28.12.2013

Mija rok, dobry rok...

Adam Cwalina i Łukasz Moreń, zawodnicy SKB Litpol-Malow Suwałki zaliczają się do światowej czołówki deblistów. Adam (z Przemysławem Wachą) rok kończy na 20 miejscu w światowym rankingu, Łukasz (z Wojciechem Szkudlarczykiem - partnerzy suwalczan reprezentują Technika Głubczyce) na 25 pozycji.
Na kilkadziesiąt godzin przed upływem starego i nadejściem nowego roku podsumowują to co już za nimi i mówią o tym czego oczekują w najbliższej przyszłości.

- Generalnie jestem zadowolony, bowiem na początku 2013 roku liczyłem na miejsce w trzydziestce, a skończyliśmy na dwudziestym – twierdzi Adam Cwalina. – Wygraliśmy w sumie siedem turniejów. Omijały mnie poważniejsze kontuzje. To plusy. Minusy to wpadka w Bitburger Open, turnieju z cyklu Grand Prix Gold  2013 z pulą nagród wynoszącą 120.000 USD, do którego przystępowaliśmy rozstawieni z numerem 4, a skończyliśmy na pierwszej rundzie.  Mam też problemy z kolanem, ale jest to wynik przeciążenia. Korzystam zatem ze świąteczno-noworocznej przerwy i odpoczywam w pełnym tego słowa znaczeniu.

Nieco rozczarowany sportowym rokiem 2013 jest Łukasz Moreń.
- Gdybym miał używać ocen szkolnych to rok 2013 oceniłbym na „4-” - mówi Łukasz. – Wygraliśmy dwa turnieje, w dwóch innych przegraliśmy w finałach. Liczyliśmy na miejsce na początku trzeciej dziesiątki, taką lokatę zajmowaliśmy, ale nie zdołaliśmy utrzymać jej do końca roku. Można było osiągnąć więcej, ale 2-3 przegrane mecze sprawiły, że rok 2013 kończę z  niedosytem.

Adam i Łukasz pytani o sportowe plany na rok 2014 odpowiadają zgodnie: miejsce w połowie drugiej dziesiątki światowego rankingu, minimum ćwierćfinał Mistrzostw Europy, a przy odrobinie szczęścia walka o medal i odzyskanie dla SKB Litpol-Malow tytułu Drużynowego Mistrza Polski.

Obaj badmintoniści zdają sobie sprawę, że na miejsce w połowie czołowej dwudziestki na świecie trzeba będzie ciężko pracować, co zależy tylko od nich, ale też zacząć grać, ale też wygrywać, w turniejach zaliczanych do Super Series. I tu jest problem, bo samych zawodników nie stać na finansowanie kosztownych wypraw na azjatyckie zawody, a właśnie tam rozgrywanych jest większość najwyżej punktowanych (i najlepiej płatnych) turniejów.
Rok 2014 to również początek rywalizacji o olimpijskie kwalifikacje. Adam debiut na IO ma już za sobą (Londyn 2012), Łukasz marzy o starcie w Rio. Żeby w 2016 roku do Brazylii polecieli obaj potrzebny jest chyba cud. Jeden polski debel ma spore szanse. Który? To zależy od samych zawodników i łutu szczęścia niezbędnego w sporcie i życiu.

Zapytaliśmy też zawodników o ich prywatne oczekiwania związane z nadchodzącym rokiem:
- Mamy tylko jedno życzenie: aby zdrowie dopisało nie tylko mnie, ale też mojej ukochanej i naszemu dziecku, które urodzi się w lipcu – mówi Adam Cwalina.

- Chciałbym obronić pracę magisterską, ale już dziś z radością i niecierpliwością oczekuję 31 maja, dnia, w którym w Jordanowie koło Wrocławia, stanę na ślubnym kobiercu i swojej ukochanej  powiem: „ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci” – swoje plany zdradza Łukasz Moreń.

Obu badmintonistom: Adamowi i Łukaszowi życzymy spełnienia marzeń: tych sportowych i tych prywatnych.     

udostępnij na fabebook
Skomentuj:
nick*
komentarz*