Święta Bożego Narodzenia to czas wyjątkowy... nie tylko dla nas Polaków. To jeden z najważniejszych dni w roku, w tradycji wielu narodów nie tylko ze względu na wyznania religijne.
Dzisiaj miałem doskonałą okazję się temu przyjrzeć. Jest godzina 7 rano, piję właśnie poranną kawę na lotnisku w Zurychu, w drodze do domu na święta, do rodziny.
Trzy godziny temu opuściłem Grecję, miasto, w którym obecnie mieszkam Saloniki. Nastrój świąteczny panuje tam już od prawie dwóch tygodni. Grecy uwielbiają świętować, te święta są dla nich wyjątkową okazją. Wszędzie świąteczne dekoracje, praktycznie każdy dom wyróżnia się oryginalną kompozycją świateł. Centra handlowe przepełnione ludźmi pochłoniętymi szałem świątecznych zakupów, co wydaje się być zaprzeczeniem wszechobecnie panującego światowego kryzysu gospodarczego.
Po dwugodzinnym locie z niewielkimi turbulencjami ląduję w Zurychu. Atmosfera świąt również jest tu bliska, chociaż popijając kawę w jednym z terminali, widziałem przede wszystkim masę ludzi przenikających i spieszących się. Rzecz zrozumiała każdy chce jak najszybciej dotrzeć do domu, do rodziny, znajomych, przyjaciół by spędzić te kilka świątecznych dni w miłej atmosferze. 8.15 samolot odrywa sie od płyty lotniska. Świt na Szwajcarią. Tutaj już natura zadbała o świąteczny nastrój, zaśnieżona kraina pode mną i białe szczyty Alp na horyzoncie. Święta, co raz bliżej.
Po dwóch godzinach ląduję w Warszawie, która, na co dzień serwuje swym mieszkańcom nie mało stresów na ulicach. Poziom ten wzrasta oczywiście w ostatnich przedświątecznych dniach, ale ja nie zatrzymuję się tu na dłużej. Na lotnisku czeka na mnie samochód i w drogę do najzimniejszego miasta w Polsce, do Suwałk!
I tutaj natura wniosła największy wkład w świąteczną atmosferę, piękna zimowa sceneria przywitała mnie w moim rodzinnym mieście. Przedświąteczna krzątanina też jest tu już odczuwalna. Pisząc te słowa nasuwa mi się pewna refleksja. Gdy ludzi dzielą wielkie odległości są gotowi przeskoczyć nawet góry i pokonać wszelkie trudności by się do siebie zbliżyć i być razem. Jednak czasami będąc tuż obok siebie nie potrafią wypowiedzieć nawet jednego słowa by zmniejszczyć dystans ich dzielący.
Chciałbym, więc wam i sobie życzyć, aby przy wigilijnym stole nie zabrakło słów i gestów, które zbliżają ludzi, serdeczności i wyrozumiałości, które zacieśniają nasze kontakty i związki i przede wszystkim zdrowia.