Do Birmingham oszczepniczka Hańczy Suwałki przyjechała z trzecim najlepszym tegorocznym rezultatem na Starym Kontynencie – 62.78 m. Niestety nie weszła do finałowej „12”, eliminacje zakończyła dopiero do 18 miejscu – 55.21 m.
Wspomniane 62.78 i minimalnie gorsze 62.51 m zawodniczka Hańczy osiągnęła na początku sezonu, jeszcze wiosną. Później jej wyniki były słabsze, poniżej 60 metrów. W Birmningham nie zdołała wrócić do najlepszej tegorocznej dyspozycji.
Eliminacje Maria Andrejczyk zaczęła od 55.21 m, co na tę chwilę dawało jej 10. lokatę. Druga próba była gorsza – 53.61 i tylko 14. lokata. Zrobiło się nerwowo, pojawiła się presja i rekordzistka Polski jej nie wytrzymała. Trzeci rzut był najsłabszy, Maria Andrejczyk z premedytacja przekroczyła linie rozbiegu, żeby ten rzut już nie był mierzony. Wyprzedziły ja jeszcze kolejne cztery rywalki.
Poziom eliminacji był bardzo niski. Do zajęcia 12. lokaty wystarczyło rzucić 56.90 m.
- Jest mi przykro, bo czułam się dobrze przygotowana – opowiadała Majka reporterowi TVP. - Na pewno zżarł mnie stres. Bardzo mi zależało na tych Mistrzostwach Europy, może aż za bardzo. Emocje wzięły górę. Kompletnie mi nie wyszło. To nie byłam ja, to nie były moje rzuty. Serce mi pęka – mówiła rozżalona.
Do niedzielnego finału awansowała natomiast druga z Biało-Czerwonych, Małgorzata Maślak-Glugla, która rok temu niespodziewanie zdetronizowała Suwalczankę w Mistrzostwach Polski. W tym roku nie przekroczyła 60 m, ale w Birmingham przynajmniej utrzymała swój poziom. Rzuciła 58,14 i zakończyła eliminacje na 9. pozycji.
Wygrała Szwajcarka Leonie Hugl – 62.33, przed Niemką Julią Ulbricht 60.86, Chorwatką Sarą Kolak 60.82 i Turczynką Esrą Turkmen – 60.43. Tylko tym czterem zawodniczkom udało się pokonać barierę 60 metrów.
Wojciech Drażba










