Od lat nikt ich we wsi nie widział, bo, jak tłumaczyli rodzice, syn wyjechał do pracy za granicę, a córka wstąpiła do zakonu. Rodzeństwo, o którym mowa, ma jeszcze starszą o trzy lata siostrę – nauczycielkę.
Po podwórku biegały psy, sąsiedzi nie byli wpuszczani na posesję. Zdziwiło ich, że żadne z dawno nie widzianych bliźniąt nie pojawiło się na pogrzebie ojca, który zmarł w styczniu tego roku.
Odpowiedzi poznajemy teraz, okazuje się 47-letni siostra i brat byli przetrzymywani w rodzinnym domu. Kilkanaście dni temu ktoś poinformował policję, że może tam dziać się coś złego. W domu pojawił się więc dzielnicowy i pracownica opieki społecznej. Po pierwszym niepowodzeniu, następnego dnia zostali wpuszczeni do środka i zobaczyli, co się dzieje. Zawiadomili służby medyczne.
Śledztwo trwa od kilku dni. Powodem było zawiadomienie ze szpitala, do którego trafiło rodzeństwo.
Przez te kilka dni prokuratura wespół z policja zbierała informacje w tej sprawie. Prokurator był na miejscu, przeprowadził oględziny tego domostwa, przesłuchani zostali sąsiedzi, przejrzana dokumentacja medyczna. Wystarczyły one, żeby zapadła decyzja o postawieniu zarzutów.
Prokurator Prokuratury Rejonowe w Suwałkach przedstawił dzisiaj zarzuty dwom kobietom – 70-letniej matce i 50-letniej siostrze 47-letnich – pokrzywdzonych – poinformował Wojciech Piktel, rzecznik Prokuratury Okręgowej. – W obu przypadkach dotyczą one znęcania się fizycznego i psychicznego nad osobami nieporadnymi ze względu na swój stan psychiczny od 16 lat: od 2010 do 2026 roku.
Z zarzutów wynika, ze pokrzywdzeni byli w tym czasie pozbawieni prawidłowej opieki oraz podstawowych potrzeb żywieniowych i zdrowotnych. To spowodowało, że zostali narażeni na odniesienie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Przez skrajne niedożywienie, doszło do wieloaspektowego, przewlekłego wycieńczenia ich organizmów.
W toku śledztwa wyszło na jaw, że rodzeństwo było pozbawione kontaktów z otoczeniem, z innymi ludźmi.
Śledczy nie potwierdzają informacji, jaka pojawiła się w niektórych mediach, że pokrzywdzeni byli przetrzymywani w piwnicy.
Wojciech Piktel zastrzega, że te ustalenia są wstępne, wynikają z dotychczas zebranego materiału dowodowego.
- Śledztwo trwa od kilku dni – powtarza rzecznik. - Ze względu na stan fizyczny i psychiczny utrudniony jest kontakt z pokrzywdzonymi.- Cały czas wyjaśniamy, co tak naprawdę działo się w tym domu od 16 lat, a może więcej lat.
Dzisiaj w godzinach popołudniowych trwało przesłuchanie kobiet. Po zakończeniu, prokurator zadecyduje, jakie środki zapobiegawcze zastosuje – czy wolnościowe, czy wystąpi o areszt tymczowy.
Rodzeństwo przebywa w szpitalu psychiatrycznym, otoczone jest opieka lekarską. Prokurator wystąpił o przydzielenie pokrzywdzonym opieki prawnej. Będzie musiał powołąć biegłych, wyjaśnić, jaka jest skala i podłoże deficytu psychicznego 47-latków i czy nie jest to spowodowane działaniem najbliższych im osób.
Wojciech Drażba








