu, Polska pozostaje atrakcyjnym partnerem gospodarczym dla Litwy. W pierwszych trzech kwartałach PKB Polski r/r wzrosło o 4,2 procenta, dynamicznie rośnie eksport, popyt wewnętrzny i obroty handlu detalicznego. We wrześniu ubiegłego roku przedstawiciele warszawskiej giełdy przyjechali do Wilna zachęcać litewskie przedsiębiorstwa do pozyskania finansowania przez warszawski parkiet. W 2011 roku do grona spółek notowanych na Głównym Rynku GPW dołączyły 2 spółki litewskie, Avia Solutions Group AB i Agrowill Group AB. Z kolei w opublikowanym w styczniu br. przez Heritage Foundation najnowszym ranking państw pod względem wolności gospodarczych, Litwa znalazła się na 23 miejscu (71,5 pkt) na 179 możliwych. Polska, z 64 pkt. zajęła odległe, bo 64miejsce. Dług publiczny Litwy sięga 38 procent wobec 53 proc. w RP. W ubiegłym roku, w porównaniu do 2010 roku, produkcja przemysłowa i sprzedaż na Litwie wzrosły o 7,6%.
Litewski rząd obniżył od 2010 roku podatek dochodowy. Zamiast dotychczasowych 20 procent, podatnicy płacą tylko 15 procent. Wiele ulg otrzymał wówczas drobny biznes. W 2011 roku wróciło jednak dla tych ostatnich dawno prawo. Zaświadczenia o działalności gospodarczej zdrożały aż 12 razy. Rząd tłumaczy, że po prostu wracają stawki z 2010roku , czyli tzw. patenty obecnie kosztują co najmniej 1 440 litów. Drobny biznes czekają kolejne się zmiany w maju. Osoby, które kupią patent, nie będą mogły zajmować się handlem hurtowym. Spółkom drobni handlowcy będą mogli sprzedać produkcji tylko na sumę nie większą niż 10 proc. rocznego obrotu.
Mieszanie kapitału
Są i inne ciekawe formy współpracy. Np., polski Lotos będzie szukał na Litwie gazu łupkowego, a lubelska firma Pol-Inowex, zajmująca się przenoszeniem instalacji przemysłowych, przenosi olbrzymi silos cukrowy z Węgier na Litwę. To oznacza nie tylko zyski, ale i nowe miejsca pracy w Republice Litewskiej. Silos cukrowy zostanie zbudowany w Kiejdanach. Litewscy producenci cukru, jako jedyni w Unii Europejskiej, nie mieli silosu do przechowywania swej produkcji. Dotychczas wyprodukowany w Mariampolu i Kiejdanach cukier był przesypywany do big bagów lub mniejszych opakowań.
Polski, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zatwierdził natomiast przejęcie polskiej sieci supermarketów Aldik Nova przez Maxima Grupe, największą firmę stolicy Litwy i największym pracodawcą w krajach bałtyckich. Aldik Nova ma obecnie ponad 20 sklepów w dwóch polskich województw. 459 Maxima ma zaś 459 supermarkety, prowadzące działalność na Litwie, Łotwie, Estonii i Bułgarii. Firma zatrudnia ponad 26 tysięcy osób. Powstała w 1992 r. spółka należy do przedsiębiorcy Nerijusa Numavičiusa. Jak informuje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Maxima ma w Polsce kilkanaście spółek zależnych, które zajmują się m.in. produkcją i sprzedażą słodyczy. Litwini są też m.in. pośrednim właścicielem „Mispolu”, mającego swój zakład także w Suwałkach oraz licznych polskich przedsiębiorstw budownictwa drogowego ( w tym i suwalskiego). Z kolei należąca do „Polskiej Grupy Farmaceutycznej” (PGF) kowieńska spółka „Gintarinė vaistinė”, przejmuje kolejną sieć litewskich aptek „Litfarma” należącą do spółki „Saulėgrąžų vaistinė”. Za przejęcie kolejnych 65 aptek na litewskim rynku, Polacy zapłacą 14,2 mln Lt (16,3 mln zł). Jak informuje się w komunikacie PGF, „Gintarinė vaistinė” przejmie 100 proc. udziałów w sieci „Litfarma”. Po przejęciu „Litfarmy” PGF będzie miała na Litwie łącznie prawie 280 aptek i stanie się tym samym liderem na rynku pod względem liczby posiadanych placówek farmaceutycznych (około 20 proc. udziału w rynku).
