15.12.2016

Kiedy legalnie kupimy od rolnika wędlinę, ser lub dżem?

Swojskie wyroby, takie, jak np. ser, wędliny, dżemy cieszą się, mimo swej czasami wysokiej ceny, dużą popularnością. Kupujemy je najczęściej na bazarach lub imprezach okolicznościowych, organizowanych przez samorządy.

Rolnik wciąż nie może natomiast legalnie, beż zarejestrowania firmy, sprzedać nam swoich przetworów w zagrodzie. Jak podawał swego czasu portal Money.pl, z sondażu TNS Polska, wynikało, że produkcją różnego rodzaju przetworów trudni się nawet 70 proc. rolników. Jeżeli zaczęliby swoje wyroby sprzedawać, wartość rocznej ulgi z tego tytułu w skali kraju mogłaby sięgnąć 9 mld zł.

Jest ustawa, brak rozporządzeń

Odpowiednia ustawa, po wielu latach debat, została uchwalona przez Sejm 16 listopada 2016 r. Senat nie wniósł do niej poprawek, a prezydent podpisał ją na początku grudnia 2016 roku. 5 grudnia 2016 r. została ogłoszona ustawa z dnia 16 listopada 2016 r. o zmianie niektórych ustaw w celu ułatwienia sprzedaży żywności przez rolników (Dz. U. poz. 1961). Miała wejść w życie z dniem 1 grudnia 2017 roku. Nie wejdzie. Brakuje rozporządzeń wykonawczych.

Nowe przepisy miały ułatwić rolnikom sprzedaż żywności wytworzonej we własnym gospodarstwie. Z produktów pochodzących z własnej uprawy lub chowu rolnik będzie mógł wytworzyć np. szynki, kiełbasy, pasztety, masło, ser, dżemy, marynaty, pierogi, płatki, oleje, przeciery, kasze, mąki, chleb domowy, oleje, mleko i wiele innych, i sprzedać je odbiorcy końcowemu, czyli np. turyście lub sąsiadowi.

Zgodnie z ustawą, minister rolnictwa wraz z ministrem zdrowia ma określić w rozporządzeniach: limity ograniczające rozmiar działalności prowadzonej przez jeden podmiot w ramach rolniczego handlu detalicznego oraz wymagania higieniczne dla podmiotów prowadzących rolniczy handel detaliczny produktami pochodzenia zwierzęcego i żywnością złożoną.

Ustawa przewiduje też zwolnienie z podatku rolnika, który sprzeda rocznie produkty o wartości do 20 tys. zł rocznie. Powyżej tej kwoty będzie obowiązywał 2-proc. podatek ryczałtowy. Spełniony został też bardzo ważny rolniczy postulat, aby móc sprzedawać produkty, bez rejestrowania firmy i płacenia różnych podatków i opłat nie tylko bezpośrednio w zagrodzie, ale i poza nią. Ustawa rozszerzyła katalog odbiorców żywności od rolników, m.in. o placówki zbiorowego żywienia, stołówki szkolne, agroturystykę.

Nowe przepisy złagodzą wymagania

Ustawa wskazuje Inspekcję Weterynaryjną jako organ odpowiedzialny za nadzór nad bezpieczeństwem produktów pochodzenia zwierzęcego oraz żywności z produktów mieszanych (roślinno-mięsnych) wytwarzanych w ramach rolniczego handlu detalicznego.   Nadzór nad żywnością pochodzenia niezwierzęcego pozostanie natomiast w gestii Państwowej Inspekcji Sanitarnej.

Ustawa łagodzi jednak ogólne wymagania fitosanitarne.  Do tej pory były bardzo rygorystyczne, podobne do tych, jakie obowiązują zakłady produkcyjne. Np. pani Iwona Frasek z gminy Ozimek w województwie opolskim chciała sprzedawać sok, który tłoczy z własnych jabłek. Jak wielu innych rolników zderzyła się jednak z absurdalnymi przepisami, które zabraniają takiego handlu - nawet na małą skalę - dopóki nie założy przetwórni i nie spełni szeregu wymogów – żaliła się dla ”Nowej Trybuny Opolskiej”.

Chciała sprzedawać sok z jabłek, bo ma sad ekologiczny. Szybko zainteresowały się nią takie urzędy, jak Sanepid, inspekcja pracy. Mimo, że pracowała tylko rodzina, to, musiała w tłoczni stworzyć osobną toaletę dla pracownika, mimo, że nie zatrudniali żadnego pracownika!

 „W Wielkiej Brytanii wymogi do wyciskania soku to czysty nóż, stół i pomieszczenie. W Polsce mieszczą się one na dziesięciu kartkach. Często trudno też dostrzec w działaniu kontrolerów sanepidu logikę. Słyszałam opowieści rolników, którzy mieli z nimi do czynienia. Nikt nie sprawdzał higieny, ale np. szerokość drzwi do lodówki. To są absurdalne historie. Nie wiem, skąd się to w Polsce bierze” - żaliła się rolniczka

Nowa ustawa łagodzi te „obyczaje”.  Przy prowadzeniu produkcji i sprzedaży żywności przez rolników w ramach działalności „rolniczy handel detaliczny”, która została zdefiniowana w przepisach ustawy, rolnicy są zobowiązani do spełniania przede wszystkim wymagań rozporządzenia Komisji Europejskiej nr 852/2004. Przepisy te przewidują, że w przypadku, gdy produkcja prowadzona jest przy wykorzystaniu pomieszczeń używanych głównie jako prywatne domy mieszkalne (np. przy wykorzystaniu sprzętu i urządzeń gospodarstwa domowego w kuchni domowej), obowiązują uproszczone wymagania higieniczne.

 Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi informuje, że dodatkowo planuje się objęcie tymi uproszczonymi wymaganiami podmiotów prowadzących rolniczy handel detaliczny, które w ramach prowadzonej działalności wykorzystują do prowadzenia produkcji żywności pomieszczenia inne niż używane głównie jako prywatne domy mieszkalne (np. osobne budynki zlokalizowane na terenie gospodarstwa). Projekt rozporządzenia w tej sprawie jest przygotowywany w resorcie rolnictwa i będzie podlegać procedurze notyfikacji Komisji Europejskiej i pozostałym państwom członkowskim Unii Europejskiej.

Trzeba jednak na nie poczekać

Przygotowano już roboczą wersję rozporządzenia do ustawy o sprzedaży bezpośredniej - poinformował 12 grudnia br. w komunikacie resort rolnictwa. Ministerstwo zakłada, że rozporządzenia wejdzie w życie 1 stycznia 2017 r.

Potrzeba jest jednak notyfikacja rozporządzenia przez KE. Według MRiRW, czas trwania etapu notyfikacji zależy w głównej mierze od charakteru stanowisk, które mogą być w ramach tej procedury zgłoszone przez inne państwa członkowskie UE lub Komisję Europejską, i wynosi minimum trzy miesiące.

Na święta, legalnie, nie kupimy jednak w zagrodzie chłopskiej ani szyneczki, ani pierogów.

 

WYG

 

udostępnij na fabebook
Skomentuj:
nick*
komentarz*