Ze względu na surowe przepisy, w tym roku nie ma Suwalskich Juwenaliów. Studenci, wykładowcy i pracownicy Państwowej Uczelni Zawodowej oraz ich goście świętowali za to na koncercie w Suwalskim Ośrodku Kultury oraz na dyskotekowej imprezie w klubie Kosmos.
Spośród plenerowych Juwenaliów, najgłośniejszym echem w historii suwalskiej uczelni odbił się występ Zenka Martyniuka, który na terenie przed stadionem miejskim zgromadził ponoć 12-15 tysięcy widzów. Na pierwszy w historii zamknięty koncert PUZ w sali SOK-u postanowiono zaprosić jedną z najpopularniejszych obecnie pop-rockowych twórczyń i wokalistek i był to strzał w „10”. Akademicką brać, choć koncert był „zasiadany”, szybko poderwały na nogi utwory znane z radiowych list przebojów.
Daria Zawiałow, pochodząca z Koszalina 29-latka, znana najpierw z kilku telewizyjnych programów wyławiających talenty, od 2017 roku wzorowo buduje solową karierę i rozwija projekt zatytułowany Męskie Granie, w który mocno zaangażowany był swego czasu Tomasz Organek. Wykonanie wespół z Małgorzatą Ostrowską „Meluzyny” podczas Męskiego Grania 2019 zapisało się w historii polskiego rocka. Od ponad roku Daria jest także dziennikarką muzyczną, prezenterką autorskiej audycji w Radiu 357.
Do tej pory wokalistka, ale też autorka tekstów i kompozytorka wydała trzy albumy, za które zebrała mnóstwo nagród w tym prestiżowych Fryderyków. Do Suwałk przyjechała dokładnie tydzień po tym, kiedy w Szczecinie, gdzie na Gali Fryderyków odebrała statuetki za utwór roku („I Ciebie też, bardzo”), Duet Kompozytorski, no i została okrzyknięta „Artystką Roku”. W sali SOK niezwykle ekspresyjna, ognista Daria Zawiałow zaprezentowała doskonałą formę i największe przeboje. „Szarówka” „Hej hej!”, „Na skróty”, „Za krótki sen”, "Nie dobiję się do Ciebie","Żółta taksówka”, "Gdybym miała serce" czy „Metropolis” zostały żywiołowo przyjęte, odtańczone i odśpiewane przez publiczność.
Daria Zawiałow przyznała, że w Suwałkach nigdy wcześniej nie występowała. Debiut wypadł okazale. Na koniec koncertu, po bisie, wyraziła nadzieje, że jej pierwszy raz w naszym mieście nie był ostatnim.
WD
Fot. Miłosz Kozakiewicz