Z powodzeniem na polskim rynku funkcjonują m.in. takie duże litewskie koncerny, jak: AB „Sanitas“, „Achemos grupės“,( branża chemiczna) „Stumbras“( branża rybna), „Švyturys-Utenos alus“,( branża piwowarska), „Biovela“ ( branża mięsna), „Danbalt International“, (branża obuwnicza) , „Alnos“ grupa (IT technologie). Polska „Jelfa“ już od paru lat jest w litewskich rękach. W Polsce dużym uznaniem cieszy się także zwykły, ciemny, razowy litewski chleb, którego tamtejsi biznesmeni nie omieszkują wziąć ze sobą na biznesowe rozmowy z Polakami.
Litewscy biznesmeni, jeżeli już na coś w Polsce narzekają, to na mnogość zwiazków zawodowych w kupionych zakładach, z którymi trzeba wiele rzeczy uzgadniać. No i na początku trochę „z góry“ patrzy na nich polska konkurencja, wciąż niedowierzająca, że jakiś przedsiebiorca z małego kraju porywa się np. na budowę dużej drogi w RP. A co, jak co, ale drogi budować Litwini potrafią.
Przygraniczne handlowanie
Bardzo intensywnie rozwija się handel przygraniczny. Na Litwie ceny poszły w górę dużo wcześniej niż w Polsce, a u nas osłabił się złoty, więc sporo Litwinów robi zakupy w przygranicznych Sejnach, Suwałkach, a nawet w wojewódzkim Białymstoku, gdzie są duże sklepy i hurtownie. "Verslo Żinios" ( Wiadomości Biznesowe) odnotowały, że coraz więcej przygranicznych litewskich restauracji i hoteli zaopatruje się w Polsce. Według gazety, obrotność Polaków najbardziej bodaj odczuły hotele w Druskiennikach, w litewskim uzdrowisku opodal granicy z Polską. - Polacy dostarczają już nie tylko żywność, ale też potrzebne hotelom środki czystości, chociaż przed kilkoma laty Polaków na tym rynku nie było - powiedziała cytowana przez gazetę prezes litewskiego zrzeszenia hoteli i restauracji Evalda Sziszkauskiene. Dyrektor hotelu w Druskiennikach "Grand SPA Lietuva", Vytautas Żibuda, potwierdzał, że "z Polski importuje mięso kacze i indycze, bo jest znacznie tańsze". Rozglądamy się też za innymi produktami, za sokami, warzywami, przetworami”. Litewscy przetwórcy mięsa twierdzą, że Polacy mogą już zaopatrzyć 50 proc. lokali w przygranicznym regionie Dzukii.
