W puńskim skansenie odbył się już 32. Festiwal Teatrów na Klepisku (Stodolnianych). Swoje umiejętności pokazały zespoły ludowe z Puńska, Sejn oraz Litwy.
Festiwal, dofinansowywany przez polskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, tradycyjnie rozpoczął się przemarszem artystów spod Litewskiego Domu Kultury do skansenu, gdzie w przeniesionej przed laty stodole prezentowane były kolejne sztuki teatralne.Mimo że wystawiane w języku litewskim, to zrozumieć ich treść nie jest trudno. Są to przeważnie komedie, a artyści grają tak sugestywnie, że śmieją się nawet turyści z dalekich krajów, którzy coraz częściej trafiają na gościnną ziemię puńską.
Sama nazwa „Teatr na Klepisku" wzięła się stąd, że przed laty nie było na wsi ani domów kultury, ani świetlic. Jedynym miejscem, gdzie mógł zebrać się tłum ludzi, była waśnie stodoła.
Potem, w latach 70- tych ubiegłego wieku, gdy jakieś tam domy kultury co prawda już były, to rolnicy budując nowe stodoły, specjalnie przystosowywali je nie tylko do składowania siana i zboża, ale i…wystawiania sztuk teatralnych. W zasadzie w każdej wsi można było znaleźć z jedną taką stodołę. Takie przedstawienia obywały się m.in. w Krejwianach, Wołyńcach, Klejwach, Wojtokiemiach, Żegarach.
Obecnie m.in. ze względów bezpieczeństwa pożarowego, takie spektakle odbywają się bądź w domach kultury, bądź właśnie w skansenie. Inna sprawa, że najstarsi mieszkańcy nie pamiętają, by w czasie spektaklu spłonęła jakaś stodoła. Każdy widz czuł potrzebę bycia odpowiedzialnym.
WYG
Fot. Jolanta Malinowska - Wiaktor








