27.08.2017

Ich dom spłonął niemal doszczętnie. Dzięki pomocy ludzi dobrej woli niebawem wprowadzą się do nowego

W połowie maja ubiegłego roku rodzinę Henryka Ołowia z Bakaniuka w gminie Raczki spotkała prawdziwa tragedia. Drewniany, liczący kilkadziesiąt lat dom, w którym mężczyzna mieszkał z dwoma nastoletnimi synami, spłonął niemal doszczętnie. Rolnik i czternastoletni bliźniacy musieli zamieszkać u sąsiadów, a dom trzeba było zburzyć. Z pomocą pogorzelcom natychmiast ruszyli sąsiedzi, Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej, władze gminy Raczki oraz suwalska fundacja Promyk.

Szefowa Fundacji– Maria Sienkiewicz, we wszystkich lokalnych mediach apelowała o pomoc dla załamanego mężczyzny i jego synów. Dzięki zaangażowaniu ludzi dobrej woli na miejscu starego domu stanął zupełnie nowy, murowany budynek. Już niebawem Henryk Ołów i jego synowie będą mogli z niego korzystać.

- Fundusze gromadzono na zasadzie grosz do grosza.  Ludzie  wpłacali na konto pogorzelców pieniądze, przywozili materiały, dostarczali sprzęty, służyli pracą własnych rąk.  Pomogła finansowo gmina, wpłynęły pieniądze z  ubezpieczenia. Dom rósł ku radości jego przyszłych lokatorów – informuje Fundacja Promyk.

- Pan Stanisław nie spodziewał się, że tak szybko będzie mógł wrócić na swoje. I ojciec i synowie nie ukrywają wielkiego szczęścia, które ich spotkało dzięki ludziom o dobrych sercach – podkreśla Maria Sienkiewicz.

W domu brakuje jeszcze sprzętów AGD i rzeczy codziennego użytku: garnków, naczyń, pościeli. Wszyscy, którzy chcieliby pomóc i przekazać rodzinie takie przedmioty, mogą zgłaszać się do Marii Sienkiewicz – nr tel. 881 511 031.

- Nie chcemy, aby rzeczy się „dublowały”. Poza tym trzeba je będzie również sprawnie przewieźć – wyjaśnia M. Sienkiewicz.

 

Fot. Fundacja Promyk

 

[18.05.2016] Ojciec i dwóch synów stracili dach nad głową. Potrzebna pomoc [zdjęcia]

[26.08.2016] Przed ogniem uciekła ba boso

udostępnij na fabebook
Skomentuj:
nick*
komentarz*
 
 
23.10.2026

nieruchomości

Dodaj nowe og³oszenie