Zaplanowany na 14 stycznia koncert Suwalskiej Orkiestry Kameralnej będzie ostatnim pod dyrekcją Krzysztofa Jakuba Kozakiewicza. Z orkiestrą i publicznością tym wydarzeniem pożegna się też kilku muzyków.
W lutym, na Koncercie Walentynkowym w roli dyrygenta zadebiutuje Cezary Gójski, który za cel postawił sobie uczynić orkiestrę bardziej suwalską, oprzeć ja na muzykach mieszkających w Suwałkach lub regionie lub pracujących w naszych mieście. Razem z nim orkiestrę będzie tworzyć 15 osób, wśród nich 11 miejscowych, bardziej dyspozycyjnych od tych, którzy dojeżdżali dotąd z Białegostoku czy Warszawy.
- Chcę postawić na poprawę poziomu artystycznego – mówi Cezary Gójski. - Moim pomysłem jest przede wszystkim zwiększona liczba prób, przynajmniej o jeden dzień. Oprócz tego chcę postawić na edukację szkolną, czyli na większą ilość audycji edukacyjnych dla dzieci. Za cel postawiłem sobie też znaczną poprawę współpracy z tutejszą szkołą muzyczną. To jest mój priorytet, bo sam jestem w niej nauczycielem.
Suwalska Orkiestra Kameralna powstała i działa przy SOK od 15 lat. W tym czasie, jak dowodzili podczas spotkania z dziennikarzami dyrektor Suwalskiego Ośrodka Kultury Ignacy Ołów i Cezary Gójski, Państwową Szkołę Muzyczna ukończyło wielu znakomitych muzyków, którzy ukończyli renomowane uczelnie, a nigdy nie zagrali w Suwalskiej Orkiestrze Kameralnej. Teraz będą mieli okazję.
- Dodatkowo chcę nawiązać współpracę z innymi grupami Suwalskiego Ośrodka Kultury – dodaje Cezary Gójski.
Jak uzupełnia Katarzyna Gościewska, inspektor orkiestry, chodzi o współpracę, wspólne występy m.in. z także działającymi w SOK-u Studiem Piosenki, Studiem Tańca, orkiestrą dętą, jazzową.
Dyrektor Suwalskiego Ośrodka Kultury Ignacy Ołów mówi o wprowadzeniu świeżości, o planowanych koncertach z okazji 30-lecia Beciaków czy piosenek Krzysztofa Krawczyka.
- Oczywiście, nie zamierzamy rezygnować z muzyki poważnej, artystycznej, opery i operetki, ale chcemy urozmaicać repertuar. Zresztą, nikt chyba nie powie, że utwory wykonywane przez Irenę Santor czy Zbigniewa Wodeckiego nie są muzyką artystyczną, a koncerty ich piosenek zapełniały salę.
Budżet Suwalskiej Orkeeistry Kameralnej wynosi ok. 300 tys. zł, w tym 60 tys. zł to planowane dochody ze sprzedaży biletów. W tym roku nie zostaną one osiągnięte. Na koncerty przychodziło 60 - 80 osob, ostatni z organizowanych musiał być odwołany z powodu znikomego zainteresowania. To jeden z powodów nie przedłużenia umowy z Krzysztofem Jakubem Kozakiewiczem. Informacje o tym fakcie skutkowały petycją do władz miasta, podpisami w obronie orkiestry.
- Nikt nigdy nie chciał jej likwidować – podkreśla Ignacy Ołów. - W Suwalskiej Orkiestrze Kameralnej nie ma muzyków pracujących na etatach. Pan dyrygent jako jedyny zatrudniony jest na umowę o dzieło na okres roku, a muzycy pracują na umowy zlecenia, na każdy koncert oddzielne. W każdej chwili, w razie gdyby dyrygent lub dany muzyk się nie sprawdzili, to ja jako dyrektor mam prawo nie zatrudnić ich na kolejny koncert lub na kolejny rok.
Wojciech Drażba








