23.04.2014

Rosja. Embargo na polskie jabłka?

Jest już rosyjskie embargo na polska wieprzowinę, częściowe na polskie mleko, a szykuje się także na polskie owoce i warzywa. Tylko minister rolnictwa zdążył pochwalić się że Polska jest największym eksporterem jabłek na świecie, a Rosja zwiększyła na nie zamówienia, a już pojawiły się informacje o szkodliwości polskich owoców dla zdrowia Rosjan.

Najpierw, jak informował przed kilkoma dniami niezależny białoruski tygodnik „Nasza Niva”, partię polskich jabłek odmiany Gala wycofano ze sklepów w Szwecji, gdzie miano w nich wykryć wysokie stężenia toksycznego środka dimetomat. 30 ton jabłek tej samej odmiany i od tej samej firmy zostało zaimportowanych także na Białoruś i do Rosji. Redakcja przyznała, że również na Białorusi spryskuje się jabłka tymi samymi pestycydami, "do 10 razy na sezon" i dlatego, jak reasumowała "najlepsze jabłka są z własnego sadu".

Na reakcję Rosji nie trzeba było długo czekać. We wtorek, 22 kwietnia rosyjska służba fitosanitarna ogłosiła,że Rosselchoznadzor może zakazać importu do Rosji produktów roślinnych, w tym warzyw i owoców. Wynika to „z niedostatecznego egzekwowania bezpieczeństwa fitosanitarnego w polskiej produkcji roślinnej”. Według Rossielchoznadzoru, polskie produkty "w wielu przypadkach" stanowiły zagrożenie dla zdrowia rosyjskich konsumentów "w związku ze znacznym przewyższeniem dopuszczalnych maksymalnych norm dotyczących zawartości pestycydów i obecności azotanów".
W środę, 23 kwietnia, Rosselhoznadzor ogłosił, że po 10 maja planowane są konsultacje z Polską na temat ewentualnego zakazu dostarczania polskich owoców i warzyw na rynek rosyjski. Według szefa tej instytucji, Siergieja Dankverta, „bez konsultacji z polską stroną jest zbyt wcześnie, aby mówić o jakichkolwiek środkach, które mogą być zastosowane wobec Polski”. Na razie, ze względu na fakt, że zbliża się nowy sezon dostaw z Polski do Rosji wczesnych owoców i warzyw, szef Rosselchoznadzoru, wystąpił do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Marka Sawickiego z prośbą „o wydanie nakazu, aby zmienić sytuację na lepszą. W przypadku braku skutecznych środków ochrony, Rosselhoznadzor będzie zmuszony rozważyć nałożenie tymczasowych ograniczeń w przywozie na terytorium Federacji produktów wysokiego ryzyka fitosanitarnego z Polski, w tym za pośrednictwem państw trzecich" - czytamy w komunikacie.

Polska jest głównym dostawcą owoców (głównie jabłek) i warzyw do Rosji. Według Głównego Urzędu Statystycznego (GUS, wartość całego eksportu owoców i warzyw z Polski do Rosji wynosi ponad 1 mld euro rocznie. Od połowy marca obserwujemy dynamiczny wzrost sprzedaży jabłek do Rosji. To zakupy porównywalne z tymi z ubiegłego roku, a nawet w niektórych tygodniach większe – informował niedawno prezes Związku Sadowników RP- Mirosław Maliszewski. Jeżeli Rosja wstrzyma bezpośredni import jabłek z Polski, sadownicy odczują to niezwykle mocno. Jabłka stanowią ponad 70 proc. produkcji wszystkich owoców w polskich sadach.     
Marcin Wroński, prezes Instytutu Rozwoju Rolnictwa im. Władysława Grabskiego, już na początku br. był przekonany, że rosyjskie embargo na polską wieprzowinę oraz mleko jest efektem polskiego zaangażowania się w konflikt na Ukrainie. To Polska najgłośniej z krajów Unii Europejskiej żądała sankcji dla Rosji. Teraz prawdopodobnie odczuwamy tego konsekwencje. Prezes Instytutu Rozwoju Rolnictwa apelował wówczas, by rząd nie dopuścił, żeby zakaz importu został rozszerzony na mleko, owoce i warzywa. Nikt tego apelu nie posłuchał.

A na Krym, o który to zaczęła się cała polityczna awantura, jadą właśni zagraniczni inwestorzy. Cały cywilizowany świat, ponoć, obruszył za anektowanie przez Rosję Krymu. Teraz ten sam świat ciągnie tu z inwestycjami. Jak oświadczył przewodniczący Rady Ministrów republiki - Siergiej Aksionow, do lokalnych władz wpłynęły wnioski inwestycyjne rzędu kilku miliardów dolarów. To ponad dwa razy więcej niż roczny budżet republiki. Zagraniczni inwestorzy nie przestraszyli się sankcji i gotowi są lokować pieniądze w krymską gospodarkę. Projekty na Krymie mają zamiar rozwijać m.in. niemieccy, holenderscy i austriaccy biznesmeni. Oficjalną propozycję przekazał już stronie rosyjskiej wiceminister transportu, innowacji i technologii Austrii - Andrea Reinhardt. W czerwcu przedstawiciele delegacji biznesowej mają zamiar przyjechać na półwysep z konkretnymi propozycjami.
Na Krym idą też Chińczycy, którzy porozumienie inwestycyjne podpisali w listopadzie 2013 roku z Janukowyczem i nie wycofują się z umowy.
Natomiast wieprzowinę eksportują do Rosji, mimo embarga, m.in. Duńczycy, Holendrzy, Amerykanie, Brazylijczycy…

Jan Wyganowski

udostępnij na fabebook
Skomentuj:
nick*
komentarz*