Nie odstraszały ceny, sięgające 5 zł za sztukę, ani mróz, wynoszący -13°C. Od rana pod suwalskimi cukierniami ustawiały się kolejki.
Tradycja jedzenia tłustych słodkości w ostatni czwartek przed wielkim postem jest silniejsza niż strach przed stanięciem na wagę. Zresztą, jeden zawiera 250 kalorii, a żeby przytyć 1 kg, trzeba by było skonsumować 20 pączków.
Jak najbardziej można tyle pochłonąć, bo apetyt rośnie w miarę jedzenia, a wybór smaków jest olbrzymi. Mamy pączki w pudrze, z marmoladą, nadzieniem różanym, śliwkowym, wiśnią, czarną porzeczką, maliną, truskawką, z budyniem, płatkami migdałów, toffi, snikersem, w pudrze, z kokosem, z czekoladą.
Ceny od 25 groszy w najpopularniejszej sieciówce po 4–5 zł w cukierniach. Chętnych i na te najtańsze, i na najdroższe nie brakuje.
Smacznego!












