19.01.2017

Sąd uniewinnił działaczy KOD-u obwinionych o zakłócenie wystawy o generale Andersie

Sąd Rejonowy w Suwałkach uniewinnił czterech działaczy KOD-u oraz suwalską emerytkę oskarżonych o zakłócanie porządku publicznego podczas otwarcia wystawy „Armia Skazańców w Archiwum Państwowym w Suwałkach.

Oskarżyciel – policja, którą reprezentował podinspektor Jarosław Golubek, twierdził, że podczas otwarcia wystawy doszło do naruszenia kodeksu wykroczeń i wnioskował o miesiąc ograniczenia wolności w postaci prac społecznych dla wszystkich obwinionych. Obrona chciała uniewinnienia. W czwartek obie strony wygłosiły mowy końcowe. Sędzia Dominik Czeszkiewicz uznał, iż wszyscy obwinieni są niewinni. W uzasadnieniu podkreślił, że Polska nie jest samotną wyspą, ale częścią wspólnoty europejskiej, w której obowiązuje Europejska Konwencja Praw Człowieka, gwarantująca m.in. wolność wypowiedzi.

Otwarcie wystawy „Armia Skazańców” poświęconej losom żołnierzy generała Andersa odbyło się w suwalskim Archiwum Państwowym 4 marca ubiegłego roku, dzień przed wyborami do senatu, w których z ramienia PiS kandydowała Anna Maria Anders. Anders pojawiła się na wystawie z Ministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji Mariuszem Błaszczakiem oraz jego zastępcą Jarosławem Zielińskim. Ich przemówienia przerwali wówczas sympatycy, a dziś działacze KOD- u. Doszło do nieprzyjemnej wymiany zdań. Anna Maria Anders i ministrowie opuścili salę. Sprawą zajęła się policja. Pięć osób usłyszało zarzuty zakłócania porządku publicznego: Marcin Skubiszewski, Bartosz D., Rafał Linczuk, Piotr Łopaciuk oraz suwalska emerytka Stefania R. (część obwinionych nie wyraziła zgody na publikację wizerunku i danych osobowych). Sprawą zajął się Sąd Rejonowy w Suwałkach. Pierwsza rozprawa w tej sprawie odbyła się 18 listopada tego roku. Obwinieni twierdzili, że są niewinni, że ich słowa były impulsywną reakcją na prowadzoną za publiczne pieniądze kampanię wyborczą.  

Wezwany w charakterze świadka Tadeusz Radziwonowicz, dyrektor Archiwum Państwowego w Suwałkach przyznał, że z propozycją zorganizowania wystawy trzy dni wcześniej zadzwonił do niego minister Jarosław Zieliński. Zieliński także został przesłuchany w charakterze świadka. Twierdził, że ekspozycja miała jedynie charakter historyczny, edukacyjny i poznawczy, że „w jego zamyśle,  nie było wpisywanie jej w kampanię wyborczą” i że datę jej otwarcia wybrano przypadkowo.

Swoją mowę końcową występujący w roli oskarżyciela Jarosław Golubek rozpoczął od przekonywania, że proces działaczy KOD-u nie jest procesem politycznym, a zwykłą sprawą o zakłócanie porządku, że obwinieni mogli wyrazić swój przeciw gdzie indziej i w inny sposób.

- Są miejsca i okoliczności, w których nie można przerywać. Na wystawie tych, których kości zostały na nieludzkiej ziemi będę milczał i pochylę głowę. Tak powinno być. Tymczasem doszło do karczemnej awantury – mówił.

Przytaczał przykłady innych procesów osób zakłócających porządek, np. narodowców, którzy przeszkodzili w wykładzie kontrowersyjnemu wykładowcy profesorowi Z. Baumanowi.

Golubek przyznał, że artykuł 51 Kodeksu Wykroczeń, z którego zarzuty usłyszeli obwinieni, w 90 procentach dotyczy osób zakłócających ciszę nocną i imprezy pod gołym niebem, że nigdy nie słyszał o podobnym incydencie w teatrze, czy muzeum.

- Ale zakłócanie to zakłócanie. Prawo powinno obejmować wszystkich – podkreślał.

Wnioskował o skazanie wszystkich obwinionych na miesiąc ograniczenia wolności w postaci przepracowania 20 godzin społecznych w przypadku Stefanii R., 40 w przypadku pozostałych obwinionych.

Mecenas Jakub Wende nazwał mowę końcową oskarżenia „popisem demagogii i hipokryzji”.

- Od 25 lat wykonuję swój zawód i nigdy nie słyszałem równie usilnego dopasowywania faktów do postawionej z góry tezy. To próba sprowadzenia wydarzenia do zwykłego wybryku. To jest proces o swobodę wolności obywatelskich, o to co wolno, a czego nie, osobom sprawującym władzę. Władza nie może dowolnie interpretować przepisów prawa. Na wystawie nie powinno paść ani jedno słowo, sugestia nawet, nawiązująca do wyborów. Tymczasem było tam kilka wypowiedzi związanych bezpośrednio z wyborami. Wystawa nie powinna być organizowana ze środków publicznych. W takiej sytuacji każdy obywatel ma prawo, wręcz obowiązek zareagować– podkreślał.

Na sugestię oskarżyciela, że sympatycy KOD-u mogli zareagować w inny sposób, powiedział:

- Pikietujących wzywa się na przesłuchania, straszy konsekwencjami. Grozi się sędziom, adwokatom.  Jeśli przymkniemy na to oko, będzie to sygnał dla władzy, że tak można. Swoboda wypowiedzi to fundament demokracji. Mam zaszczyt wnosić o uniewinnienie – mówił.

Sędzia Sądu Rejonowego w Suwałkach Dominik Czeszkiewicz uniewinnił wszystkich oskarżonych od zarzucanych im czynów. Koszty procesu poniesie Skarb Państwa. Oskarżenie już zapowiedziało apelację.

(just)

[14.11.2016] Przeszkadzali pani Anders. Proces działaczy KOD-u w Suwałkach

udostępnij na fabebook
Skomentuj:
nick*
komentarz*
 
 
Sponsor pogody
Pogoda
Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać od nas informacje o nowych wiadomościach w serwisie podaj nam swój e-mail.

Kursy walut
09.19.2019 Kupno Sprzedaż
EUR 0.11% 4.2970 4.3838
USD 0.09% 3.8867 3.9653
GBP 0.22% 4.8501 4.9481
CHF 0.05% 3.9052 3.9840
Dodaj nowe ogoszenie