Handel łagodzi obyczaje
- Taniejący złoty stwarza zagrożenie dla litewskiej gospodarki - biją na alarm litewscy ekonomiści. Jeśli kurs polskiej waluty spadnie do poziomu 60 centów za złotego, to będzie prawdziwa katastrofa! Bo tam jest tanio, nawet bardzo tanio w porównaniu z naszymi cenami -odpowiadają szeregowi obywatele i na potęgę kupują w Polsce - relacjonuje sytuację Stanisław Tarasiewicz z Kuriera Wileńskiego. - Mieszkam w Dzukii, ale już zapomniałem o istnieniu litewskich sklepów. W Suwałkach już nie słychać polskiej mowy, w sklepie mnie już poznają, a na targu nawet nie muszę litów wymieniać na złotówki. Same przyjemności! Nic, tylko śmiać się z tej Litwy, bo nie obchodzi mnie już, kto tu rządzi i jak kradnie. (…)”cytuje internautów „Kurier”, którzy wpisali się na portalu DELFI pod artykułem o zagrożeniu, jakie dla litewskiej gospodarki stwarza taniejący złoty. Swoją opinię pod krótkim materiałem zostawiło prawie 300 internautów i okazuje się, że tani złoty łagodzi również obyczaje, bo od dawna Polska i Polacy nie cieszyli się u internautów portalu tak dobrą opinią. Chwalą Polskę za mocną gospodarką, a Polaków za umiejętność przeciwstawiania się kolejnej fali kryzysu, no i oczywiście za niskie ceny w sklepach.
„Prawie wszystko jest tam taniej. A na dodatek nie muszę wysilać się w mowie, bo ekspedienci starają się rozumieć, więc można dogadać się po litewsku” - kolejny internauta przedstawia zalety robienia zakupów w supermarketach tuż za litewską granicą.
- Zresztą nikogo nie trzeba zachęcać - mówi w rozmowie z „Kurierem” kolejny internauta Kęstas, który forum internetowe wykorzystał dla swojej reklamy. Jak napisał, stale organizuje wyjazdy na zakupy do polskich sklepów.
- Opłaca się, na pewno opłaca się, bo na zakupach na sumę 400-500 litów zaoszczędza się około 200 litów - mówi nam Kęstas. Dodaje jednak, że wielu jedzie na zakupy nawet z 200 litami: „Bo ludzie widocznie otrzymują wynagrodzenie w częściach, więc starają się każdego lita zaoszczędzić, a przy takim kursie złotego na pewno taniej zrobią zakupy za granicą”.
Jak wyjaśnia dla „Kuriera”, na zakupy do Polski jadą mieszkańcy Wilna, Kowna i okolicznych miast.- O przygranicznych Alytus i Mariampole już nie wspomnę, bo stamtąd jeżdżą masowo - dodaje „przewoźnik”.
W Ogrodnikach handlowo i internetowo
Z kolei w Ogrodnikach, dzięki staraniom byłego już starosty i wicestarosty sejneńskiego: Ryszarda Grzybowskiego i Romualda Witkowskiego, w byłych budynkach granicznych, powstanie niebawem litewski market i hurtownia artykułów spożywczych. Uruchomi je znana litewska spółka Gelsva, mająca już w Polsce swoje przedstawicielstwa. Będzie też praca dla miejscowych. Natomiast operator Hawe, uruchomił w Ogrodnikach, pod konie 2011 roku, nowy punkt styku na granicy polsko-litewskiej. - W dniu 30 listopada uruchomiliśmy punkt styku z siecią światłowodową firmy UAB „Skaidula” - informowało biuro prasowe Hawe. - Punkt styku uruchomiono w Ogrodnikach na terenie byłego polsko-litewskiego przejścia granicznego. Realizacja tego punktu styku otwiera nowe możliwości świadczenia usług zarówno operatorom z krajów bałtyckich, jak i międzynarodowym; obsługującym ruch tranzytowy. Budowa połączeń z innymi sieciami światłowodowymi, zwłaszcza na granicach Polski, ułatwia tworzenie rozwiązań odpowiadających typowym potrzebom naszych Klientów i jest jednym z najefektywniejszych sposobów budowania wartości Ogólnopolskiej Sieci Światłowodowej Hawe - poinformowała spółka w komunikacie.
