|
Za jedną polska złotówkę Litwini muszą już płacić zaledwie 75 swoich centów. Jak piszą „Verslo žinios” (Wiadomości Biznesowe), jeżeli złoty osłabnie do 0,6 centa, to litewski przemysł i handel „czeka tragedia”. Według ekonomisty Žygimantasa Mauricasa, z Nordea Bank Litwy, osłabienie złotego już robi poważne szkody dla gospodarki Litwy, „…a tragedia w kraju stanie się, jeśli kurs złotego spadłby do 0,6 lt. To już nie tylko więcej osób podróżujących do Polski na zakupy, ale zgniecenie litewskich producentów, których produkty stałyby się niekonkurencyjne”.
"Tendencje do deprecjacji złotego obserwuje się od sierpnia 2011 roku. Powody są następujące: eskalacja kryzysu zadłużenia i odwrót inwestorów od bardziej ryzykownych klas aktywów i walut" - uważa Julius Lazauskas, specjalista ds. walut. Jak podają „Verslo žinios”, Agencja Informacyjna Bloomberg przepytała ekonomistów nt. kursów walut. Odpowiadający przewidują, że do poziomu 0.25253 euro za złotówkę, jaki był na początku 2011 roku, kurs wróci nie wcześniej, jak pod koniec 2013 roku. Polscy analitycy są bardziej optymistyczni izakładaja wzmocnienei złotego już w 2012 roku. Słaba złotówka, to także zmartwienie polskich importerów oraz giełdowych graczy, nawet tych przypadkowych jak np. milionów pracujących i obowiązkowo oszczędzających na przyszłe emerytury. WIG 20 w Warszawie zakończył rok na wysokości 2.144 pkt., czyli o 22% niżej niż go rozpoczął. Aż dwie trzecie funduszy inwestycyjnych w 2011 roku przyniosła straty. Inwestorzy wycofali z nich prawie 2,5 mld zł. OFE zanotowały zaś najgorsze wyniki w swej historii, co tylko powinno martwić przyszłych emerytów, chyba, że rząd przedłuży im okres pracy do końca życia. Dług publiczny oscyluje już wokół już 750 mld zł, czyli 53 proc. PKB. Powiększa się rocznie od 20 do 70 mld złotych. I tak przy okazji, dług narodowy Białorusi w dniu 1 grudnia 2011 roku wyniósł 39,4% PKB. |