Ponad 200 uczestników z Polski i z Litwy zgromadziła doroczna wystawa i parada starych samochodów i motocykli "Suwalskie Klasyki Nocą", w której mają prawo brać udział pojazdy mające co najmniej 30 lat.
Stan techniczny nie jest najważniejszy, zresztą sporo pojazdów dotarło na lawetach, ale data produkcji jest nieprzekraczalnym kryterium.
Zbiórka na parkingu przy Suwałki Arenie, a potem długi przejazd ulicami miasta i powrót na Zarzecze, gdzie roiło się od chcących dotknąć i pooglądać cuda starszej techniki.
- Ludzi jest coraz więcej i liczba chętnych do udziału z kraju i zagranicy się zwiększa – mówi Paweł Kruszniewski, organizator imprezy, której celem jest przede wszystkim integracja pasjonatów motoryzacji, których łączy sentyment do starych aut i motocykli, którzy przekazują zamiłowanie młodszym pokoleniom.
- Niestety, ze smutkiem muszę stwierdzić, że im młodsi ludzie, tym mniejszy sentyment do starych technologii – zauważa Paweł Kruszniewski.
Muzealne dzisiaj egzemplarze może nie są niezawodne, ale za to łatwe w naprawie. Tego nie da się powiedzieć o nowych pojazdach. Nie każdy może je naprawić, a na pewno kosztuje to duże pieniądze. Inaczej ze starymi samochodami – czasami wystarczy chęć, czasami kawałek rurki, czasami sam młotek.
Coraz więcej wśród zabytków małych fiatów, polonezów, dostawczych żuków. Na wystawę przyjeżdżają też bardziej wiekowe pojazdy.
- W tym roku bardzo spodobała się mi replika milicyjnego fiata oraz najstarszy na dzisiejszej wystawie motocykl, harley, 1935 rok – mówi Paweł Kruszniewski.
WD
Fot. Suwalki24.pl i UM Suwałki








