Od niedzielnego późnego wieczora, 16 sierpnia odpowiedzi na te pytania poszukują funkcjonariusze Komendy Miejskiej Policji w Suwałkach.
Powiadomienie o znalezionych na brzegu niedaleko ośrodka żeglarskiego i restauracji ubraniach i butach służby otrzymały w niedziele po 20:00. Natychmiast podjęły akcje, bez efektu.
Straż Pożarna, której specjalistyczne łodzie i roboty podwodne przeczesywały akwen, zakończyła swoje poszukiwania w poniedziałek przed południem. Nikogo w Arkadii nie znalazła.
- Nie wpłynęło do nas żadne zgłoszenie o tym, by ktoś zaginął – mówi Anna Wałecka-Chamiuk z Komendy Miejskiej Policji w Suwałkach. – Funkcjonariusze ustalają teraz, czyje ubrania i obuwie zostały wczoraj odnalezione na brzegu Zalewu.
W tym roku w Zalewie Arkadia doszło do dwóch tragedii, do obu po drugiej stronie akwenu, przy plaży, w ostatnim tygodniu czerwca. Najpierw topił się 14-letni chłopak, któremu nie udało się uratować życia w szpitalu. Kilka dni później wczesnym rankiem policja otrzymała od wędkarzy zgłoszenie o ciele mężczyzny unoszącym się na wodach Zalewu. Na brzegu znaleziono plecak i ubrania topielca , a także dowód osobisty. Okazalo się, że utonął 47-letni mężczyzna pochodzący z Suwałk, a mieszkający w Białymstoku.
Tekst i fot. Wojciech Drażba










