Turystów przejeżdżających w poniedziałkowe przedpołudnie przez Bryzgiel nad jeziorem Wigry mógł zdumiewać widok zgromadzenia przy dawnej Rybakówce, a potem przemarszu mieszkańców i pracowników Wigierskiego Parku Narodowego przez wieś.
To była wizja lokalna. Dla pesymistów - kolejna odsłona sporu między mieszkańcami Bryzgla, sąsiedniej wsi Krusznik i reprezentującej ich wójt Nowinki Teresy Strękowskiej a Wigierskim Parkiem Narodowym, który prowadzi ich zdaniem działania pozorowane że niby wypełnia zalecenia Ministra Klimatu i Środowiska, a dla optymistów – początek końca trwającego już prawie 40 lat konfliktu o poszanowanie prawa własności, o traktowanie człowieka na równi z chronioną przyrodą.
Jak już pisaliśmy, dyrektor Wigierskiego Parku Narodowego w połowie czerwca odmówił uzgodnienia projektu planu ogólnego Gminy Nowinka w części dotyczącej parku narodowego i jego otuliny, co w praktyce ogranicza strefy zabudowy jednorodzinnej w Kruszniku i Bryzglu wyłącznie do terenów już zabudowanych. Gmina Nowinka, w oparciu o swoją strategię rozwoju, przygotowała projekt planu ogólnego z wyznaczeniem w Kruszniku i Bryzglu stref zabudowy jednorodzinnej w formie uzupełnienia istniejącego, historycznie ukształtowanego układu wsi ulicowej.
- To co my zaznaczyliśmy na zielono, Park zmienił na kolor czerwony – obrazowo tłumaczy wójt Strękowska.
Mieszkańcy są za ochroną przyrody, ale też chcą wiedzieć czego konkretnie mają na swojej ziemi chronić, dlaczego przy tej samej wiejskiej ulicy obok domu nie może stanąć kolejny tyko musi rosnąć zboże, trawa albo chaszcze. Chcą by ich wsie mogły się rozwijać, by ich dzieci i wnuki mogły budować domy wzdłuż istniejącej, historycznej, ulicznej linii zabudowy. Praktyczny zakaz powstawania nowych domów i budynków doprowadziłby do wymarcia wsi.
- A kto przez tyle wieków tą piękną przyrodę utrzymywał – retorycznie pytają mieszkańcy. – To walory przyrodnicze przyciągają do nas turystów. Jesteśmy za ochroną przyrody, ale z poszanowaniem naszego prawa do normalnego życia i rozwoju.
Oburzeni postanowieniem dyrektora Parku, wystosowali do gminy petycję podpisaną przez 105 osób, która stała się podstawą złożenia przez wójt Teresę Strękowska zażalenia do decyzję dyrektora WP do Ministra Klimatu i Środowiska. Do ministra z interwencja senatorską wystąpił też wicemarszałek Senatu RP Maciej Żywno
- Decyzja ta została podjęta bez rozmów z mieszkańcami i prowadzi w praktyce do niemal całkowitego zablokowania możliwości rozwoju Bryzgla i Krusznika, mimo że są to wsie istniejące, zamieszkałe, wyposażone w infrastrukturę i od lat rozwijające się w oparciu o układ osadniczy, turystyczny i mieszkaniowy…Sprawa jest pilna, wywołuje duży niepokój i opór społeczny. Mieszkańcy rozumieją konieczność ochrony środowiska, jednak forma, zakres decyzji administracyjnej i jej dalekosiężne skutki są dla nich nie do przyjęcia – stwierdził wicemarszałek.
Minister Klimatu i Środowiska podzieliła ten pogląd, zgodziła się z argumentami zawartymi w zażaleniu, uchyliła postanowienie dyrektora Wigierskiego Parku Narodowego i nakazała ponowne rozpatrzenie sprawy.
- Ministerstwo Klimatu i Środowiska ze szczególną uwagą podchodzi do spraw, w których konieczne jest wyważenie pomiędzy potrzebą zachowania walorów przyrodniczych parków narodowych a uzasadnionymi potrzebami rozwojowymi społeczności lokalnych. Dotyczy to zwłaszcza miejscowości o historycznie ukształtowanej strukturze osadniczej, istniejących przed utworzeniem form ochrony przyrody, w tym przypadku Wigierskiego Parku Narodowego – uzasadniał uchylenie decyzji dyrektora wiceminister klimatu Mikołaj Dorożała. - Działania podejmowane przez organy ochrony przyrody powinny uwzględniać zarówno cele ochrony parku narodowego wynikające z ustawy o ochronie przyrody, jak również zasadę proporcjonalności oraz potrzebę poszanowania słusznych interesów mieszkańców - dodawał.
