W sobotnim finale konkursu rzutu oszczepem na Mistrzostwach Świata w Tokio wystąpi Polka, ale nie będzie to Maria Andrejczyk.
Oszczepniczka LUKS Hańcza Suwałki, która po olimpijskie srebro sięgała właśnie w Tokio dzisiaj osiąga znacznie słabsze wyniki niż przed czterema laty, kiedy w Splicie ustanowiła fenomenalny rekord Polski – 71,40 m, a na igrzyskach olimpijskich rzuciła 64,61 m.
W tym roku najlepszym wynikiem 29-letniej suwalczanki było 60,42 m, uzyskane na Drużynowych Mistrzostwach Europy w Hiszpanii i dzisiaj w Tokio nie poprawiła tego wyniku. Majka osiągnęła 60,04 m, zajęła 16. miejsce i odpadła w eliminacjach.
Do 12-osobowego finału, z 9. wynikiem – 61,79 m, który jest jej rekordem życiowym awansowała natomiast 24-letnia Małgorzata Maślak-Glugla. Zawodniczka ULKS Uchowo wygrała z Marią Andrejczyk na tegorocznych Mistrzostwach Polski w Bydgoszczy, gdzie dwukrotnie poprawiała życiowe osiągnięcia – 61,14 m i 61,42 m.
W Tokio minimum kwalifikacyjne, które dawało automatyczny awans, wynosiło 62,50 m. Warunki nie sprzyjały, panie rzucały pod wiatr i ten wynik przekroczyło tylko 5 oszczepniczek. Pozostałych 7 kwalifikowało się rezultatami.
W rozmowie z reporterem TVP Sport Maria Andrejczyk nie kryła rozczarowania występem w Tokio i całym kończacym się sezonem. Trenowała ciężej niz w ubiegłym roku, ale efektów nie było, szwankowala technika.
- Chcę trenować dalej, bo w konkurencjach rzutowych długo można ciągnąć karierę - powiedziała 29-latka.
W ubiegłym roku na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu Majka była ósma z wynikiem 62,44 m (w eliminacjach machnęła 65,52 m). Tuż przed nią uplasowała się 42-letnia Australijka Kathryn Mitchell.
Wojciech Drażba
Fot. Archiwum Suwalki24.pl








