11.03.2017

Przebiec maraton w 2:30, potem jeszcze więcej. Arkadiusz Ostaszewski po zwycięstwie w Ultra Śledziu

Ponad 200 śmiałków - kobiety i mężczyźni, starsi i młodsi, miłośnicy biegania z całej Polski, zjechali kilka tygodni temu do Supraśla, aby wziąć udział w drugiej edycji Ultra Śledzia. To ekstremalne zawody, których trasa wiedzie przez Puszczę Knyszyńską. Zawodnicy mieli do wyboru dwa dystanse – 50 lub 80 kilometrów. Wystartowali z samego rana, o 5.55. Biegli po drogach asfaltowych i leśnych, zaśnieżonych a nawet zalanych. Najlepszy na dystansie 50 km okazał się Arkadiusz Ostaszewski z Józefowa koło Raczek, obecnie student ostatniego roku zarządzania na Politechnice Białostockiej.

Na metę Ostaszewski dotarł po 10.00 z czasem 4:39:02. Jak mówi, do startu w Ultra Śledziu przygotowywał się bardzo intensywnie. Trenował nie tylko na płaskich terenach Podlasia, ale specjalnie w tym celu pojechał do Francji. Tam biegał na wysokości 1600 m n.p.m.

Jak zaczęło się jego bieganie?

- Lubiłem biegać już w podstawówce. Uczniowie Szkoły Podstawowej w Raczkach biorą co roku udział w biegach przełajowych w pobliskiej Dowspudzie. Właśnie tam okazało się, że bardzo dobrze biegam. Zacząłem wyjeżdżać na inne zawody. Bardzo te wyjazdy lubiłem, bo po pierwsze – byłem wtedy na cały dzień zwalniany z lekcji, a po drugie zdobywałem uznanie kolegów, no i co tu dużo ukrywać – dziewczyn – opowiada z uśmiechem pan Arek.

Jak mówi, biegał raczej okazjonalnie. Później zaczął grać w Polonii Raczki.

- Sport był zawsze obecny w moim życiu. Lubiłem być postrzegany jako wysportowany chłopak, ale samo bieganie mnie wówczas nie wciągnęło. Regularne treningi biegowe zacząłem w wieku 20 lat. Zobaczyłem gdzieś ogłoszenie o maratonie, który odbędzie się w stolicy i  pomyślałem, że fajnie byłoby przebiec taki gigantyczny dystans. Wyobraziłem sobie, że kiedyś moje dzieci powiedzą: „ Nasz tata przebiegł maraton. To nasz bohater”, i ot tak, po prostu wyszedłem z domu i zacząłem biegać. Dokładnie w wigilię 2013 roku. Dzień wcześniej zapisałem się na Orlen Warsaw Marathon– opowiada.

Maraton zakończył z powodzeniem. Po niespełna czterech miesiącach regularnych treningów.

- Gdy patrzę na to z perspektywy czasu, uważam, że nie było to najmądrzejsze posunięcie. Mogłem doprowadzić do bardzo poważnej kontuzji, do wyczerpania organizmu. Z drugiej strony przebiegnięcie tego maratonu dało mi niesamowitą energię. Pewnie gdybym zaczął od jakiegoś dużo mniejszego dystansu, na przykład 5 km, to już bym na tym pozostał. Nie odważyłbym się z czasem na tak olbrzymi dystans, nie byłbym tak oczarowany maratonem i na pewno nie „wkręciłbym się” tak w bieganie – przyznaje pan Arek.

Przekonuje, że aby biegać, wystarczy mieć odpowiednie podejście.

- Predyspozycje są ważne, jeśli ktoś myśli tylko w wynikach, chce uprawiać sport zawodowo. Natomiast w bieganiu amatorskim najważniejsza jest ciężka praca. Odpowiedni  trening i każdy może biegać na wysokim poziomie. Jeżeli na początku forma jest słaba, trzeba po prostu włożyć to włożyć więcej wysiłku – przekonuje.

Ostaszewski uwielbia rywalizację.

- To wspaniałe uczucie, gdy widzi się z biegu na bieg poprawę. Najbardziej cieszy mnie, gdy wyprzedzam osoby, z którymi jeszcze rok temu nie miałem najmniejszych szans. Świadomość tego, że staję się coraz lepszy, daje mi wielką radość i najbardziej motywuje do dalszych treningów – mówi.

We wrześniu ubiegłego roku Arkadiusz Ostaszewski postanowił, że przebiegnie maraton w czasie krótszym niż 2 godz. 30 min.

