Jedni wychodzili, drudzy wchodzili. Tysiące Suwalczan i turystów przewinęło się przez nasze lokalne lotnisko, które w sobotnie popołudnie i wieczór było lotniczą stolicą Polski.
To już szósta edycja największych w północno-wschodniej części kraju pokazów lotniczych. Po raz pierwszy jednak odbywała się w upale. Przed godz. 16:00 temperatura powietrza osiągnęła 30 °C w cieniu i przez kolka kolejnych godzin taka wartość się utrzymywała.
Na lotnisku cienia nie uświadczysz, ale uczestnicy imprezy radzili sobie z doskwierającym słońcem. Namiociki, parasole, krem do opalania, napoje.
Mimo postępującej komercjalizacji Odlotowych Suwałk, wprowadzenia biletów wstępu oraz opłat za możliwość robienia zdjęć z najlepszego miejsca, mimo tego ze większość latających maszyn i ekip suwalska publiczność widziała już nawet kilkukrotnie, magnesem jest piknikowy charakter imprezy. Ludzie ciągnęli na ulice Wojczyńskiego całymi rodzinami i grupami przyjaciół, by spotkać kolejnych znajomych.
Po raz pierwszy nad Odlotowymi Suwałkami przeleciały odrzutowce MIG29. Dwa myśliwce doleciały z bazy wojskowej w Malborku, zrobiły dużo huku i jeszcze większe wrażenie, chociaż trzeba przyznać, że mniejsze niż F16, które gościliśmy przed rokiem. Nowością i dużą atrakcją były popisy pilotów na historycznych maszynach z czasów II wojny światowej i wojny w Wietnamie. Tradycyjnie jednak, furorę zrobił pokaz czterech pszczółek – odrzutowców Baltic Bees Jet Team.
Zupełna nowością jest wydłużenie imprezy na dwa dni. W niedzilelę – wstęp bezpłatny - Air Show w dużej części zostanie uziemiony i przybierze charakter pikniku naukowo-rodzinnego Będą nowoczesne strefy VR (wirtualna rzeczywistość), interaktywne pokazy i eksperymenty, zaawansowane warsztaty dla dzieci i młodzieży oraz spotkania z wyjątkowymi gośćmi świata nauki i lotnictwa.
Wojciech Drażba
Fot. Suwalki24.pl








