Po raz kolejny feministki uderzyły na alarm, tym razem w związku z najnowszą reklamą Krakowa. Na plakacie, obok lajkonika, widnieje napis: „Kraków wart jest zaliczenia”. Panie stwierdziły, że reklama obraża wszystkie kobiety, a jej autorzy to idioci. Feministki co pewien czas podnoszą larum, najczęściej w związku z „nietrafionymi” ich zdaniem reklamami, traktującymi kobiety przedmiotowo. Abstrahując od słuszności zarzutów, warto przyjrzeć się reklamom z innej strony, czyli sposobu, w jaki kreują wizerunek mężczyzn. Oglądając je bowiem można odnieść wrażenie, iż statystyczny mężczyzna to upośledzony umysłowo osobnik w średnim wieku, który nie potrafi myśleć o niczym innym niż piciu piwa i oglądaniu meczów.
Jan Sadowski. Zwyczajny chłopak ze wsi pod Suwałkami. Trochę nerwowy i nadpobudliwy. Podobno nikomu nie ufał. W chwili wybuchu wojny miał ukończone 17 lat i szkołę powszechną. Czy to właśnie w przedwojennej szkole nasiąknął patriotyzmem, czy też wyssał go z „mlekiem matki”? Trudno powiedzieć, bo podobno w tym czasie polityką raczej się nie interesował. Pracował w rodzinnym gospodarstwie we wsi Andrzejewo. W 1941 r. wstąpił do Związku Walki Zbrojnej - podobnie jak wielu rówieśników z rodzinnej wioski. W konspiracji używał pseudonimów „Blady” i „Komar”.
Publikujemy kolejny fragment książki Stefana Maciejewskiego „ROMANS Z SUWALSZCZYZNĄ. Autor jest dziennikarzem, pisarzem, podróżnikiem, autorem wielu przewodników również po Suwalszczyźnie.
Książka ukazała się dzięki sfinansowaniu w ramach projektu stypendialnego Prezydenta Miasta Suwałk i jest do nabycia m.in. w suwalskich w księgarniach.