03.03.2014

Ukraina zachodnia. Ludzie boją się wychodzić z domów

Reporter TVN 24 pojechał do Dorohuska na granicy polsko - ukraińskiej. Zastał pustki. Puste ulice, puste sklepy przygraniczne. Nie ma gości z Ukrainy, nie ma ukraińskich Polaków. Granice przekracza niewiele samochodów. Polscy handlowcy ponoszą ogromne straty. Sklepowe powiedziały reporterowi, że kobiety, które były tu jeszcze przed kilkoma dniami, mówiły, że ludzie boją się wychodzić z domów. A co dopiero wyjeżdżać. Nie zapytał, czego Polacy z Ukrainy się boją, wszak Zachodnia Ukraina jest pod niezaprzeczalną władzą ... nowych władz.

Niestety, na Zachodzie Ukrainy rządzą ukraińscy nacjonaliści. A jak tamtejsi Polacy mają się nie bać się, skoro od 3 marca br.,  już oficjalnie, władze miejskie Łucka - jak donosi portal zik,ua - postanowiły zawiesić na ratuszu flagę UPA!

Janusz Młynarski były dziennikarz „Gazety Wyborczej” zwraca uwagę, że ,  „(…) jak grzyby po deszczu rosną na Zachodzie Ukrainy pomniki Stepana Bandery, mnożą się tablice pamiątkowe ku czci arcy-kata Polaków i Żydów - Romana Szuchewycza (szczytem bezczelności, było umieszczenie, takiej tablicy na polskiej szkole we Lwowie, ale polskie władze nie zareagowały). Jednocześnie po całym kraju rozlewa się banderowska propaganda – telewizja wyświetla filmy, przedstawiająca Polaków, jako pospolitych bandytów i tchórzliwych do tego”.
Przypomnijmy młodym Czytelnikom, że Roman Szuchewycz, jako główny dowódca UPA ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za zaakceptowanie rzezi wołyńskiej jako taktyki UPA przeciwko Polakom i przeprowadzenie ludobójczej czystki etnicznej w Małopolsce Wschodniej na polskiej ludności cywilnej, których ofiarą padło co najmniej 100 tys. osób.

Bali się uczcić pomordowanych na Ukrainie

Nic dziwnego, że, jak podał portal Pch24.pl , w minioną niedzielę ,02.03.2014r., to w Polsce, a nie na Ukrainie, jak było zwyczaju, upamiętniono zagładę 28 lutego 1944 roku wsi Huta Pieniacka. Jej mieszkańców i wszelkie ślady polskości eksterminowali żołnierze SS Galizien wraz z okolicznym odziałem UPA. Z 1000 mieszkańców ocalało zaledwie 160.
Nie udało się w tym roku - jak podaje portal -  w związku z eskalacją konfliktu na Ukrainie - zorganizować obchodów na miejscu tragedii. Tyle tylko, że to nie Krym, nawet nie Charków, gdzie trwa wojna, a Zachód Ukrainy rządzony niepodzielnie przez nową, demokratyczną władzę.

Dlaczego zatem bano się organizować uroczystości?
Bano się, bo nowe władze Ukrainy nominowały na stanowisko Przewodniczącego Administracji Państwowej we Lwowie osławioną Iryne Sech z nazistowskiej „Svobody”. Ta działaczka wsławiła się tym, że rok rocznie urządzała awantury w czasie obchodów  w Hucie Pieniackiej. Zakłóca modły, urządza burdy.
Ksiądz Sakowicz-Zaleski uważa nawet, że „(…) środowiska kresowe i patriotyczne powinny wystosować apel do polskich władz lokalnych, współpracujących z odpowiednikami we Lwowie o zaprzestanie współpracy z zacietrzewioną banderówką wielokrotnie pokazującą swą wrogość wobec Polski.”
Na Zachodzie Ukrainy nadal bezkarnie działa watażka z „Prawego Sektora”, ugrupowania powiązanego ze „Svobodą”. Podczas gdy premierzy, prezydenci, MSZ Bułgarii, Rumunii, Węgier ostro wstawiają się za swymi mniejszościami na Ukrainie, polskie władze są zajęte całkiem czym innym. I, co się dziwić, że Polacy z Zachodniej Ukrainie boją się wychodzić z domów.