- Maraton ma niezwykłe otoczkę – takiego wyczynu nie dla „normalnych” ludzi.

Wynik 2:30 wydaje mi się obecnie absolutnie z kosmosu, ale kiedy obserwuję ludzi amatorów, którzy taki właśnie wynik osiągają, jestem pod olbrzymim wrażeniem. Podziwiam ich i chcę do nich dołączyć. Mam nadzieję że stanie się to w ciągu najbliższych trzech lat. Do 19 września 2019 roku chciałbym już się takim wynikiem legitymować – tłumaczy.

Przekonuje jednak, że do wymarzonego rezultatu nie będzie dążył za wszelką cenę.

- Owszem, można przygotować się w rok do maratonu, ale byłoby to okupione kontuzjami i problemami zdrowotnymi. Chcę dochodzić do tego wyniku stopniowo. To nie jest mój ostateczny cel. Mam nadzieję, że po maratonie będę cały czas poprawiał wyniki.  Mam dopiero niecałe 24 lata, a najlepsi maratończycy mają po 30-32. Moim wzorem jest czołowy polski amator - maratończyk Bartosz Olszewski. W ubiegłym roku przebiegł on niewyobrażalny dla mnie dystans 82 km w biegu Wings for Life – opowiada A. Ostaszewski.

W charytatywnym biegu Wings for Life, w którym to meta goni zawodników, Ostaszewski zamierza wystartować już w maju.

To dla niego jeden z najważniejszych startów, po Ultra śledziu, który zaplanował na ten rok. Przygotowania do udziału w maratonie Ostaszewski opisuje na blogu (projektmaratonw230.com.pl/) . Jak mówi, spisywanie wszystkiego na papierze bardzo pomaga i motywuje.

Na bieganie poświęca kilka godzin tygodniowo, przed ważnym startem 12 -13. Do tego dochodzą ćwiczenia ogólnorozwojowe, rozciąganie, ćwiczenia siłowe. W tygodniu przebiega około 100 km, ale tej zimy zdarzało mu się przebiec nawet 160 km . Lubi trenować w nowych miejscach. Często wyjeżdża za granicę.

- Podróże  zaczęły się właśnie od biegania. Właściwie całe moje życie zmieniło się, kiedy zacząłem biegać. Byłem bardzo spokojnym, może nawet trochę zagubionym studentem, który nie do końca wiedział, co ze sobą będzie dalej robił. Bałem się wyjeżdżać, a w ciągu ostatnich trzech lat byłem już w 12 krajach. Niedawno wróciłem z podróży do Rzymu. Duża część tych wyjazdów to „podróże biegowe”. Zwiedzam na biegowo. Najbardziej podobają mi się podróże w góry. Bieganie wzmacnia pewność siebie. Z biegania biorą się moje coraz to nowe plany, marzenia, wyzwania. Łatwiej mi do nich dążyć, bo skoro widzę, że mogę podkręcać swoje wyniki w biegu, to mogę również w życiu codziennym – opowiada.

Ostaszewski bardzo chętnie włącza się w akcje charytatywne. Jest honorowym dawcą krwi, co roku organizuje z przyjaciółmi Szlachetną Paczkę dla jednej z białostockich rodzin. Odbywał staż asystencki na Politechnice Białostockiej w Katedrze Marketingu i Przedsiębiorczości. Po zakończeniu studiów chciałby wrócić w swoje rodzinne strony i nadal zajmować się sportem.

 

Justyna Brozio

 

Zdjęcia: Archiwum prywatne A. Ostaszewskiego,

organizatorzy Ultra Śledzia 

 

udostępnij na fabebook
14.03.2017, 06:03:31

Jokabs

Ogromne gratulacje Arku i wyrazy uznania

12.03.2017, 11:39:29

Adam

Co za łeb! Kibicuje temu młodemu, ambitnemu człowiekowi!

Skomentuj:
nick*
komentarz*
 
 
Zapraszamy na relację na żywo


GKS Tychy


Wigry Suwałki

18.11.2017
17:00

Sponsor pogody
Pogoda
Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać od nas informacje o nowych wiadomościach w serwisie podaj nam swój e-mail.

Kursy walut
11.18.2017 Kupno Sprzedaż
EUR 0.10% 4.1997 4.2845
USD 0.24% 3.5654 3.6374
GBP 0.54% 4.7066 4.8016
CHF 0.27% 3.5983 3.6709
Dodaj nowe ogoszenie