16.03.2023

Suwalczanka Monika Halicka potrzebuje naszej pomocy

Suwalczanka, pani Monika Halicka, choruje na rzadką, nieuleczalną chorobę - ataksję rdzeniowo - móżdżkową z zespołem pozapiramidowym. Porzebuje finansowego wsparcia, aby móc walczyć o zdrowie zagranicą.

Tak pisze o sobie pani Monika:

"Całe życie pomagałam innym, zbiórka idzie kiepsko, a moja choroba jest nieuleczalna, śmiertelna.

Często rozmawiamy o normalności. Jednak co to tak naprawdę jest? 

Czy normalna codzienność to ciągłe wizyty u lekarzy, bo żaden z nich mimo doświadczenia i wykształcenia nie może pomóc?

Czy może to ciężka reklamówka leków, którą trzeba raz w miesiącu ciągnąć przez miasto. 

Ktoś jeszcze powie, że jego normalnością jest wieczny pobyt w szpitalu...z całym arsenałem rurek dopiętych do gardła, przewodów, respiratorów i innego ustrojstwa. 

Czy ja tak mam? Nie...i dzięki Wam jest duża szansa, że uniknę takiego życia. Wszystko zależy jednak od Was.

Macie pytania? Pomogę Wam... Tak jestem dorosła. Tak... Mam swoją rodzinę.. Tak pracuję, jak większość z Was na etacie, który w tym kraju niestety nie pozwala na leczenie dziwnych nietypowych schorzeń. A niestety..miałam to nieszczęście, że trafiła mnie strzała takiego schorzenia. 

Walczę...każdego dnia i to dosłownie. 

Moja choroba była ze mną od zawsze, choć nie zawsze wiedziałam co mnie zabija. Często ludzie zwracali mi uwagę, że trzęsą mi się ręce, ale dopiero gdy skończyłam 16 lat...zaczęłam zauważać inne objawy. Lekarze sami wiecie..jak to lekarze. Zgadywanie ze szklanej kuli zamiast robić badania. 

Stosy witaminek, żelaza itd. I w wieku 18 lat trafiłam na prawdziwego guru wróżenia z fusów, który stwierdził palpacyjnie, że to Parkinson. 

Taki drugi Kaszpirowski tylko w miejscowym gabinecie NFZ. Żyłam dalej normalnie wierząc w jego słowa. Ciągle czułam się niezgrabna, potykałam się, zaczepiałam 

o przedmioty, meble. Niby to taki brak koordynacji...ale nie do końca. Za jakiś czas takie objawy pojawiły się w drugiej dłoni, potem żuchwa i rozszerzało się to powoli na całe ciało. Gdy jestem zdenerwowana to efekt ten tylko się wzmaga. Cała się trzęsę, nie mogę się skupić nawet na podstawowych czynnościach. 

Gdy tata zaczął mocniej chorować, stwierdziłam, że nie chcę umierać. A już na pewno nie w ten sposób. Widziałam jak od 2020 roku przez błąd lekarzy tata czuł się coraz gorzej. Biorąc Lewodope Madopar czuł się coraz gorzej. A nie powinien go nawet dostawać. Jemu nie udało się dożyć spokojnej starości... Przez prawie rok leżał w domu. Nie wyobrażam sobie, że mnie może spotkać to samo. Ja już wiem na co choruję. Po wielu bataliach udało się to ustalić. 

Sama w 2020 trafiłam do szpitala z dyskopatią, ale jednak badano mnie trochę już dokładniej. Skupiono się bardziej na drżeniu i sposobie w jaki się poruszam. 

Po wielu konsultacjach okazało się, że byłam źle diagnozowana. Potwierdzono u mnie wtedy ATAKSJĘ RDZENIOWO MÓŻDŻKOWĄ z zespołem pozapiramidowym. Poważna nieuleczalna choroba. To brzmiało jak wyrok. Nie mogłam uwierzyć, że jest tak źle. 

Było gorzej niż mi się wydawało. Byłam już przyzwyczajona do bólu i codziennych niedogodności.  Jednak jest coraz gorzej".

 

udostępnij na fabebook
Skomentuj:
nick*
komentarz*
 
 
Sponsor pogody
Pogoda
Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać od nas informacje o nowych wiadomościach w serwisie podaj nam swój e-mail.

Kursy walut
03.22.2023 Kupno Sprzedaż
EUR 0.00% 4.6765 4.7709
USD 0.00% 4.4335 4.5231
GBP 0.00% 5.2967 5.4037
CHF 0.00% 4.7230 4.8184
21.03.2023

Mieszanka zbożowa

Dodaj nowe ogoszenie