Nie można winić przedsiębiorców, bo oni okazali się osobami przedsiębiorczymi – jeżeli była możliwość sięgnięcia po pieniądze, to po nie sięgnęli – mówił w Suwałkach poseł Konfederacji Michał Połuboczek.
Razem z posłem na spotkaniu z dziennikarzami, poświęconym dotacjom z KPO na absurdalne niekiedy przedsięwzięcia dla firm poszkodowanych covidem z branży HoReCa (hotelarstwo, restauracje, gastronomia, kultura) wystąpili wystąpili działacze tego ugrupowania z Suwałk i Augustowa: Kamil Krzesicki, Adrian Sznel, Beata Waboł i Robert Osyda.
- Rząd Mateusza Morawieckiego podpisywał umowy z Unią Europejską i opracowywał programy wydatkowania funduszy Krajowego Planu Odbudowy, a obecna władza, która za swój największy sukces uznała odblokowanie tych środków, te programy realizuje – mówili Konfederaci. – To POPiS ustanowił zasady gry, regulaminy rozdziału środków i polityków tych ugrupowań trzeba winić za nieprawidłowości. To oni popełnili błąd, a nie przedsiębiorcy. Obniżenie kryteriów przyznawania środków przez minister Katarzynę Pełczyńską- Nałęcz z partii Polska 2050 Szymona Hołowni to myślenie rodem z PRL-u, że lepiej wydać pieniądze na głupoty, niż nie wydać ich wcale, to przykład rozdawnictwa publicznych środków.
Kamil Krzesicki i Michał Połuboczek przypomnieli, że fundusze KPO w dużej części są pożyczkami, które będą musieli spłacać wszyscy Polacy.

- Także do przedsiębiorców pieniądze powinny trafiać w formie nie dotacji, a pożyczek – dowodził poseł. - Gdyby przedsiębiorca musiał spłacić pożyczkę, dwukrotnie by się zastanowił, na co te pieniądze wydać, czy dana inwestycja przyniesie mu dochody. Systemu nie da się już przeprojektować, więc należy władzy patrzeć na ręce. Będziemy się przyglądać, jak te przedsięwzięcia funkcjonują.
- Dotacje zaburzają równowagę w danej branży – mówił Robert Osyda. - Przedsiębiorcy, którzy je otrzymują, zyskują przewagę konkurencyjności, a ci, którzy nie otrzymali dotacji, stają się frajerami, którzy nie skorzystali z okazji. Winni nie są przedsiębiorcy, a ci którzy stworzyli taki system.
- Jeżeli zamiast rzetelnego rozliczania i wyciągania wniosków, tworzy się atmosferę strachu i polowania na czarownice, to stracą na tym wszyscy – gospodarka, przedsiębiorcy, społeczeństwo – przekonuje Adrian Sznel. – Środki z KPO miały być impulsem do rozwoju. Miały rozwiązywać problemy i pomagać tym, którzy ucierpieli. Tymczasem w miejsce wsparcia mamy kreowanie nowych problemów i niszczenie zaufania do państwa.
Minister funduszy Katarzyna Pelczyńska- Nałęcz oświadczyła, wszystkie inwestycje z Krajowego Planu Odbudowy, wobec których pojawią się wątpliwości, zostaną szczegółowo rozliczone, a w przypadku wykrycia naruszeń beneficjenci będą musieli zwrócić środki. Podkreśliła, że od 21 lat projekty finansowane z funduszy unijnych realizowane są "według najwyższych standardów" – z otwartymi konkursami, jasnymi regulaminami, opiniami ekspertów oraz kontrolą instytucji nadzorczych. Jak zaznaczyła, w KPO obowiązują te same zasady, a dodatkowo wprowadzono nowość – publiczną stronę z mapami inwestycji i beneficjentów, co ma zapewniać pełną przejrzystość. Zwróciła uwagę, że dzięki jawności obywatele mogą sprawować społeczną kontrolę i zgłaszać zastrzeżenia do wybranych projektów. Przyznała, że w dużych programach mogą zdarzać się błędy eksperckie lub próby nadużyć, jednak istnieją procedury, które pozwalają je wykrywać i korygować.
- Najpierw otworzyliśmy konkurs dla najbardziej poszkodowanych, a potem – gdy wskaźnik nie został wyczerpany – dla mniej poszkodowanych. Normalna procedura – wyjaśniła obniżenie progu spadku obrotów z 30 proc. do 20 proc. w drugim etapie naboru do programu HoReCa.
Według Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, to co się dzisiaj dzieje wokół tego programu, szkodzi reputacji funduszy unijnych, utrudnia pracę urzędnikom i zniechęca beneficjentów. Zaapelowała o merytoryczną debatę nad tym, jak najlepiej wspierać polskich przedsiębiorców i wykorzystywać unijne środki.
Wojciech Drażba
Fot. Suwalki24.pl








