08.02.2013

Premier Litwy: problemy Polaków należy rozstrzygać w drodze kompromisu

Premier Litwy Algirdas Butkevičius, który w przyszłym tygodniu udaje się z wizytą do Warszawy, chce, by problemy Polaków na Litwie były rozstrzygane w drodze kompromisu.


„Powinniśmy znaleźć taki sposób rozstrzygania problemów, by zyskała jedna i druga strona, a to znaczy, że jedna i druga strona powinny ustąpić” - powiedział w czwartek premier Litwy Algirdas Butkevičius podczas spotkania z władzami samorządu rejonu solecznickiego, którego 80 proc. mieszkańców stanowią Polacy.


Polacy na Litwie od wielu lat borykają się z tymi samymi problemami: nie mają możliwości stosowania podwójnych - polskich i litewskich - nazw ulic i miejscowości w terenie, który zwarcie zamieszkują, oraz oryginalnej pisowni polskich nazwisk w litewskich dokumentach; mają problemy ze szkolnictwem polskim.

 

Podczas spotkania z władzami rejonu solecznickiego premier poinformował, że ustawa o mniejszościach narodowych, która reguluje używanie języka mniejszości w miejscowościach zwarcie przez nich zamieszkałych, ma trafić pod obrady Sejmu do 1 lipna tego roku.

 

Jeśli chodzi o oświatę, premier podkreślił, że krytykowany przez Polaków przewidziany w nowej redakcji ustawy o oświacie ujednolicony egzamin maturalny z języka litewskiego w szkołach litewskich i mniejszości narodowych nie zostanie odroczony. Zapowiedział jednak, że w związku z tym, iż program nauczania języka litewskiego w tych szkołach różni, „ocena tego egzaminu w szkołach litewskich i nielitewskich będzie się też różniła”.


Kwestią rozstrzygnięcia problemu pisowni polskich nazwisk w litewskich dokumentach z użyciem polskich znaków diakrytycznych, według premiera, ma się zająć specjalnie powołana rządowa grupa robocza.


„Na razie projekt ustawy o pisowni polskich nazwisk nie jest przygotowywany. Gdy grupa robocza zakończy pracę i przedstawi swe wnioski, zostanie podjęta decyzja o potrzebie przygotowania takiej ustawy” - powiedział premier.


Algirdas Butkevičius z wizytą do Warszawy udaje się 12 lutego.


Przebywający w Polsce szef litewskiej dyplomacji Linas Linkevičius przeprosił w rozmowie z „Rzeczpospolitą" za swoich kolegów, którzy w dniu ostatniej wizyty Lecha Kaczyńskiego nie poparli kompromisowej wobec polskiej mniejszości ustawy o pisowni nazwisk.

 

- To wielki wstyd – powiedział minister. - Prezydent Lech Kaczyński był wielkim przyjacielem Litwy. To, że stało się to podczas jego wizyty, jest przykre. Nie byłem wtedy posłem, ale chciałbym za to przeprosić. Tamto głosowanie pokazuje, jak trudne są to sprawy. Trzeba rozmów, trzeba zaufania. To była bolesna lekcja. Teraz nasz rząd chce ustawowych zmian w sprawach mniejszości, ale nie jest pewne, czy to się zakończy sukcesem. Pomóżmy sobie nawzajem. Myślę, ze to jest naszym wspólnym celem. W imieniu naszego rządu mówię, że naprawdę chcemy to zmienić.


Od Redakcji:

 

Wizyty litewskich polityków w Polsce stały się też okazją dla ugrupowań narodowych z oby krajów do zademonstrowania swoich poglądów i racji. Jak podaje portal Wilnoteka.lt, spotkanie ministrów spraw zagranicznych Litwy i Polski - Linasa Linkevičiusa i Radosława Sikorskiego - stało się pretekstem do kolejnych protestów w obronie polskiej mniejszości na Litwie. Około dziesięciu przedstawicieli Stowarzyszenia Memoriae Fidelis pikietowało pod Pałacem Przeździeckich w Warszawie, gdzie odbyło się spotkanie szefów dyplomacji obu państw. "Protest miał charakter ostrzegawczy, dlatego nie krzyczeliśmy haseł. Rozdawaliśmy oświadczenia naszego stowarzyszenia oraz oświadczenia Forum Rodziców Szkół Polskich na Litwie" - powiedział "Wilnotece" Aleksander Szycht z Memoriae Fidelis.

 

Zdaniem pikietujących rząd litewski zaczyna rozwiązywanie problemów Polaków na Litwie "od końca listy spraw najważniejszych i najpilniejszych". Pikietujący przekonują, że przede wszystkim powinny zostać rozwiązane kwestie związane z Ustawą o oświacie, a w szczególności z ujednoliconym egzaminem maturalnym z języka litewskiego.


Z kolei w Wilnie, 6 lutego br.,  przed siedzibą Ministerstwa Spraw Zagranicznych odbyła się pikieta. Uczestnicy protestowali przeciwko zamiarom nowego rządu, który chce zezwolić na dwujęzyczne nazwy ulic i miejscowości oraz na oryginalną pisownię nazwisk w oficjalnych dokumentach. Protestujących  też było około 10 osób. W większości to byli ludzie w starszym wieku. Ze sobą mieli narodową flagę oraz plakaty „Nazwy ulic tylko w języku państwowym”, „Ministrze negocjując z Polską bądźcie wierni Konstytucji i swej przysiędze”, „Tragiczna sytuacja litewskiej mniejszości w Polsce – pierwszorzędna sprawa dla rządu”.

 

Organizatorem pikiety był Litewski Związek Bojowników o Wolność (Lietuvos laisves kovotoju sąjunga (LLKS). Prezes Związku Jonas Burokas powiedział dla agencji ELTA, że trzeba współpracować z Polską na płaszczyźnie gospodarczej. Burokas jest również zaniepokojony, że rząd nie ma jasnego stanowiska w sprawie tabliczek czy pisowni nazwisk. Jego zdaniem litewski Sąd Konstytucyjny już w tej sprawie wypowiedział się, że nazwy miejscowości mogą być pisane tylko w języku litewskim.

 

Z protestującymi spotkał się doradca ministra Darius Skusevičius, ale jego słowa nie uspokoiły zebranych. „Powiedzieli nam, że minister nie będzie robił żadnych ulg w tych sprawach bez zmian w prawie. Nie zaprzeczono jednak, że po jakimś czasie Ustawa o języku państwowym może być znowelizowana. - zaznaczył Burokas.

 

Litewscy narodowcy wystosowali 6 lutego br. list do Sejmu, prezydenta oraz rządu Litwy, w którym żądają, aby język litewski nie był przedmiotem sporu między Wilnem i Warszawą.


udostępnij na fabebook
Skomentuj:
nick*
komentarz*
 
 
Sponsor pogody
Pogoda
Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać od nas informacje o nowych wiadomościach w serwisie podaj nam swój e-mail.

Kursy walut
07.14.2024 Kupno Sprzedaż
EUR 0.00% 4.4889 4.5795
USD 0.00% 4.1175 4.2007
GBP 0.00% 5.1508 5.2548
CHF 0.00% 4.5999 4.6929
Dodaj nowe ogoszenie