W miejsce nieobecnych od lat policjantów bawiące się dwulatki. Takie plany, odnośnie niszczejącego posterunku policji, ma wójt gminy Raczki. Do piętrowego budynku chce też przenieść urzędników obsługujących szkoły. Nastolatki liczyć będą tam mogły na miejsce do spotkań.
Posterunek policji w Raczkach zlikwidowano kilkanaście lat temu. Od tego czasu wieś patrolowali mundurowi z Suwałk i Bakałarzewa. To pod tamtejsze placówki podlegał bowiem teren raczkowskiej gminy. Z czasem nieobsadzony piętrowy posterunek zaczął popadać w ruinę.
Raczki chciały pójść śladem sąsiednich gmin i z własnych środków utrzymywać posterunek. Nie byłaby to stała całodobowa placówka, a miejsce, gdzie policjanci w określonych godzinach przyjmowaliby interesantów. Z czasem gmina przejęła budynek od policji. Jest on jednak duży i urzędnicy chcą go wykorzystać w całości.
- W starym posterunku chcę stworzyć miejsce, gdzie mógłby funkcjonować żłobek. Byłby to lokal udostępniony prywatnemu najemcy pod punkt opieki dla dzieci w wieku od zera do trzech lat - mówi Andrzej Szymulewski, wójt gminy Raczki.
Pieniądze na ten cel zarezerwowano już w tegorocznym budżecie. Będzie to 75 tysięcy złotych. Gmina liczy też, że osobie prowadzącej placówkę uda się pozyskać środki z programu Maluch. To skutkować będzie obniżką opłat za żłobek.
- Chciałbym też, aby w budynku działał klub młodzieżowy, a z czasem również siłownia – zapowiada wójt Raczek.
Szymulewski planuje przenieść tam również urzędniczki z biura obsługi szkół. Opuszczone przez lokale przy Nowym Osiedlu zająłby wtedy Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej.
(mkapu)