Elementem ponownego rozpatrywania sprawy była właśnie przeprowadzona w poniedziałek, 10 sierpnia wizja lokalna. Przeprowadzał ją zespół na czele z planistą WPN Marcinem Strugiem, który przypomniał licznie przybyłym mieszkańcom, że na tym etapie nie są oni stroną, że to etap uzgodnień między dwiema instytucjami: Parkiem i Gminą, a wizja lokalna nie dotyczy poszczególnych działek, ale całych stref, terenów i obszarów, którym pracownicy Parku raz jeszcze chcą się przyjrzeć i wyraził żal, że nikt wcześniej do parku nie przyszedł, nie rozmawiał.
- Ustawa weszła w życie 2,5 roku temu – mówił do zgromadzonych Marcin Strug. – Wtedy gmina przystąpiła do sporządzania planów ogólnych. Nikt przez te prawie trzy lata do nas nie przyszedł, nikt nie zapytał. Ostatnie, a zarazem pierwsze spotkanie z władzami gminy odbyło się w ubiegłym tygodniu.
To z miejsca zaogniło sytuację.
- Chcemy wiedzieć, w jaki sposob dyrektor Parku zareaguje na decyzję swojego przełożonego, Ministra Klimatu i Środowiska. Domagamy się konkretów, wyszczególnienia działka po działce, co na niej można, a czego nie i dlaczego - mówi Kazimierz Przełomski z Bryzgla. – Nie chcemy by nasza wieś blokowo została objęta strefą otwartą, co w tej chwili uniemożliwi jakiekolwiek budownictwo, zarówno jednorodzinne jak i uzupełniające.
- Jeżeli uznacie, że na danej działce nie można niczego zbudować, to nie będzie już ona warta na przykład 300 tys. ale już tylko 30 tys. zł – mówił do przedstawicieli WPN Dariusz Kulbacki. – To jest okradanie nas w świetle prawa. Chcemy, by nasze dzieci mogły budować się przy istniejących drogach i infrastrukturze, która powstała, przy przyzwoleniu Parku, dzięki wysiłkom mieszkańców, gminy i państwa. Otrzymujemy odmowy i czujemy się pokrzywdzeni. Owszem, na tym etapie przygotowania projektu planu ogólnego nie jesteśmy stroną, ale jeżeli dwie instytucje się dogadają, to na etapie konsultacji społecznych pojedynczy człowiek nie będzie już miał nic do powiedzenia.
Konkluzją dyskusji było to, że dojdzie do kolejnych negocjacji władz gminy z Parkiem, no i do spotkania mieszkańców Bryzgla i Krusznika z Dyrektorem Wigierskiego parku Narodowego.
- Rozumiem obawy mieszkańców tych wsi – mówi wójt Teresa Strękowska. – Jeżeli teraz nie wywalczą swoich praw, to po uchwaleniu planu ogólnego w takim kształcie, w jakim chciałby go widzieć Park, praktycznie będą bez szans, nie będą mogli uzyskać ani warunków zabudowy, ani pozwolenia na budowę.
Wójt Nowinki ma nadzieje, że dyrekcja WPN zastosuje się do uwag ministra klimatu, zawartych uzasadnieniu uchylenia czerwcowej decyzji.
- Jestem zdziwiona, że nie ma tych ustępstw – mówi Teresa Strękowska. – Będziemy do tej pory rozmawiali z Parkiem, aż w końcu dojdziemy do porozumienia. Z tego co widzę, mieszkańcy absolutnie nie pozwolą na to, żeby im te prawa odebrano. Liczę na to, ze Wigierski Park pozwoli zrealizować no, co zaplanowali mieszkańcy, może nie w 100 procentach, ale w tylu, żeby byli oni zadowoleni.
Dziś już wiadomo, ze czas przestał naglić, że Gmina Nowinka nie zdąży chwalić planu ogólnego do 31 sierpnia. Wójt Teresa Strękowska wystąpiła do Ministra Spaw Wewnętrznych i Administracji o przedłużenie terminu do końca tego roku.
Wojciech Drazba
Fot. Suwalki24.pl








