Miejscami mleczny kolor i dziwny zapach miała w czwartkowy ranek, 14 maja, rzeka Czarna Hańcza na odcinku między Suwałkami a jeziorem Wigry. O zanieczyszczeniu rzeki zawiesiną powiadomił służby jeden z mieszkańców wsi Sobolewo.
- Informacja o tym, że coć się dzieje z Czarna Hańczą dotarła do nas pare minut po godz. 7:00 – opowiada Jarosław Borejszo, p.o. dyrektora Wigierskiego Parku Narodowego. – Natychmiast pojechaliśmy na miejsce z urządzeniami pomiarowymi, koledzy z Pracowni Naukowej WPN zbadali podstawowe parametry fizykochemiczne wody. Okazało się że jest zawiesina, że woda jest mętna i jest specyficzny zapach, ale wszystkie parametry są w normie. Zresztą, gdyby takie były niewłaściwe, automatycznie otrzymalibyśmy powiadomienia z naszego urządzenia, który mierzy parametry w Sobolewie.
Z Sobolewa jeszcze kawałek do jeziora Wigry. Pracownicy WPN spenetrowali rzekę na całym odcinku. Nigdzie nie zaobserwowano śniętych ryb, których – jak przypomina sołtys Sobolewa Małgorzata Dojnikowska - nie brakowało kilka lat temu, kiedy doszło do awarii suwalskiej oczyszczalni ścieków.
- Od tego czasu mieszkańcy są szczególnie uczuleni na wszelkie niepokojące zjawiska – podkreśla Małgorzata Dojnikowska.
Na miejscu pojawili się też inspektorzy Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska, którzy pobrali próbki zarówno w miejscu zanieczyszczenia w Sobolewie, jak i przy stacji paliw w Suwalkach, a także skontrolowali oczyszczalnię ścieków. Stwierdzili, że oczyszczalnia funkcjonuje prawidłowo. Wyniki badania próbek będą znane za tydzień, ale najprawdopodobniej była to zawiesina mineralna, a mieliśmy do czynienia z wydarzeniem incydentalnym i krótkotrwałym.
Czy ktoś coś wylał do Czarnej Hańczy, co przedostało się do rzeki? Źródło zanieczyszczenia próbowała znaleźć policja.
WD