Ukraińscy Polacy popierają przemiany

Należy zauważyć, iż ukraińscy Polacy popierali Majdan. W oświadczeni Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie z 25 lutego br. czytamy m.in.: ”Jako obywatele Ukrainy narodowości polskiej wyrażamy nadzieję, że przemiany rozpoczęte pokojowym protestem Euromajdanu i okupione krwią jego heroicznych obrońców zaowocują budową państwa w pełni demokratycznego i szanującego godność oraz wolę swoich obywateli. My, Polacy z Ukrainy, podobnie jak nasi ukraińscy członkowie rodzin, sąsiedzi, przyjaciele i koledzy chcemy żyć w bezpiecznej, demokratycznej Ukrainie, która jest częścią europejskiej rodziny wolnych narodów. Deklarujemy pełne wsparcie dla demokratycznie wyłonionych władz oraz gotowość wzięcia współodpowiedzialności za pomyślny rozwój Ukrainy w jej obecnych granicach”.

…Ale władza plebanii nie odda

Tymczasem, jak donosił 2 marca br. „Kurier Galicyjski”, ”(..) Kiedy Ukraina, w tym także duchowni i wierni Kościoła rzymskokatolickiego, walczyła na Majdanie o prawo do wolności, sprawiedliwości, możliwość wstąpienia do Unii Europejskiej, władze miasta Lwowa zakwestionowały wyrok Gospodarczego Sądu Apelacyjnego w Kijowie dla parafii św. Antoniego we Lwowie, która od lat walczy o zwrot plebanii”.
O. Władysław Lizun, proboszcz kościoła św. Antoniego, powiedział Kurierowi, że parafia od wielu lat starała się o zwrot plebanii, z której komuniści w roku 1955 wyrzucili kapłanów, dzieci uczące się tam katechezy, młodzież i inne wspólnoty parafialne Jak mówi Kurierowi o. Lizun, w skardze kasacyjnej mer Lwowa, powołał się m.in. na ustalenia Kodeksu Administracyjnego Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej z 1927 (!) roku, według których cały majątek wspólnot kościelnych i religijnych jest własnością państwa.

„Jest mi bardzo przykro, ale nie jest to pierwsza sprawa, gdzie w taki sposób zostałem potraktowany – mówi  Kurierowi lwowski metropolita abp Mieczysław Mokrzycki. – Starałem się zawsze odnosić z szacunkiem do władz miasta Lwowa, brać czynny udział w życiu miasta Lwowa, ale często spotykałem się z niezrozumieniem” – stwierdził.

Hierarcha Kościoła łacińskiego czyni starania, aby władze miasta Lwowa znalazły pomieszczenie zastępcze na Salę Muzyki Organowej i oddały do użytku parafialnego kościół św. Marii Magdaleny. Również bezskutecznie zwraca się z prośbą o działki pod budowy nowych kościołów w zamian za stare budowle kościelne, które władze bezprawnie przekazały innym kościołom i wspólnotom religijnym. O tym, jak władze miasta Lwowa traktują i szanują Kościół obrządku łacińskiego, może świadczyć fakt, oświetlenia zabytków architektury  - zauważył arcybiskup Mieczysław Mokrzycki. „Wszystkie świątynie w centrum miasta są w nocy oświetlone oprócz katedry rzymskokatolickiej”.

„Czy z takim nastawieniem mer miasta Lwowa ze swoimi współpracownikami chce faktycznie demokracji i chce wejść do UE? – pytają katolicy ze Lwowa.

Jan Wyganowski

udostępnij na fabebook
05.03.2014, 13:14:43

Babinicz

Waldemar Tomaszewski o sytuacji na Ukrainie: http://www.wilnoteka.lt/pl/artykul/waldemar-tomaszewski-o-sytuacji-na-ukrainie Pierwsze mądre słowa na ten temat. Że też w Polsce takich polityków brak!

Skomentuj:
nick*
komentarz*