We wtorek. 18 sierpnia w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyła się rozprawa dotycząca decyzji Krajowej Izby Odwoławczej unieważniającej wcześniejszy wybór oferty firmy Mirbud na wykonawcę odcinka Rail Baltiki Białystok – Ełk.
Zakres prac obejmuje modernizację i rozbudowę odcinka linii 38 o drugi tor, jego elektryfikacji oraz przystosowania do kursowania pociągów z prędkością 200 km/h.
Rok temu, 12 sierpnia 2025 Polskie Linie Kolejowe S.A. otworzyły oferty złożone w przetargu na wykonanie dokumentacji wykonawczej i realizacja robót budowlanych na odcinku Białystok- Ełk. W listopadzie 2025 roku za najkorzystniejszą ofertę w przetargu na modernizację linii 38 na odcinku Białystok - Ełk uznano tę złożoną przez konsorcjum Torpolu i Mirbudu.
Krajowa Izba Odwoławcza w połowie stycznia 2026 roku nakazała unieważnić ten wybór. Od tamtego czasu sprawa czeka na swój finał w sądzie. I jeszcze poczeka, bo we wtorek sąd odroczył ogłoszenie wyroku do 4 września. Tego samego dnia być może zapadnie też wyrok dotyczący odwołania się innej firmy wykluczonej z przetargu - Budimexu.
Oferta polskiego konsorcjum Torpol-Mirbud opiewała na 4,57 miliarda złotych brutto i była o ponad 410 milionów złotych tańsza od oferty konsorcjum Budimeksu i firmy PORR (4,98 mld zł) oraz oferty Track Tec Construction opiewającej na 5,2 mld zł, czyli o ponad 650 milionów drożej niż oferta Mirbudu i Torpolu.
Zarzewiem sporu stała się kara nałożona na firmę Mirdud w 2022 roku w wysokości 15 tysięcy złotych roku za naruszenie warunków decyzji środowiskowej na jednym z kontraktów drogowych, o której to firma nie wspomniała podczas kolejowego przetargu..
Spółka Mirbud przekonuje, że nie zataiła informacji, bowiem jest ona dostępna na jej stronie internetowej oraz podkreśla, że nie była podmiotem zobowiązanym do przestrzegania warunków decyzji środowiskowej, gdyż jej adresatem była GDDKiA. Takie stanowisko spółki potwierdził Naczelny Sąd Administracyjny w kwietniu 2026 roku.
Na prośbę portalu architektura murator plus rzecznik Mirbudu Paweł Bruger przekazał następujące oświadczenie:
- Nie chcemy komentować przebiegu rozprawy przed zapadnięciem wyroku. Mogę jedynie powiedzieć, że podnosiliśmy argumenty, dotyczące proporcjonalności kary nałożonej na naszą firmę i konsekwencje finansowe, jakie może ona mieć dla realizacji tej inwestycji. Przypomnę, że obecna oferta, która jest na stole w tym przetargu jest o blisko 700 mln zł droższa od tej złożonej przez naszą firmę.
A taka jest oferta konsorcjum Track Tec Construction (lider), Intopu, Intopu Warszawa, Unibepu i Pomorskiego Przedsiębiorstwa Mechaniczno-Torowego, które to PLK S.A. wybrały pod koniec kwietnia 2026 roku, a który to wybór został utrzymany w mocy po wyroku KIO z początku czerwca bieżącego roku. Tyle tylko, że PLK S.A. wciąż czeka na zakończenie kontroli uprzedniej, prowadzonej przez Urząd Zamówień Publicznych i podpisać umowy nie może.
Inwestycja powinna zostać zakończona w 2029 roku, co by uchroniło Polskę przed przepadkiem unijnego dofinansowania. Szanse na to są coraz mniejsze.
- Jeśli przepychanka formalno-prawna pomiędzy wykonawcami w Krajowej Izbie Odwoławczej i w sądzie jeszcze potrwa, to my – z przyczyn formalnych – za chwilę ten przetarg będziemy musieli po prostu unieważnić – ostrzegał już wcześniej Marcin Mochocki, członek zarządu PKP PLK, dyrektor ds. realizacji inwestycji, w rozmowie z portalem rynek - kolejowy.
Żadna bowiem z firm nie będzie już w stanie wykonać prac w ustalonym terminie.
PLK otrzymała ogromne unijne dofinansowanie - ponad 800 mln euro z mechanizmu CEF, które trzeba rozliczyć do końca 2029 roku.
W sytuacji, gdy nie będzie można wykorzystać unijnych pieniędzy, zostanie ogłoszony nowy przetarg za polskie pieniądze, przesunięte z innych planowanych kolejowych inwestycji. Jeżeli i w tych ewentualnych przetargach będzie taki prawny galimatias, to Bóg jeden wie, kiedy trasa Rail Baltica po polskiej stronie zostanie zbudowana.
Przypomnijmy, że jeszcze nie zakończono nawet prac projektowych dla odcinka Ełk – Trakiszki. Już pod konie kwietnia 2026 roku ówczesny wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak tak owił na stacji PKP w Białymstoku:
- Pierwotnie Rail Baltica w dokumentach unijnych miała termin 2030 rok, ale to się nie wydarzy. Zarówno w krajach nadbałtyckich, żeby zrealizować tę linię w tym terminie, jak i nie wydarzy się po naszej stronie, z tym całkowicie nowym odcinkiem 80 km od Ełku przez Suwałki do granicy w Trakiszkach. Dlatego też, biorąc pod uwagę, że on jest bardzo kosztowny, bo to jest kwota około 10 miliardów złotych, my patrzymy też na to, co można jeszcze zrobić lepiej na istniejących liniach. Dlatego teraz trwa modernizacja linii Białystok - Sokółka i dalej w kierunku Augustowa do Suwałk.
WYG
Źródła:PKP; rynek- kolejowy; architektura murator
Fot: PKP PLK – przebudowna stacja w Elku