Woły na Litwę, mleko do Polski
W regionie północno - wschodnim jest jeszcze więcej przykładów owocnej współpracy. W Suwałkach z powodzeniem pracuje litewski sklep mięsny, jest sporo polsko - litewskich spółek handlowo - produkcyjnych, liczne małe ubojnie masarnie z powiatów suwalskiego sejneńskiego sprzedają mięso dla litewskich hurtowni i sklepów, a sejneńscy rolnicy nawet dzierżawią pola w okolicach rejonu Łazdijai, gdzie po rozwiązaniu kołchozów jest sporo gruntów do zagospodarowania.
W Alytusie wileński przedsiębiorca buduje zaś zakład mięsny z myślą i o litewskim, i polskim rynku oraz rolnikach z obu stron granicy. Dyrektor spółki„Viltlit“ z Wilna - Virgilijus Vansevičius - zapewnia, że na obrzeżach Alytusa postawi niebawem zakład, przerabiający nie tylko wieprzowinę, ale i wołowinę oraz baraninę. Biznesmen wybrał Alytus z dwóch powodów: warunków ekonomicznych, jaka stwarza strefa oraz bliskości Polski. Liczy zarówno na nasz surowiec, jak i sprzedaż w Polsce towaru. To dobra wiadomość dla rolników z pogranicza, bo np. w powiecie sejneńskim nie ma firm skupujących bydło rasy mięsnej. Reszta produkcji ma trafić na stoły Dzuków. Spółka ma już jeden zakład w rejonie Panevėžis. Stamtąd produkty jadą głównie na Łotwę, do Estonii oraz Skandynawii.. W Alytusie inwestorzy zbudują jeszcze m.in. zakład produkujący olej kokosowy oraz centrum budownictwa mieszklanego. Władze Alytusa j przygotowały odpowiednią infrastrukturę na 26 działkach inwestycyjnych, obejmujacych 50 ha. Dają też spore ulgi podatkowe, większe niż np. w kowieńskiej strefie ekonomicznej. Można otrzymać m.in. dwuletnie wakacje od podatku za ziemię, począwszy od uzyskania przez inwestora zezwolenia na budowę, co jest bardzo ważne, bo fabryki jeszcze nie ma, nie ma i produkcji, więc każdy zaoszczędzony grosz liczy się. Później, jeżeli zainwestowano co najmniej 2,5 mln litów w hektar, samorząd zwalnia na trzy lata od podatku ziemskiego i od nieruchomości.
W związku z niską ceną mleka na Litwie oraz odczuwalnym niedostatkiem surowca w stosunku do mocy przerobowych podlaskich mleczarni, od kilku miesięcy cysterny z litewskim mlekiem jechały z okolic Marijampole do podlaskich i mazurskich zakładów przetwórczych. Kto wie, czy ta mleczna rzeka nie odwróci, gdy bracia Litwini wrócą do spółdzielczych korzeni. Świat jednak handlem stoi, więc pewnie ta przygraniczna współpraca wszystkim wyjdzie na zdrowie.
Zakazane jaja
Są, rzecz jasna, jak w każdym handlu, i przykłady niezbyt pocieszające. Np. inspektorzy Litewskiej Służby Żywności i Weterynarii nakazali wycofanie ze sprzedaży jajek kurzych z jaja Ferm Drobiu Woźniak. Pomimo oficjalnego potwierdzenia odpowiedniej instytucji ze strony polskiej, że Fermy Drobiu Woźniak spełniły wymogi unijne i kury nioski w tym gospodarstwie hodowane są w polepszonych warunkach, podczas prowadzenia dalszych badań litewska inspekcja ustaliła, jaja te nie będą sprzedawane. Inspektorzy odnotowali nieodpowiednie oznakowanie jaj Ferm Woźniak. Na Litwie wszystkie fermy spełniły wymogi unijne. Milionowe inwestycje wydane na rekonstrukcje ferm sprawiły, że niejedno przedsiębiorstwo znalazło się u progu bankructwa. Hodowcy liczą jednak na zyski, bowiem cena jaj powinna wzrosnąć. Nie tylko na Litwie, ale w całej Unii Europejskiej.
|