23.02.2016

Po groźnym zdarzeniu w Brodzie Starym. Zawiedli wszyscy, czyli nikt

To skandal, że przez prawie sześć godzin nikt nie mógł podjąć decyzji o ewakuacji siedmiu zagrożonych gospodarstw i zabezpieczenia Czarnej Hańczy. Mam na myśli szybkość działania wszystkich służb – tak Grzegorz Mackiewicz, przewodniczący Rady Powiatu Suwalskiego, mieszkaniec Potaszni, ocenił początek akcji ratowniczej po wywróceniu się cysterny w Brodzie Starym.

Sprawa transportu niebezpiecznych substancji, a także kontroli nad ich przewozem oraz działania służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo w przypadku takich zdarzeń jak to w nocy z niedzieli na poniedziałek była jednym z tematów w dyskusji funkcjonariuszy KM Policji w Suwałkach i Straży Granicznej w czasie wtorkowych konsultacji społecznych w Urzędzie Gminy Suwałki, poświęconych budowie „Mapy zagrożeń bezpieczeństwa" na terenie powiatu suwalskiego.

Jednym z uczestników spotkania był Grzegorz Mackiewicz, przewodniczący Rady Powiatu, mieszkaniec Potaszni, wsi sąsiadującej z Brodem Starym, w którym doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek do wywrócenia się cysterny przewożącej niebezpieczne substancje.

- Na szczęście skończyło się na strachu, a mogło dojść do tragedii – mówił przewodniczący Rady Powiatu, zwracając się do funkcjonariuszy policji. -  Niezrozumiałym dla mnie jest, że przez prawie siedem godzin, od 2:30 kiedy to wywrócił się samochód, aż do godziny 8:00 nie można było ustalić, jaką substancję przewożono w cysternie, chociaż były listy przewozowe i inne dokumenty, że trzeba było ściągać jednostkę ratownictwa chemicznego aż z Białegostoku. Mam na myśli działanie wszystkich służb.

- Na miejscu była ekipa straży pożarnej, a my tylko zabezpieczaliśmy drogę i miejsce zdarzenia – tłumaczyli policjanci. – Na miejscu był inspektor ochrony środowiska. O wymianie informacji nie chcę się wypowiadać. Teraz, na zlecenie prokuratury, prowadzimy czynności w kierunku sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy.

- To szkoda, że nie ma z nami przedstawicieli straży pożarnej – odparł Grzegorz Mackiewicz. - Nie zgadzam się, żeby z bazy transportowej, bo takowa jest w pobliżu, robiono bazę przechowywania środków chemicznych.        

Na  miejscu zdarzenia był Bogdan Wierzchowski, zastępca komendanta miejskiego PSP w Suwałkach, który w rozmowie z naszym portalem tak opisał przebieg akcji.

- Nie było konieczności ewakuacji. Miejsce, w którym przewróciła się cysterna od najbliższych zabudowań dzieliło około 300 metrów, a zgodnie z przepisami w takich sytuacjach strefa zagrożona to teren oddalony do 50 metrów od miejsca zdarzenia. Przyczyny wywrotki ustala policja, ale moim zdaniem,  gdyby nie gołoledź, ten samochód nie miałby prawa się przewrócić. Do zdarzenia doszło około 2:30, kilka minut po trzeciej poinformowaliśmy o tym Komendę Wojewódzką PSP w Białymstoku i o 6:27 na miejscu była jednostka ratownictwa chemicznego z Białegostoku. Z listu przewozowego wynikało, że ładunek to niebezpieczna substancja oznaczona symbolem ONZ 2810, a takim oznaczone są toksyczne gazy bojowe, wśród których jest też sarin (fluorometylofosfonian izopropylu) – silnie toksyczny fosforoorganiczny związek chemiczny z grupy fosfonianów, stosowany jako bojowy środek trujący, zaliczany do grupy środków paralityczno-drgawkowych.

Sarin to bezbarwna, bezwonna ciecz, łatwo mieszająca się z wodą i rozpuszczalnikami organicznymi. W temperaturze pokojowej sarin posiada wysoką prężność pary. Wnika do organizmu poprzez drogi oddechowe i skórę. Kilkanaście miligramów sarinu powoduje śmierć po kilku minutach – dop. źródło wikipedia.org). Środek ten produkowany jest tylko w pięciu państwach, w tym w Niemczech.

- Około ósmej udało się nam skontaktować z fabryką w Niemczech skąd pochodziła substancja - dodaje B. Wierzchowski. - Pierwsza informacja, jaką otrzymaliśmy, brzmiała groźnie: to sarin. Kiedy mieliśmy już wzywać na miejsce wojska chemiczne, Niemcy oddzwonili i poinformowali, że to jednak nie sarin, a w cysternie znajduje się środek do odgrzybiania skór..

Sprawa zatem wyjaśniła się, ale wciąż aktualne pozostaje pytanie Grzegorza Mackiewicza: czy bazę transportową można zamienić w składowisko środków chemicznych? Z mieszkańcami Brodu Starego, a chyba nie tylko z nimi, czekamy na wyniki postępowania prowadzonego przez KM Policji pod nadzorem suwalskiej prokuratury. Chętnie poznalibyśmy też stanowisko odpowiedzialnych za utrzymanie dróg powiatowych, zwłaszcza w czasie gołoledzi, po których jeżdżą samochody ciężarowe przewożące niebezpieczne ładunki. Czy musi dojść do tragedii na wielką skalę, żeby odpowiedzialni za nasze bezpieczeństwo zrozumieli, za co biorą pieniądze? Ten zakręt, na którym wywróciła się ciężarówka do bezpiecznych niestety nie należy. Bezpieczeństwa nie poprawia ograniczenie prędkości do 50 km/h. Problemem jest nasyp po prawej stronie (jadąc od Suwałk) ograniczający widoczność niemal do zera. Wiele wskazuje na to, że  pagórek ten zostanie zniwelowany w czasie budowy obwodnicy Suwałk. A może da się to zrobić szybciej. Owszem, to będzie kosztowało, ale życie ludzkie nie ma ceny.

(tm)

udostępnij na fabebook
24.02.2016, 10:45:04

GPO

To nie wina zakrętu lecz niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze.

23.02.2016, 21:35:03

gugała

Trzeba zrobić zakaz wjazdu do Potaszni, bo co będzie jak ktoś wjedzie samochodem komuś w dom? O nieszczęście nie trudno przecież. "Owszem, to będzie kosztowało, ale życie ludzkie nie ma ceny." Pozdrawiam przeczulonych tetryków.

23.02.2016, 17:30:15

gajowy

Mackiewicz, a kto to jest, aby pouczać zawodwą straż pożarną? Nie zna się, a się mądrzy

Skomentuj:
nick*
komentarz*
 
 
Sponsor pogody
Pogoda
Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać od nas informacje o nowych wiadomościach w serwisie podaj nam swój e-mail.

Kursy walut
03.04.2026 Kupno Sprzedaż
EUR 0.00% 4.2226 4.3080
USD 0.00% 3.6134 3.6864
GBP 0.00% 4.8314 4.9290
CHF 0.00% 4.5222 4.6136
Dodaj nowe ogoszenie