Czuję się tak, jakbym znowu stawała na podium – mówiła Urszula Kielan, wicemistrzyni olimpijska w skoku wzwyż z igrzysk w Moskwie 1980 roku. – To wspaniałe uczucie zabiorę ze sobą do Warszawy, ale tablica z moim nazwiskiem i dokonaniami tutaj pozostanie.
Znakomita lekkoatletka cieszyła się, że poznała lub znowu spotkała kolegów, którzy reprezentowali Polskę w różnych dyscyplinach i konkurencjach na największych imprezach. Urszula Kielan była jedną z 20 osób uhonorowanych dzisiaj podczas ósmej już edycji Alei Olimpijczyków i Mistrzów Sportu, którą organizuje WOSiR Szelment wraz z Wojciechem Fortuną, mistrzem olimpijskim w skokach narciarskich z Sapporo, inicjatorem przedsięwzięcia, kustoszem tutejszej wystawy "Od Marusarza do Małysza i Kowalczyk".
Wystawa wzbogaciła się dziś o kolejne pamiątki. Kierujący od niedawna WOSiR-em Szelment Piotr Markiewicz, brązowy medalista olimpijski z Atlanty, przekazał Wojciechowi Fortunie medal wywalczony przez polskie kajakarki w Rio, Leszek Błażyński junior – replikę medalu swojego ojca, działacze Gwardii Zakopane – strój znakomitego skoczka Dawida Kubackiego, który nie mógł przyjechać do Szelmentu. Cennych prezentów było znacznie więcej.
Dzięki Wojciechowi Fortunie wiele byłych gwiazd sportu gości na Suwalszczyźnie po raz pierwszy i nie tylko się nią zachwyca, ale też – jak Czesław Lang, wicemistrz olimpijski w kolarstwie z Moskwy, dyrektor Tour de Pologne, który odsłaniał tablicę kolarza torowego Ryszarda Konkolewskiego – planuje zorganizować tu kolarskie wydarzenia.
- Aleja Olimpijczyków i Mistrzów Sportu ma promować sport i upamiętniać ludzi, którzy na to zasłużyli – mówi Wojciech Fortuna. – Cieszę się, że ciągle pomagają mi fundatorzy obelisków i tablic, że tylu znakomitych zawodników, dzisiaj już emerytowanych, przyjmuje zaproszenie.
Wielcy nie zapominają, komu zawdzięczają sukcesy. Siatkarz Ryszard Bosek dziękował kolegom z boiska, a „człowiek, który zatrzymał Anglię” – bramkarz Jan Tomaszewski, ubrany w koszulkę drużyny „Orłów Górskiego” – wielkiemu trenerowi Kazimierzowi Górskiemu.
- Dzięki niemu zdobyliśmy miejsca w sercach kibiców. Tego nie da się kupić za żadne pieniądze. Dziękuję, Panie Kazimierzu – mówił medalista piłkarskich Mistrzostw Świata 1974, wicemistrz olimpijski z Montrealu.
Obok Jana Tomaszewskiego, z grona piłkarzy uhonorowani zostali Antoni Szymanowski, Zbigniew Boniek i nieżyjący już Janusz Kupcewicz, spośród lekkoatletów – Urszula Kielan, Ewa Kłobukowska, Jerzy Pietrzyk i tragicznie zmarli Tadeusz Ślusarski i Władysław Komar. Ze sportów nieolimpijskich uhonorowani zostali najwybitniejszy w historii pilot szybowcowy Sebastian Kawa i mistrz świata w karate kyokushin Piotr Sawicki.
Swoją gwiazdę, a także zmarłego w Nowym Jorku brata-bliźniaka Kazimierza Lipienia, odsłaniał świetny zapaśnik Józef Lipień. Towarzyszący mu Andrzej Supron odsłaniał tablice poświęcone kolegom z zapaśniczej maty – Włodzimierzowi Zawadzkiemu i Ryszardowi Wolnemu.
- Gratuluję pomysłu Wojciechowi Fortunie – mówił Andrzej Supron. – Ja sam „leżę” w trzech alejach gwiazd, ta jest kolejna. Takie miejsce uwiecznia nas „na wieki”, ale nie jest to cmentarz. To miejsce upamietnia sportowców, ktorzy godnie reprezentowali nasz kraj.
- Dzięki Alei zarażamy młode pokolenie pasją nie tylko do aktywności sportowej i naśladowania mistrzów, ale też do promujemy polskie sukcesy. Sława i prestiż tego miejsca nadal rośnie, a każda kolejna edycja cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Często widzimy tutaj gości, którzy nawet indywidualnie, prywatnie przyjeżdżają i przyglądają się tym płytom – cieszy się Piotr Markiewicz, prezes WOSiR Szelment.
Tekst i fot. Wojciech Drażba








