Dzięki suwalskim radnym stand-upper Mateusz Socha zrobił sobie najlepszą reklamę w naszym mieście i mocno przysłużył się promocji uprawianego przez siebie gatunku.
Nie dyskusja nad planem przyszłorocznych dochodów i wydatków miasta, a to czy sala koncertowo-teatralna Suwalskiego Ośrodka Kultury moze być areną występów stand-upperów, wzbudziła najgorętszą dyskusję na ostatniej w tym roku sesji Rady Miejskiej w Suwałkach.
Na problemy zwiazane z wynajęciem mogącej pomieścić około 700 widzów sali SOK poskarżyli się mediach społecznościowych Mateusz Socha i jego menadżer, a ich zarzutami o stosowanie cenzury przejeli się radni Kamil Lauryn (na zdjęciu) i Jacek Niedźwiedzki. Zwrócili się oni do prezydenta miasta o wyjaśnienia, zarzucili dyrektorowi SOK-u dzielenie kultury na "dobrą" i "złą" oraz niegospodarność.
Ignacy Ołów, dyrektor SOK odpierał, że - według zapisów w kontrakcie - zobowiązał się do promowania kultury, zwłaszcza wysokiej, a pełen wulgaryzmów stand-up na pewno kulturą nie jest i on nie weźmie odpowiedzialności za jego promowanie. Po obejrzeniu materiałów na YouTube, odmówił temu wykonawcy. Kwestia występu Mateusza Sochy nie jest zamknięta, ale gdyby do niego doszło, nie wyszłoby z tego nic dobrego, dyrektor musiałby wynajmować sale innym stand-upperom, także tym najniższych lotów. Dyrektor dodał, że ma już zajęte przyszłoroczne weekendy, m.in. na koncerty Pawła Domagały, Baranovskiego, Sławka Uniatowskiego ZPiT Śląsk, że finalizuje koncert Dawida Podsiadły, a zależy mu na tym, żeby przed publicznością pokazały się grupy ćwiczące w SOK-u. Wspomniał o ciążącym na nim ustawowym obowiazku zaoszczędzenia w przyszłym roku 10 proc. energii.
Z opinią dyrektora Ołowia, że Suwalski Ośrodek Kultury, co zaakcentował, nie jest dobrym miejscem dla stand-upu zgodził się Bogdan Bezdziecki, przewodniczacy komisji kultury Rady Miejskiej. Proponował, by dyskusję kontynuować na forum komisji i przypomniał, że w Suwałkach jest wiele innych scen.
Jako zwolennik i częsty odbiorca stand-upu przedstawił się radny Marek Zborowski, twórca znanego Studia Piosenki Beciaki, do niedawna dyrektor szkoły, nauczyciel. Przypomniał wszystkim, że najlepsi polscy stand-upperzy przyjeżdzają do Suwałk od lat. Areną ich występów jest jedna z popularnych restauracji, wejściówki do niej rozchodza się jak świeże bułeczki i tak powinno pozostać. Bilety mogą kupować tylko dorośli, nie ma zarzutów o propagowanie przekleństw, wulgarnego języka, nieprzyzwoitych treści wśród nieletnich.
WD
Fot. UM Suwałki








